Bolesny Różaniec

Czyli biblijne podstawy „trudności różańcowych” - część I.

Reklama

Kiedy słyszymy pojęcie „części bolesne Różańca”, może się zrodzić pytanie, czy któraś z części jest „nie-bolesna”?

Przecież często odmawia się tę modlitwę na kolanach, bez podparcia pleców. Bywają dni, w których mamy tyle zajęć (albo przynajmniej tak się usprawiedliwiamy), że różaniec bierzemy do ręki dopiero późną nocą, albo wczesnym ranem. Poza tym w kółko powtarzamy te same regułki, przez co bardzo trudno nam się skupić i nie uciekać myślami do innych tematów.

Wszystkie utrudnienia powodują obiegające świat przekonanie, że modlitwa różańcowa jest modlitwą trudną i na swój sposób bolesną. Nie o takiej boleści chciałbym jednak pisać w tym artykule. Tajemnice bolesne Różańca to nie tylko trud tej formy modlitwy, ale przede wszystkim zanurzenie się w tajemnicę cierpienia. Jest ono dla nas, ludzi, niezrozumiałe (nie ma się czemu dziwić, nikt nie chce doświadczać bólu).

Pośrodku tej egzystencjalnej zagadki, jako jedyne sensowne rozwiązanie jawi się spojrzenie na cierpienie z perspektywy wiary w Jezusa Chrystusa. Jego zbawcze dzieło, które rozprawi się z cierpieniem zapowiadał już prorok Izajasz:   „Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego.” (Iz 53, 3-4).

Tę  teologię cierpienia kontynuuje św. Paweł, który bardzo konkretnie wyraża prawdę, że ludzie są przeznaczeni do chwały. W 8 rozdziale Listu do Rzymian czytamy: „Sądzę bowiem, że cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, który ma się w nas objawić. Bo stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych. Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych. Wiemy przecież, że całe stworzenie aż dotąd jęczy i wzdycha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posiadamy pierwsze dary Ducha, i my również całą istotą swoją wzdychamy, oczekując <przybrania za synów> - odkupienia naszego ciała.” (Rz 8, 18-23).   

Powyższe „bolesne rozterki” mogą być omodlone. Tę możliwość daje nam właśnie druga - Bolesna - część Różańca.

Możemy wraz z Jezusem przejść ostanie chwile Jego ziemskiego życia. Nie były one proste. Rozpoczęły się trudną rozmową z Bogiem Ojcem w Ogrójcu, a skończyły najbardziej hańbiącym rodzajem śmierci – ukrzyżowaniem z opinią skazańca.

Przechodząc już szczegółowo do pierwszej Tajemnicy bolesnej, rozważamy w niej serię prób Jezusowych relacji.

Na początku wspomniana, stanowcza rozmowa z Bogiem Ojcem, a potem ucieczka uczniów. Gdyby Jezus radykalnie potraktował powiedzenie, że przyjaciół poznaje się w biedzie, nie za bardzo chciałby widzieć apostołów w niebie. Na szczęście Jezus jest mistrzem w przebaczaniu, więc apostołowie dostali drugą szansę.

Warto byśmy ciągle przypominali sobie o tym w Różańcu. To bolesne przeżycie Zbawiciela może nas bowiem wiele nauczyć. Jest to bardzo nieprzyjemna nauka, ale powiedzmy sobie szczerze, konieczna.

Gdyby Bóg-Człowiek nie spotkał się z takim cierpieniem, być może (któż to wie?) człowiek traktowałby Go jako zbyt odległego?

***

Autor jest redaktorem portalu Ewangelizuj.pl

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • uczennica6
    16.10.2014 13:12
    Ja cierpienie nie traktuję jako tajemnicę Boga względem mnie. Cierpienie jest konieczne gdyż obok modlitwy, dobrych uczynków jest głównym źródłem życia z Bogiem. Dlaczego cierpienie jest podstawą naszego zbawienia? Widzimy to na przykładzie Boga Jezusa i Matki Bożej. Gdyby chełpili się mocą Bożą to myślę, że byliby radośni ale żyliby z dala od człowieka. Człowiek jest "obleczony" w ciało, które naznaczone jest z natury cierpieniem. Człowiek też przejął zło od szatana i ma w swej naturze walkę z dobrem. Święci też zanim stali się świętymi walczyli z dobrem, często z Bogiem, a tylko nieliczna jakaś część poddawała się złu. Doświadczenie poznania zła od strony ciała a cierpienia od strony ducha - było podstawą do nawrócenia się i oddania się Woli Boga. Człowiek musi poznać zło, żeby go pragnął oddać Bogu, bo w innym przypadku sam zginie. Człowiek żyjący w ciele cierpi z różnych powodów, nie zawsze zależnych od niego, ale przyjmuje go. Od strony duchowości człowieka - zło jest zawsze cierpieniem, a jak już wcześniej wykazałam człowiek jest naznaczony złem. Naznaczenie złem to chłonięcie zła przez rozum.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama