Światło wiary

ks. Tomasz Horak

GN 16/2006 |

publikacja 25.07.2011 10:52

z cyklu "Perełki Słowa"

Światło wiary Józef Wolny/Agencja GN

Ów drugi uczeń wszedł do wnętrza grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych. Uczniowie zatem powrócili znowu do siebie. Maria Magdalena natomiast stała przed grobem, płacząc (J 20,8–11).

Szary świt poświątecznego dnia okazał się pełen zadziwiającego światła. Maria Magdalena odkryła, że grób jest otwarty. Nie ośmieliła się zaglądać do wnętrza – i tak by nic nie zobaczyła, było jeszcze ciemno. Pobiegła do przyjaciół. To spory kawał drogi przez miasto, a końcówka jeszcze pod górę. Ale przecież coś się musiało wydarzyć! Nie przyszła jej do głowy myśl o zmartwychwstaniu. Bo i przyjść nie mogła. To jest słowo ze skarbca naszej wiary – tej, która wtedy dopiero się rodziła. Magdalena nie mogła więc mieć takiego skojarzenia. A zapowiedzi proroków? Ich wizje życia? A zapowiedzi samego Jezusa? Przecież mówił o swoim zmartwychwstaniu. Mówił, ale to było tak abstrakcyjne, tak oderwane od codziennego doświadczenia, że ludzki umysł nie był w stanie tego rejestrować. Dla niej – niewiasty nieobytej z teologią, z proroctwami – grób był po prostu pusty i nie wiadomo, co się zdarzyło. Pobiegła więc do przyjaciół – jej i Jezusa. Okazało się, że oni też nie rozumieli. I nie zrozumieli. Uwierzyli – tak po latach zapisze jeden z nich. Nie zobaczyć, nie wiedzieć, nawet nie zrozumieć – a jednak przekonać się. „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” – powie Jezus tydzień później Tomaszowi. Wiara – to szczególne Boże światło.