Klucz do historii zbawienia

Andrzej Macura

GN 2/2022 Otwarte |

publikacja 13.01.2022 00:00

To nie są księgi dla tych, którzy szukają lukrowanych historii o świętoszkach. To księgi dla poszukiwaczy. Tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego człowiek potrzebuje zbawienia i dlaczego taką, a nie inną drogę wybrał Bóg.

Rycina z Biblii wydanej w 1909 r. ilustrująca stworzenie ciał niebieskich. reprodukcja henryk przondziono /foto gość Rycina z Biblii wydanej w 1909 r. ilustrująca stworzenie ciał niebieskich.

Księgi Rodzaju i Wyjścia to dwie pierwsze księgi Starego Testamentu, a więc i całego Pisma Świętego. To jednocześnie dwie pierwsze księgi tzw. Pięcio­księgu, o którym Żydzi mówią po prostu „Prawo”. Myliłby się jednak ten, kto szukałby w Pięcioksięgu jedynie przepisów prawa. To w dużej mierze opowieść – o początkach świata i człowieka, ludzkim grzechu i jego konsekwencjach, o tym, jak Bóg człowieka szukał. Kulminuje się w historii wyzwolenia Izraela z niewoli egipskiej, zawarcia z Bogiem przymierza na Synaju, a kończy się na granicy Ziemi Obiecanej, gdy Mojżesz „za Jordanem na pustyni, w Arabie” przed swoją śmiercią przypomina Izraelowi, co Bogu zawdzięcza i co powinien robić, by Bóg ciągle się nim opiekował.

Płyta CD (pierwsze dwie księgi) z serii Biblia Audio dostępna jest wraz z numerem „Gościa Niedzielnego” (nr 2, wydanie na 16 stycznia 2022).

Nic dziwnego, że chrześcijanie, inaczej niż Żydzi, zaliczyli obie księgi do historycznych. Choć to historia opowiedziana inaczej niż w pracach dzisiejszych historyków. Nazywanie tych ksiąg przez Żydów „Prawem” o tyle z kolei jest słuszne, że zawierają one to, co było i jest do dziś fundamentem wiary Izraela.

Jak powstał Pięcioksiąg

Językiem oryginalnym jest dla Pięcioksięgu hebrajski, a w znanej nam dziś formie powstał on nie wcześniej niż w czasach niewoli babilońskiej (586–538 przed Chrystusem). Raczej nawet już po niej, gdy budujący na nowo swoją tożsamość Izrael wracał do korzeni. Księgi te nie są dziełem jednego autora. Każda z nich w mniejszym czy większym stopniu jest kompilacją wcześniejszych przekazów. Naukowcy na ogół dopatrują się w nich czterech różnych narracji, nazywanych tradycjami: jahwistycznej, elohistycznej, deuteronomistycznej i kapłańskiej. Opierając się na wcześniejszych przekazach, kształtowały się one na przestrzeni kilkuset lat na terenach przeżywającego zmienne koleje losu dawnego państwa króla Dawida (podzielonego po śmierci jego syna Salomona na Izrael i Judę). I podobnie jak w Nowym Testamencie Ewangelie odnośnie do postaci Jezusa, tradycje te przedstawiają nieco inne spojrzenie na dzieje człowieka i Izraela.

Tyle że inaczej niż to było z Ewangeliami, które w poczwórnej wersji pozostawiono, te opowieści zostały połączone w całość przez nieznanego nam redaktora, a może grupę redaktorów. Stąd w tekście tych ksiąg pojawiają się powtórzenia, które czasem sprawiają wrażenie niepotrzebnych dłużyzn, a czasem wywołują wręcz konsternację, gdy czytelnik odkrywa znaczące różnice w narracjach dotyczących tych samych spraw. Trzeba jednak pamiętać, że to, co wygląda na potknięcia redaktorów, nie jest skutkiem ich nieudolności, ale raczej ich szacunku dla istniejących już tradycji. Nie chcąc niczego z nich uronić, wybrali utratę walorów artystycznych dzieła i niejednorodność przekazu.

 

Biblia Audio w Gościu Niedzielnym

 

Księga Rodzaju, czyli tak było na początku

Księga Rodzaju to klucz do zrozumienia nie tylko dziejów Izraela, ale i całej, kulminującej się w Jezusie Chrystusie, historii zbawienia. Składa się zasadniczo z dwóch części. Pierwsza z nich – jedenaście pierwszych rozdziałów – to tak zwana prehistoria biblijna. Druga to historia Abrahama i jego rodziny, kończąca się spowodowaną klęską głodu przeprowadzką do Egiptu.

W lekturze części pierwszej niezwykle ważne jest wyczucie, jakim gatunkiem literackim posłużyli się autorzy. To nie jest ani kronika historyczna, ani podręcznik fizyki, geografii czy biologii. Upraszczając, można powiedzieć, że napisana została w gatunkach, które interpretować trzeba podobnie jak legendy czy baśnie: nie fakty są w nich najistotniejsze, a płynąca z opowieści nauka. Bo właśnie na obrazowym przekazie różnych uniwersalnych prawd, a nie na opisywaniu praw przyrody czy chronologii zdarzeń autorzy się koncentrowali.

Przez analogię: w jednej z polskich legend słyszymy, że króla Popiela zjadły myszy. Nie traktujemy tego przekazu dosłownie, ale domyślamy się, że chodzi o to, iż władza Popiela upadła przez jakąś plagę spowodowaną przez myszy. Pewnie pozjadały zapasy, doprowadzając do głodu, a przez to – buntu poddanych. Podobnie trzeba patrzyć na przekaz jedenastu pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju: szukać uniwersalnych prawd, jakie autor chciał przekazać, nie szydząc z jego niewiedzy w dziedzinie kosmologii, geologii, fizyki czy biologii.

I tak na przykład gdy czytamy coś, co nazywamy opisem stworzenia świata (6 dni pracy + 1 odpoczynku), trzeba pamiętać, że nie jest to reporterska relacja z wydarzenia, ale zawierająca ważne przemyślenia pieśń pochwalna ku czci Boga Stwórcy. To ukazanie Go jako tego, który z niczego stworzył cały z natury swej dobry świat. Historia o tym, jak Bóg lepi człowieka z prochu ziemi, to nie opis wydarzenia. To opowieść mająca ukazać naturę człowieka i jego pierwotne przeznaczenie. Można w niej wyczytać, że człowiek jest częścią świata przyrody (uczyniony z prochu ziemi), że jest elementem świata duchowego (Bóg tchnął w jego nozdrza życie), że jest przeznaczony do życia w szczęściu (umieszczenie w Edenie), że jest ponad zwierzętami (Stwórca każe człowiekowi je nazywać), że jest istotą społeczną (nie jest dobrze, by był sam) i że kobieta oraz mężczyzna są „z tej samej gliny”, są równi w godności.

W kolejnej opowieści, o grzechu pierwszych rodziców, subtelny dialog między wężem a człowiekiem uświadamia pokrętność pokus. Pokazana jest też istota grzechu jako wynikającego z braku zaufania i nieposłuszeństwa ludzi wobec Boga. No a potem jego konsekwencje: odebranie wewnętrznego spokoju (odkrywają, że są nadzy), zerwanie przyjaźni ze Stwórcą (ukrywają się przed Nim), zniszczenie harmonii między ludźmi (Adam oskarża Ewę). A cała dalsza historia tej części Księgi Rodzaju to nie saga rodu pierwszych ludzi, ale pokazanie, jak grzech w tajemniczy sposób rozlewa się na wszystkich. Od Kaina, przez Lameka, Noego i historię z wieżą Babel. Autorzy księgi, snując swoją opowieść, pokazują, że środki, które jako lekarstwo na grzech nasuwają się w pierwszej kolejności – karać, karać, jeszcze raz karać – nie sprawdzają się. Nawet potop nie pomaga: sprawiedliwy Noe i jego rodzina już po potopie też nie są kryształowo czyści. Z tej perspektywy pytania stawiane autorom tej księgi: „Skąd na świecie wzięli się inni ludzie, skoro byli tylko Adam i Ewa, i ich synowie?” albo „Jak to możliwe, że Noe mógł zabrać do arki po parze wszystkich gatunków zwierząt?” po prostu nie mają sensu. Bo to opowieść mająca czytelnikowi uzmysłowić, że grzech zranił naturę człowieka i najsurowszym nawet karaniem nie da się sprawić, by stał się on bezgrzeszny. Wprowadza ona jednocześnie w dalszą część historii zbawienia, w której Bóg niejako zmienia taktykę „naprawiania” ludzkości: poczynając od powołania Abrahama, będzie wchodził w historię człowieka, przekonując go, że warto Mu od początku do końca ufać.

