Program początkowy

Aby widzieć te sprawy po Bożemu, trzeba wrócić do początku. Tak mówi Jezus i tym tropem idzie Jan Paweł II. Mężczyzna i kobieta nie są z Marsa i Wenus, ale z raju, czyli z Boga.
Temat płci pojawia się już na pierwszych stronach Biblii.


Pierwotna nagość


„Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu” (Rdz 2,25). Tak autor biblijny kończy opis sytuacji człowieka przed upadkiem. Papież poświęca tej jednej linijce sporo uwagi. Co więcej, uważa, że to zdanie jest kluczem do zrozumienia całego pierwotnego planu Boga. 
Pierwotna ludzka nagość jest wolna od wstydu. Wstyd pojawi się po grzechu Adama i Ewy: „Poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski” (Rdz 3,7). Jan Paweł II zwraca uwagę, że musimy starać się zrozumieć owo przejście od „braku wstydu” do zawstydzenia nagością, które jest efektem grzechu. Co się stało? Dlaczego przed grzechem nie potrzebowali liści figowych? Co grzech zmienił w przeżywaniu cielesności? 
Ów pierwotny brak wstydu oznacza całkowitą harmonię, wewnętrzny ład w spoglądaniu na siebie. Adam i Ewa czują się całkowicie bezpieczni wobec siebie. Ich cielesność, męskość i kobiecość, są wolne od egoistycznego pożądania. Przyjmują siebie wzajemnie jako dar. Widzą siebie tak, jak widzi Bóg („widział Bóg, że były dobre”). To jest spojrzenie zachwytu, bezinteresownej radości, przyjęcia daru. To wzrok wolny od chęci zagarniania.

Jan Paweł II pisze: „nagość oznacza to pierwotne dobro Bożego widzenia. Nagość oznacza całą prostotę i pełnię tego widzenia, poprzez które ujawnia się »czysta« wartość człowieka jako mężczyzny i kobiety, »czysta« wartość ciała i płci”. Zdanie o pierwotnej nagości bez wstydu pokazuje, że w zamyśle Bożym seksualność jest czymś dobrym, czystym. Nie ma tutaj jeszcze owego pęknięcia, które pojawi się po grzechu. Nie ma tu przeciwstawiania tego, co duchowe, temu, co cielesne. Nie ma tu żadnego egoistycznego napięcia wynikającego z pożądania, żadnego przymusu typu „muszę cię mieć”. Owszem, jest popęd seksualny, ale służy on miłości i życiu. Jest włączony harmonijnie we wzajemną relację, w komunię osób. Jest zintegrowany, podporządkowany miłości.

Adam i Ewa byli „wolni wolnością daru”, pisze papież. Dopiero grzech radykalnie uszkodzi ten delikatny mechanizm. Wstyd pojawi się jako konieczny mechanizm obrony przed potraktowaniem jako obiekt seksualny, jako konieczny środek ochrony nagości przed egoistycznym pożądaniem. 
Czy to nie są zbyt idealistyczne rozważania? Absolutnie nie! Jan Paweł II w refleksji o nagości wolnej od wstydu akcentuje zasadniczą, pierwotną dobroć seksualności, jej piękno, godność. W tej sferze nie ma nic zdrożnego, brudnego, ciemnego. Owszem, cielesność jest bardzo podatna na egoizm właśnie dlatego, że z definicji służy miłości.

W seksualności zniekształconej, nie tylko przez upadek Adama i Ewy, ale i przez nasze osobiste upadki, wciąż obecny jest Boży program. Nasze ciała, nawet zbrukane nieczystością, wołają o miłość, która jest wolna od chęci posiadania, która kieruje się logiką daru. Miłość piękna, Boża po prostu. Ona jest możliwa. Ale tylko z Bogiem!

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama