Jezus poszedł

ks. Tomasz Horak

dodane 07.07.2011 07:18

z cyklu "Perełki Słowa"

Jezus poszedł Józef Wolny/Agencja GN

Wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Jezusa z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się (Łk 4,28–30).

Jeśli ten tekst nazwać perełką, to jest to czarna perła. Jedno z tych miejsc w Ewangelii, które budzą lęk i są dramatycznym pytaniem ponad czasami. Zagniewani na Jezusa mieszkańcy Nazaretu wyrzucają Go z miasta, chcą Go zabić, a On odchodzi. Nie zdołali Go strącić ze zbocza góry – a można przypuszczać, że mieli niejakie doświadczenie w tym względzie. Wypędzili kogoś, kogo znali od dziecka. Wypędzili dobrego człowieka. Ale – usiłuję ich zrozumieć – przecież temu dobremu, prostemu człowiekowi coś się w głowie pomieszało. Za kogo On się uważa? I jeszcze obraża cały naród, przypominając i po swojemu tłumacząc niechlubne wydarzenia z jego historii. Gniew wydawał się całkiem na miejscu. A kara i zemsta musiały być natychmiastowe. I w tym tkwi ich błąd – w pośpiechu, w braku choć najbardziej elementarnej refleksji. Nikt nie zapytał głośno, a może nawet nie pomyślał: Kim On naprawdę jest? A że nam wypomina brak wiary – czyż nie ma racji? Nikt nie postawił Jezusowi tych ani innych pytań, bo ci, co to sami wiedzą wszystko, o nic nie pytają. Przekonanym o mądrości zwykle mądrości brakuje. Dlatego w Nazarecie zwyciężyły głupota i zarozumialstwo. A Jezus poszedł. Zostawił głupich własnej głupocie. Byleśmy nie powtórzyli wyczynu nazaretańczyków.

Tagi: