09.11.2025
Nie róbcie z domu mego Ojca targowiska – powiedział Jezus do sprzedających w świątyni przeznaczone na ofiarę gołębie. Wcześniej zaś „powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał”. Przemoc? Tak, przemoc. Gadaniem nie zawsze da się powstrzymać człowieka przed robieniem głupich czy wręcz złych rzeczy. Czasem alternatywa istnieje tylko w głowach niepoprawnych ideologów życia bez przemocy...
Czytając tej fragment Ewangelii Jana warto jednak zapytać też siebie, czy ja nie robię ze spraw Bożych targowiska? To grozi przede wszystkim „zawodowo” zaangażowanym w życie wiary. Gdy świętości – głoszenie Ewangelii, modlitwa, sakramenty – schodzą na drugi plan, a na pierwszy wchodzi Mamona. Ale grozi też wszystkim, którzy stają przed pokusą wykorzystania wiary dla jakichś nie związanych ściśle z nią celów: wychowania, polityki...
Boga nie wolno „używać”. Trzeba przed Nim klękać...