Indyferentyzm najgroźniejszy

Ewangelizacja kultury to jeden z podstawowych elementów misji Kościoła - mówi kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury.

Reklama

KAI: Wiemy, jak wielkie znaczenie dla Jana Pawła II miał dialog Kościoła i kultury. Jakie kierunki działań w tej sferze rozwijać będzie Papieska Rada ds. Kultury?

Kard. Gianfranco Ravasi: Myślę o dwóch szlakach, wytyczonych dzięki Janowi Pawłowi II. Po pierwsze – dialogu międzykulturowym. Ważne było np. papieskie przemówienie do biskupów Kenii, poświęcone inkulturacji. To temat drogi Ojcu Świętemu. Pokazuje siłę, z jaką chrześcijaństwo asymiluje się w różnych kulturach, ale także przejmuje ich wartości.

Drugim ważnym zagadnieniem jest dialog ze sztuką, który swe uwieńczenie znalazł w „Liście do artystów”, ogłoszonym przez Jana Pawła II na Wielkanoc 1999 r. Tekst ten Papieska Rada ds. Kultury postanowiła przypomnieć, aby nadal żył w tym środowisku. Nastąpiło to 10 lat później, podczas spotkania Benedykta XVI w Kaplicy Sykstyńskiej z 300 artystami z całego świata, poświęconego dialogowi między sztuką a wiarą i liturgią.

Kościół dziś, tak jak w ciągu wieków, stoi wobec wielkiego zadania ewangelizacji kultury...

– Jest to jeden z podstawowych elementów misji Kościoła. Tym bardziej dziś, gdy koncepcja kultury, dominująca od ubiegłego wieku, różni się zasadniczo od tej z czasów Oświecenia, gdy kultura była tylko „arystokracją myśli”.

Obecnie kulturę rozumie się szerzej, jako skrzyżowanie wszelkich działań ludzkich. Dlatego mówimy także o kulturze ekonomii, biznesu czy np. zachowań ludzkich. Kultura, będąc czynnikiem określającym działanie i myśl ludzką, ma podstawowe znaczenie jako przestrzeń misyjnego zaangażowania Kościoła. Chodzi o to, aby Kościół był obecny w tych nowych przestrzeniach kultury.

Kultura współczesna zawiera co najmniej trzy wymiary, stanowiące wyzwania dla Kościoła. Pierwsze to sekularyzacja – zeświecczenie. Zakłada ono horyzont, w którym nie ma już miejsca na sacrum, na czynnik religijny jako dominujący element kultury. Jest to wizja społeczeństwa niezależna od moralności i tradycji chrześcijańskiej.

Drugie wyzwanie jest bardziej złożone – dotyczy związków kultury z nauką, choćby w przypadku bioetyki. Jednym z najbardziej skomplikowanych i delikatnych problemów jest tu pytanie o to, jak prowadzić dialog wiary i kultury przy poszanowaniu autonomii obu stron. Warto w tym miejscu przywołać postać polskiego naukowca, ks. prof. Michała Hellera, któremu ten właśnie temat jest szczególnie bliski.

Trzecim wyzwaniem, jeszcze bardziej złożonym, jest zjawisko obojętności (indyferentyzmu). Jest ono pośrednio owocem sekularyzacji, ale niekoniecznie i nie tylko. Dzisiejszy indyferentyzm religijny nie polega na zaprzeczaniu istnieniu Boga, ale związany jest z odrzuceniem wszelkich obowiązujących wartości. Jest to postawa, której towarzyszy niezdolność odkrycia głębszego sensu egzystencji. Oznacza brak wrażliwości kulturalnej i duchowej.

Jednym z przykładów wyjścia Kościoła na spotkanie z tymi problemami jest „Dziedziniec Pogan”, którego widownią był niedawno Paryż. Jak postrzega Eminencja wyniki tej inicjatywy i czy myśli się o jej kontynuacji?

– Na „Dziedzińcu Pogan” prowadziliśmy dialog z bardzo „wysokiej półki”, wokół podstawowych tematów antropologicznych, filozoficznych, egzystencjalnych i humanistycznych. Był to katalog tematów, przy których ludzie wierzący i niewierzący stawiają sobie pytania o sens istnienia.

Drugim ważnym problemem, wokół którego skoncentrowany był paryski „Dziedziniec Pogan” to właśnie indyferentyzm. W odróżnieniu od ateizmu teoretycznego, który zawiera pewną myśl, jakąś koncepcję moralności, indyferentyzm wyraża się totalną obojętnością wobec wszelkich obiektywnych zasad i wartości. Relatywizuje je i usiłuje zagłuszyć w człowieku tkwiące w jego duszy i sumieniu pytania metafizyczne. Religię traktuje jako coś mało istotnego, przesąd bądź luksus. Niestety taka postawa zdobywa coraz więcej zwolenników. Z jej przedstawicielami dialog jest niemal niemożliwy.

 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

Zobacz

  • MarcinOkroj
    13.09.2012 15:07
    Popieram przedmowce - prosze o skierowanie sprawy do sadu, jesli pan dyrektor ma obowiazujace prawo w glebokim powazaniu a w dodaku grozi sadem osobom, ktore ze swojego prawa chca korzystac.
  • Adam2
    13.09.2012 18:34
    Wydaje się,że na pisemne wystąpienia do większości organów Państwa,posłów,a także firm uczestniczących w wyciągania pieniędzy z układów przestępczych,raczej nie otrzyma się odpowiedzi.
    Sam tego doświadczyłem i doświadeczam.
  • Scott
    13.09.2012 21:08
    Jeśli ktoś łamie prawo to trzeba zawiadomoć odpowiednie organa Państwa. Nie widzę innego rozwiązania.
  • mozo
    28.10.2012 14:07
    Właściwie czemu by nie iść z tym do sądu?
    Gość się w sądzie świetnie czuje, a że Gościa tam nie lubią to już nie problem Gościa:)
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama