publikacja 23.03.2026 08:12
Modlitwa ma być hymnem pochwalnym, wyznaniem wiary, wielką radością. O nic prosić nie musimy, a jeśli już to na samym końcu.
Jakub Szymczuk / Foto Gość
Czego uczy nas Jezus w modlitwie Ojcze Nasz? Uczy nas wiary w Boga, uczy nas dziękować. Za wszystko. Za to co już otrzymaliśmy i za to czym dopiero zostaniemy obdarzeni.
„Ojcze nasz” to najbardziej znana modlitwa. Najstarsza? Ale przede wszystkim najważniejsza pośród innych. Przekazana bezpośrednio przez Jezusa. Ponieważ pochodzi od Boga, treść i układ zdań nie są przypadkiem. Żadne słowo, żaden przecinek nie są przypadkowe. Kolejność zdań głęboko logiczna i wymowna. Modlitwa Ojcze nasz jest pierwowzorem, matrycą, na bazie której powinniśmy układać nasze codzienne modły.
Ojcze nasz, który jesteś w niebie – to oczywiste wyznanie wiary. On istnieje, On nas stworzył. On jest w niebie czyli wszędzie we wszechświecie. Tu na ziemi pośród nas także.
Święć się imię Twoje – to drugi najważniejszy element każdej modlitwy. Dziękczynienie. Św. Paweł wielokrotnie nauczał, że mamy się modlić z wiarą i z dziękczynieniem. Dziękczynienie nade wszystko. Powinniśmy dziękować przede wszystkim za to, co dopiero mamy otrzymać. W tym wyrażamy największą wiarę.
Przyjdź królestwo Twoje – pragnienie Boga zawsze i wszędzie, dzielenie się radością wiary z innymi. Takie wyznanie to także forma dziękczynienia, a ono w każdej modlitwie jest nieodzowne.
Bądź wola Twoja - to ciągle kontynuacja wyznania wiary. Pełna ufność w Bożą opatrzność,
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj – wychwalaliśmy już Pana Boga, to teraz możemy Go prosić o cokolwiek. O dziwo Jezus pokazał, że o potrzeby materialne też możemy prosić. Nawet w pierwszym rzędzie.
I odpuść nam nasze winy - to intrygujące, że do Boga nie musimy przychodzić odziani w wór pokutny. Jezus wyraźnie daje nam do zrozumienia, że wiara i dziękczynienie są ważniejsze od przeprosin. Te w modlitwie Ojcze nasz są zepchnięte na zaplecze pacierza. Bo jak nauczał Jezus, jeżeli żałujemy za swe grzechy, On nam je odpuszcza. Nawet nie musimy o to oficjalnie upraszać.
I nie wódz nas na pokuszenie - kontynuacja powyższego. Błaganie o siłę abyśmy nie grzeszyli i nie musieli prosić o przebaczenie.
Ale nas zbaw ode złego – modlitwę kończymy kolejną prośbą. Teoretycznie najmniej istotną. Jeżeli modlimy się z wiarą, przepraszamy Go i jesteśmy z Nim w modlitwie, to i On z nami jest. A jak Bóg z nami, to cóż złego może się nam przydarzyć? Amen.
A więc czego uczy nas Jezus w modlitwie Ojcze Nasz? Uczy nas wiary w Boga, uczy nas dziękować. Za wszystko. Za to co już otrzymaliśmy i za to czym dopiero zostaniemy obdarzeni. Modlitwa ma być hymnem pochwalnym, wyznaniem wiary, wielką radością. O nic prosić nie musimy, a jeśli już to na samym końcu. On i tak wie najlepiej czego nam potrzeba.
Wiara i dziękczynienie. O to właśnie chodzi w najstarszej modlitwie chrześcijan. Przynajmniej ja tak to widzę.
Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI