Dysputa nad Biblią

GN 34/2021 |

publikacja 26.08.2021 00:00

Jesteśmy świadkami poważnej debaty teologicznej. Czterej kościelni dostojnicy dyskutują nad księgą Pisma Świętego.

Jacob Jordaens "Czterej ojcowie Kościoła", olej na płótnie, ok. 1630r. Muzeum Narodowe, Sztokholm Jacob Jordaens "Czterej ojcowie Kościoła", olej na płótnie, ok. 1630r. Muzeum Narodowe, Sztokholm

Przedstawieni dostojnicy to ojcowie Kościoła, czterej wielcy wczesnośredniowieczni łacińscy teolodzy. Od lewej widzimy: św. Hieronima ze Strydonu, św. Augustyna z Hippony, św. Grzegorza Wielkiego i św. Ambrożego z Mediolanu. Zadaniem aniołków unoszących się nad nimi jest prezentacja ich atrybutów.

Pochylający się nad Biblią św. Hieronim jest ukazany w czerwonym płaszczu kardynalskim. Lew – jego atrybut – śpi spokojnie przy nim (ten fragment obrazu pokazujemy w kółku z prawej strony). Zwierzę przypomina o pustelniczej przeszłości Hieronima. Jak podaje „Złota legenda” (zbiór żywotów świętych napisany w XIII wieku), pewnego razu święty wyciągnął cierń z łapy lwa i od tego czasu oswojone zwierzę towarzyszyło mu w jego pustelni.

Zaglądający do trzymanej przez Hieronima księgi święty Augustyn przedstawiony jest w stroju biskupa, był bowiem biskupem Hippony. Jego pastorał trzyma z lewej strony anioł. Drugi anioł prezentuje atrybut świętego – płonące serce. Jest ono symbolem szczególnej miłości Augustyna do Boga. Święty pozostawił świadectwo tej miłości w książce „Wyznania”, zawierającej wiele akcentów autobiograficznych.

Zamyślony papież Grzegorz I zwany Wielkim zasiada w centrum kompozycji. Nad nim widzimy jego atrybut – białego gołębia. Według „Złotej legendy” pisarz papieża miał kiedyś zaobserwować, jak Duch Święty pod postacią gołębia krąży nad głową Grzegorza, inspirując go.

Z prawej strony włącza się do dyskusji św. Ambroży – biskup Mediolanu. Anioł za jego plecami pokazuje jego atrybut – pszczeli ul. To pamiątka legendy opowiadającej o tym, że gdy Ambroży był jeszcze dzieckiem leżącym w kołysce, przyleciały do niego pszczoły i zaczęły wchodzić mu do ust, ale zaraz wylatywały i unosiły się w górę, nic złego mu nie czyniąc. Legenda nawiązuje do elokwencji świętego.

Leszek Śliwa