publikacja 16.03.2026 13:17
A może raczej „Ostatnie kuszenie Judasza”? Hmmm… To też byłby niezły tytuł dla tego nowego, biblijnego filmu.
mat. prasowy
Kadr z filmu "Ostatnia Wieczerza".
Nakręcił go Mauro Borrelli, który w jednym z wywiadów stwierdził: - Chciałem pokazać tę historię nie jako odległy mit, lecz jako dramat ludzi z krwi i kości - ludzi, którzy kochają, boją się i dokonują wyborów, których konsekwencji nie są w stanie przewidzieć.
Głównych bohaterów mamy tutaj właściwie trzech: Chrystusa, Piotra i Judasza. Tego ostatniego najczęściej widzimy w chwilach kuszenia. A to przez jakąś tajemniczą postać, a to przez demoniczny głos, wydobywający się z płomieni, a to przez nagle wypełzającego węża…
Stąd też to skojarzenie z „Ostatnim kuszeniem Chrystusa” - słynnym filmem Martina Scorsese z 1988 roku. Niby skandalicznym, a tak naprawdę głęboko wnikającym w istotę religii, ale i ludzkiej natury.
Borrelli podchodzi do tematu jednak inaczej. Maksymalnie koncentruje się na Biblii. Tego co z niej wiemy o Chrystusie i Apostołach. A jeśli już dodaje coś od siebie, to są to bardzo konkretne i logiczne dopowiedzenia.
Ma się odbyć wieczerza? Więc ktoś musiał ją przygotować. Pogłówkować, co podać. A jakie pokarmy spożywano w tamtych czasach? Twórca niespiesznie zabiera nas więc także „za kulisy” znanych nam dobrze biblijnych scen i wydarzeń. Solidnie je rekonstruuje, a że zdjęcia są tu naprawdę na bardzo wysokim poziomie, jest to także, nomen omen, uczta dla oka.
Ale jest i refleksja. Jedna, druga, trzecia… Następuje cud rozmnożenia chleba, uzdrowienia ciężko chorego. - Widzieliście to? Co tu się stało?
Apostołowie nie mogą wyjść ze zdumienia. Zaczynają się ekscytować, niedowierzać, gadać jeden przez drugiego. W Ewangeliach takich dialogów nie ma. A przecież tam, wtedy, być musiały. Więc fantastycznie, że możemy się im poprzysłuchiwać.
Nie trzeba snuć apokryficznych baśni o jeszcze innych - ewentualnych, prawdopodobnych - dziwach i cudach. Wystarczy pochylić się nad tym, co wiemy z Pisma Świętego i, tak po prostu, spróbować sobie raz jeszcze jakoś to wszystko poukładać.
Mauro Borrelli zrobił to świetnie. „Ostatnia Wieczerza” to bardzo dobry biblijny film. Wchodzi do naszych kin właśnie w ten weekend.