„On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro (...)” – wieszczył prorok Malachiasz. Mówił o Panu, Aniele Przymierza. Czyli o mającym nadejść Chrystusie. I zapowiadał sąd nad synami Lewiego czyli pokoleniem kapłańskim... Oczyści ich, przecedzi. Weźmie co szlachetne, co byle jakie wyrzuci.
Proroctwo to trzeba chyba rozumieć jako zapowiedź tego, że wielu z Izraela, w tym część kapłanów i ich pomocników, lewitów, odrzuci Jezusa. Dla nas dziś jest jednak przypomnieniem, że nie możemy w swoim chrześcijaństwie zadowalać się odprawianiem rytuałów. Że w swoim życiu, w swoich wyborach, swoim postępowaniu, trzeba nam być jak szlachetne srebro lub złoto. Nie jak byle co, którego wszędzie pełno. Byle jakie chrześcijaństwo, co to modli się pod figurą, a ma diabła za skórą, to za mało...