Bolesny Różaniec

Czyli biblijne podstawy „trudności różańcowych” - część III.

Reklama

Kiedy rozważam trzecią Tajemnicę bolesną, od razu pojawia mi się w głowie pytanie: kto jest dla mnie królem oraz jakie ma z racji tego kompetencje?

To zastanowienie pogłębia się, gdy oglądam popularny obraz Ecce homo ( z łac. „oto Człowiek”) autorstwa Adama Chmielowskiego, nazywanego św. bratem Albertem. Dzięki temu obrazowi widzę, że w świecie nie istnieje tylko jeden sposób królowania.

Gdyby spojrzeć na ostatnie chwile Zbawiciela, można dostać w tej kwestii „rozdwojenia jaźni”. Jezus pomimo tego, że otrzymał koronę i usłyszał miłe słowa: „Witaj, Królu Żydowski!” (por. J 19,3), od razu musiał przeżyć cyniczne policzkowanie. Takie dziwne „połączenia bytów” występują wtedy, gdy ludzie nie rozumieją na czym polega Boże królowanie w świecie. Współcześni Jezusowi Żydzi rozminęli się z Bożym Objawieniem, ponieważ według nich, atrakcyjność władcy powinno się mierzyć zasobnością armii, a nie „siłą zbawienia” od grzechów.

Kiedy rozważamy tę „duchową niekompetencję” ludzi sprzed 2000 lat, warto zastanowić się, czy i do naszego, chrześcijańskiego myślenia, nie wkradło się założenie, że godności można uzyskać tylko poprzez „rozpychanie się łokciami”. Nie raz, jako argument przeciw duchowemu patrzeniu na życie, osoby pobożne słyszą: „nie mieszaj Ewangelii do życia”. Niestety, takim komentarzem wkłada się kolejną koronę cierniową na głowę Chrystusa. Tak samo jak żołnierze, robi się Jezusowi „scenkę”, że wybiera się Go na króla, a tak naprawdę „śmieje Mu się w twarz” twierdząc, że zaproponowany przez Niego sposób życia jest niedorzeczny.

A czy jest taki rzeczywiście? Przeanalizujmy… Jezus jest królem, który jest profesjonalnym „niebiańskim developerem”. Proponuje dla ludzi wiele „wiecznych mieszkań” (zob. J 14,2: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.” ). Poza tym ofiaruje swoim poddanym czas i zaprasza na „wystawne Uczty”.

W Ewangelii według świętego Mateusza 22,1-14 czytamy o tym, że Bóg (korzystając z obrazu uczty królewskiej), zachęca do życia według „programu nastawionego na wieczność”. Podejście Boga-Króla w tej przypowieści jest zaskakujące. Jego królewska sala nie ma limitu miejsc i ograniczeń w postaci wysokiego statusu społecznego. Mogą przyjść wszyscy, którzy chcą. Czy takiego władcę nie można ze „spokojnym sercem” nazwać miłosiernym?

Na koniec przyjrzyjmy się mowie eucharystycznej Chrystusa. Daje w niej do zrozumienia, że jest królem, który nie ma „problemów ekonomicznych” i żywnościowych. Daje nam „niebiański Chleb”, który wystarczy nam do końca świata i o wieczność dłużej. Co ciekawe, tym Chlebem jest On sam. Czy znamy jakiegoś władcę, który oferowałby tak wiele i chciałby byśmy go zjedli?

Doceńmy propozycję Jezusa i nie powtarzajmy reakcji Żydów, którzy po Jego przemowie zaczęli szemrać i odchodzić. „Zainwestujmy” w Boży plan . On naprawdę „spłaca się” stokrotnie…

***

Autor jest redaktorem portalu Ewangelizuj.pl

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • uczennica6
    17.10.2014 11:47

    Określenie Jezusa Królem wyszło od człowieka. Pan Jezus nigdy wprost nie powiedział o sobie, że: "Ja jestem Królem". Jeli Piłat zadał Mu takie pytanie, to sam użył tego określenia. Człowiek wkłada drugiemu w usta to, co chce, by ten powiedział. Człowiek jeśli chce, to z drugiego "zrobi" przestępcę i oskarży go o przestępstwo. Gdyby Jezus chciał się bronić, to wszyscy, którzy Go oskarżali staliby się przestępcami. Dlatego Jezus określa swoje postępowanie do Istoty znającej Królestwo a więc wywodzącej się z tego Królestwa. To dało podstawę, że nazwano Go Królem. Dla mnie Jezus jest Bogiem. Tam gdzie żyje - Jezus -  Bóg stworzył swoje Królestwo i z tego miejsca WŁADA. 

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama