publikacja 07.04.2026 11:33
Sprzeciwił się samemu Bogu. Znalazł się na dnie, dosłownie na dnie morza. Wielu by się poddało, ale nie on. Zrozumiał swój błąd i postanowił go naprawić.
Agata Combik / Foto Gość
Bóg nie pozwolił zginąć Jonaszowi. Zesłał wielką rybę, która połknęła niepokornego proroka, ocaliła go przed śmiercią w głębinach. Przez trzy dni Jonasz przebywał we wnętrzu wieloryba, modląc się.
Prorok Jonasz żył i nauczał w czasach rządów króla izraelskiego Jeroboama II (782 – 753 p.n.e.). Były to niespokojne czasy na Bliskim Wschodzie. Głównym rozgrywającym stała się Asyria. Słabnące państwa żydowskie stawały się ofiarami ekspansji agresywnego mocarstwa ze stolicą w Niniwie.
Królestwo północne Izrael stało się częścią Asyrii pod koniec VIII wieku p. n. e. Niniwa przez wiele lat była największym miastem starożytnego świata aż do roku 612, kiedy to inwazja Medów, Persów i Babilończyków położyłą kres Imperium Asyryjskiemu. Jej ruiny znajdują się w północnym Iraku, w mieście Mosul.
Bóg posłał swojego wysłannika do Niniwy, „albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze” 1, 2. Jonasz to powołanie zignorował i postanowił uciec, naiwnie wierząc, że uda mu się uniknąć wykonania Bożego rozkazu. Wsiadł na statek płynący do Tarszisz.
Historia zna kilka miast o tej samej nazwie. Jednym z nich było handlowe miasto Tarszisz na półwyspie iberyjskim. Biorąc pod uwagę horyzonty myślowe współczesnych, Hiszpania to był absolutny koniec świata. A więc Jonasz próbował się ukryć przed Bogiem najdalej, jak mógł, na końcu świata. Ale że przed Bogiem nie da się uciec, Bóg go tam, na Morzu Śródziemnym odnalazł i swoją karzącą ręką zesłał wielki sztorm.
Kiedy załoga dowiedziała się, że to Jonasz jest przyczyną ich niechybnej zguby, żeglarze wyrzucili go za burtę. Bóg nie pozwolił zginąć Jonaszowi. Zesłał wielką rybę, która połknęła niepokornego proroka, ocaliła go przed śmiercią w głębinach. Przez trzy dni Jonasz przebywał we wnętrzu wieloryba, modląc się. Na trzeci dzień, kiedy Jonasz został wyrzucony na brzeg, Bóg zwrócił się do niego ponownie z poleceniem podjęcia misji nawrócenia mieszkańców Niniwy. Tym razem Jonasz nie popełnił błędu i wyruszył w podróż do Niniwy.
Zwrócił się do grzeszników z największej metropolii tamtych czasów, aby rozpoczęli pokutę. W przeciwnym przypadku „jeszcze czterdzieści dni, a Niniwa zostanie zburzona” – 3, 4. O dziwo, mieszkańcy przyjęli do serca jego nawoływanie. Oblekli się w wory, posypali głowy popiołem i rozpoczęli pokutę. Skutek był taki, że Bóg się bardzo ich postawą wzruszył i zaniechał kary. Nie zburzył miasta. Fakt, że Bóg odstąpił od wykonania kary, bardzo rozgniewało Jonasza. Czy dlatego, że sytuacja ta ośmieszyła go jako proroka, skoro jego przepowiednia się nie sprawdziła? Czy z powodów patriotycznych? Asyria była wrogiem Izraela, zburzenie stolicy państwa byłoby błogim widokiem dla Izraelczyka.
Przesłanie Księgi Jonasza jest oczywiste: wielkość miłosierdzia Bożego i danie drugiej szansy. Dwukrotnie Bóg okazał swoją wielkoduszność, kiedy uratował Jonasza przed śmiercią i kiedy odstąpił od wykonania kary wobec grzesznych Asyryjczyków. Opatrzność i miłosierdzie Boga ukazane w historii Jonasza są oczywiste i nikogo nie dziwią. Autor ten fakt tylko przypomina nam wszystkim. Żebyśmy zawsze o tym pamiętali.
Co łączy mieszkańców Niniwy i Jonasza? I on i Asyryjczycy zbłądzili, przeciwstawiając się Bogu, popełnili wielkie błędy, na ludzki rozum nie do naprawienia. Bóg dał im szansę na rozpoczęcie życia na nowo. Nigdy nie jest za późno na powrót z zaświatów własnych błędów. Z największej życiowej opresji można się wykaraskać, co więcej, na ruinach swoich porażek można zbudować ogromny sukces.
Czasami wpędzamy się w zaułek, z którego nie ma wyjścia. Pozornie. Każdy z nas zgrzeszył, przegrał jakąś szansę życiową, przeoczył ten moment, moment, kiedy mógł wygrać i osiągnąć coś wielkiego. Tak jak każdy się potknął, tak też może się podnieść. Umiejętność skorzystania z danej nam drugiej szansy i wiara, że tym razem wszystko można zmienić, jest kluczem do spełnionego życia.
Jonasz sprzeciwił się samemu Bogu. Znalazł się na dnie, dosłownie na dnie morza. Wielu by się poddało, ale nie on. Zrozumiał swój błąd i postanowił go naprawić. Będąc w tak trudnym położeniu, nie narzekał. O dziwo, zaczął wychwalać Boga i dziękować mu za ocalenie przed śmiercią! Jego życie gasło we wnętrzach wieloryba, a on wierzył, że ocalenie jest tuż tuż. Będąc jeszcze w czeluściach morskiego potwora, widział słoneczną plażę. Dziękował za ocalenie życia, w momencie, kiedy umierał.
Jonasz uniknął najgorszego, ponieważ nie zaakceptował swojej sytuacji jako ostatecznej. Odmówił bycia ofiarą. Nie narzekał. Właśnie – nie narzekał. Narzekanie nie ściąga uwagi Niebios. Modlitwa z wiarą już tak.
Bóg usłyszał modlitwę Jonasza, dochodzącą z głębin morskich. Tylko dlatego, że nie była obciążona użalaniem się nad własnym losem. Bo Bóg zawsze daję nam drugą szansę. I tego właśnie uczy nas Księga Jonasza.
Andrzej Dańkowski - autor książki KSIĘGI MĄDROŚCI