Inną drogą

Druga część Księgi Rodzaju zawiera opowieści w stylu rodzinnych sag. Dzieje patriarchów Abrahama, Izaaka i Jakuba oraz jego synów to historia opowiedziana nie przez obiektywnego historyka, ale widziana oczyma konkretnej rodziny. Bywa, że czytelnicy momentami się gorszą. Bohaterowie tych opowieści nie są, wedle naszych dzisiejszych ocen, ludźmi kryształowymi. Dopuszczają się wielu czynów, które dziś ocenilibyśmy negatywnie. Zdają się często zabiegać o dobro swoje i swojej rodziny, nie przebierając w środkach. I nieraz daleko im do altruizmu. Ale w tej opowieści nie chodzi o pokazanie ich jako wzoru cnót wszelkich. Raczej o wskazanie, jak Bóg zaczyna naprawiać to, co Adam w Edenie zepsuł: odbudowuje w człowieku zaufanie do Siebie. Dzięki niemu możliwy staje się powrót do zażyłych relacji z Bogiem. Opowieść ta pokazuje, jak ważna jest odpowiedź „wierzę”, choć okoliczności niespecjalnie do zaufania Bogu skłaniają. Okazuje się jednak, że warto, bo Bóg jest wierny swoim obietnicom.

Księga Wyjścia, czyli o pakcie Boga z Izraelem

O ile bez Księgi Rodzaju trudno uchwycić, o co chodzi w historii zbawienia, o tyle Księga Wyjścia daje podstawę do zrozumienia dziejów Izraela, a przez to i tego ich momentu, w którym w narodzie tym narodził się i działał Jezus Chrystus. Stanowią one opowieść najpierw o ucisku Izraela w Egipcie, potem o jego ucieczce z tego kraju, wędrówce przez pustynię i wreszcie zawarciu z Bogiem przymierza na Horebie (Synaju). Z tym ostatnim wiążą się zamieszczone w tej księdze przepisy prawa – zarówno moralnego, jak i kultycznego. Z punktu widzenia literackiego wydaje się jakby niedokończona. Nic w tym dziwnego, bo jej kontynuacją, zarówno jeśli chodzi o dalszą wędrówkę Izraela do Ziemi Obiecanej, jak i w kwestii przepisów prawa, będą kolejne księgi Pięcioksięgu.

Tak jak w historii patriarchów z Księgi Rodzaju najważniejsze zdaje się ukazanie Boga jako czuwającego nad tymi, którym zaoferował pomoc, tak i w tej księdze jawi się On jako Ten, który wierny obietnicom danym praojcom Izraela staje po stronie swojego ludu. Pokazuje w ten sposób, że nie jest Bogiem malowanym; że naprawdę wiele może. A jeśli On jest po stronie swojego narodu, to żadne ziemskie potęgi nie będą w stanie go pokonać. Tak jest i wtedy, gdy przez Jego wybrańca Mojżesza na Egipt zsyłane są plagi, tak jest i wówczas, gdy Izrael ucieka przed wojskiem faraona przez Morze Czerwone. I tak jest, kiedy na pustyni Bóg karmi go manną i przepiórkami, poi wyprowadzoną ze skały wodą i daje pierwsze militarne zwycięstwo w bitwie z Amalekitami. W końcu, pokazawszy Izraelowi swoją potęgę, oferuje mu rzecz niezwykłą: przymierze.

W Księdze Wyjścia przedstawiono to dość jasno: to był układ. Bóg zaoferował, że będzie się tym narodem dalej opiekował, a Izrael zobowiązał się, że będzie przestrzegał nadanego mu prawa. W kontekście faktu, że słaby Izrael zapewniał sobie w ten sposób wielką siłę, a przykazania, których odtąd miał przestrzegać, były rozsądne i dobre, był to układ jak najbardziej opłacalny. Wydarzenie to, jak żadne inne, będzie potem rzutowało na całą historię Izraela. Będzie ona toczyć się według schematu: kiedy naród jest wierny Bogu, wiedzie mu się dobrze, kiedy zaś o przymierzu zapomina, Bóg cofa swój ochronny parasol. Wydarzenia tych czasów, zwłaszcza ucieczka z Egiptu i zawarcie z Bogiem przymierza, będą wspominane przez Żydów w trakcie dorocznego święta Paschy. Dla nas, chrześcijan, to o tyle istotne, że nawiąże do nich też Jezus, ukazując w ich perspektywie swoje przejście ze śmierci do życia i zawarcie Nowego Przymierza przez swoją śmierć, co zostanie upamiętnione przez Eucharystię. •