Błogosławieni czystego serca!

Co wspólnego mają oczy z sercem? Lekarz powiedziałby pewnie, że nic. Ktoś, kto ma choćby niewielkie doświadczenie w sprawach duchowych wie, że serce to takie swoiste okulary. Od nich zależy jak postrzegamy świat.

Reklama

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8)

Właściwie trzeba było zaraz schodzić. Tak nakazywał rozsądek. Brzemienne drobnym deszczem chmury przewalały się przez górskie granie. Siedzenie w tej pogodzie na szczycie nie miało większego sensu. Ale mój partner górskiej wspinaczki był tak oczarowany widokiem, że zdawał się niczego więcej nie widzieć. Niespecjalnie przeszkadzały mu woda, wiatr czy dokuczliwe zimno. I zupełnie nie przejmował się, że przed nami jeszcze kawał zejścia. „Posiedźmy jeszcze pięć minut” prosił, gdy minęło już ustalone wcześniej dwadzieścia. Co miałem robić? Wiedziałem, że właśnie otwierają mu się oczy. Że odtąd będzie należał to tego gatunku ludzi, którzy w takich sytuacjach, oprócz czającego się wokół zagrożenia i obawy przed znoszeniem niewygód, będzie widział też to niesamowite piękno. Piękno, którego nie widzi się tylko oczyma. Piękno, które odczuwa się całym sobą.

Świat jest podły – wyrokuje dziś niejeden realista. „Gdzie nie spojrzysz, gdzie nie staniesz” wszędzie czai się zło. Fałsz, podstęp, zdrada, egoizm, lenistwo, chciwość i bylejakość. I cały katalog innych grzechów. Tylko ślepy tego nie widzi – twierdzą. Jednocześnie jednak trudno nie zauważyć, że wokół każdego z nas dzieje się wiele dobra. To uśmiechnięte do dziecka oczy matki, to proste „dzień dobry” sąsiada, to życzliwa uwaga sprzedawczyni w sklepie czy lekarza, do którego znów trzeba było pójść z ciągle odnawiającą się dolegliwością. I to sympatyczny żart kolegów w pracy. Który z tych obrazów świata jest bardziej prawdziwy?

Tak naprawdę ocena tego, co przecież jest tak bogate i różnorodne nie zależy głównie od tego, jak jest naprawdę. Zależy od tego jak kto na świat patrzy. Zależy od tego, co chce w tym świecie dostrzec. Zależy od ludzkiego serca.

To nie do końca jest tak, że brudne jest to serce, które jest obciążone grzechami, a czyste to, które żadnym grzechem się nie splamiło. Raczej chodzi o pewien styl, stosunek do rzeczywistości.

Brudne, choć niekoniecznie zło popełnia, złem się ekscytuje. Dlatego wszędzie z łatwością je dostrzega. Lubi słuchać o słabościach i podłości. Choćby tylko po to, by mieć na co się oburzać. I jest podejrzliwe. Pewne swojego rozsądku nie daje się nabrać na – jak uważa – pozory dobra.

Serce czyste pociąga to, co dobre i piękne. Dlatego tyle dobra i piękna ze zdumieniem wokół siebie odkrywa. Zwłaszcza w prostych gestach codzienności. Pewnie dlatego bywa – jak mówią – naiwne i łatwo daje się oszukać. I do tego stopnia jest ślepe na zło, że dostrzeże je dopiero, gdy się o nie potknie.

Naiwni, ślepi. Tak mówi się o ludziach czystego serca. Czasem zarzucając im, że tolerują zło. Albo wręcz i to, że są pożytecznymi idiotami. A Jezus mówi o nich: błogosławieni. Zaskakujące? Błogosławieni, szczęśliwi. Bo będą oglądać Boga.

Nie ma w tym nic dziwnego. Przecież ludzie czystego serca, będąc otwarci na dobro i piękno, już teraz Go widzą. Bo On przecież jest najwyższym Dobrem i Pięknem. Przecież cały świat, choć skażony złem, jest Jego dziełem. Dostrzegając Go w pięknie otaczającego świata i w drugim człowieku, choćby i grzesznym, nie będą musieli otrzymać jakiegoś nowego daru. Bóg pozwoli im tylko zatrzymać okulary, które już i tak mieli.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama