Refleksja na dziś

03.12.2025

Już bez zasłony

Znów słucham dziś Izajasza. Zapowiadającego wspaniałą, mesjańską ucztę. Moją szczególną uwagę przykuwają słowa:

Zedrze on na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć.

Tak, to się już zdarzyło. Syn Boży, Jezus Chrystus, zniszczył śmieć zmartwychwstając. Nie ma ona już nad człowiekiem wszechmocnej władzy. Zdarł zasłonę, usunął całun... Tu chyba chodzi o tę niewiedzę narodów, co do życia po śmierci: ludzie błądzili po omacku, dzięki Chrystusowi poznali prawdziwego Boga i Jego wobec nas zamiary: już wiedzą, że można zmartwychwstać, że można mieć życie wieczne....

I myślę o tym, jak to jest dziś. Jak to możliwe, że wielu na tę możliwość wzrusza ramionami. Czemu tak zapatrzeni są w sprawy tego świata, że nie widzę tego innego, lepszego?

W Adwencie ta nadzieja gra we mnie mocniej niż zwykle: nie umrę, będę żył wiecznie. Mam nadzieję, że z tymi wieloma, których w tym życiu choć na krótko spotkałem. Obyśmy się tam znów spotkali...