Kto spotkał Zmartwychwstałego już odtąd tylko szczerzy zęby? Niekoniecznie.
Maria Magdalena i zmartwychwstały Jezus, łzy i i nagła radość. Można sobie próbować wyobrazić, co się działo w sercu Marii Magdaleny, ale to o tyle trudne, że nikt z nas czegoś podobne go nie przeżył. Była pewna, że Jezus umarł, była przekonana, że ktoś po prostu zabrał Jego ciało Jezusa i do jednego jej bólu dodał bezmyślnie albo i złośliwie kolejny, już zupełnie niepotrzebny. Gdy spotkała Jezusa, w jednej chwili obraz rzeczywistości się zmienił. Jak długo trwało, zanim uleczył ból jej serca? Ból często nie mija w okamgnieniu. Trochę nieraz trwa, zanim całkiem ustąpi; zanim serce całkiem się ukoi....
Radość zmartwychwstania i płynąca z tego wydarzenia nadzieja mogą leczyć i nasze rany. Ale chyba nie jest tak, że całkiem przekreśla złą przeszłość. Leczenie potrwa. Zwłaszcza jeśli do starych zranień ktoś doda nowe... Kiedy więc leczysz swoje zranienia nie wyrzucaj sobie, że radość zmartwychwstania nie przenika cię zaraz do głębi. Nie jesteś gorszym, słabo wierzącym chrześcijaninem. Jesteś chrześcijaninem obolałym. Jak Maria Magdalena przy pustym grobie Jezusa. Spotykając Zmartwychwstałego możesz ukoić ból, ale rany całkiem zagoi dopiero czas...