Zmienia się, ale się nie kończy

Garść uwag do czytań na Dzień Zaduszny (msza pierwsza) z cyklu „Biblijne konteksty”.

Reklama

Dzień Zaduszny to czas szczególnej modlitwy za zmarłych. Jest to też okazja do przypomnienia, że śmierć nie jest rozpłynięciem się w nicości, ale początkiem innego życia. Bo ludzkie życie „zmienia się, ale się nie kończy”. I wokół tej prawdy koncentrują się czytania tego dnia. Przynajmniej pierwszej Mszy (bo do wyboru są trzy).

1. Kontekst pierwszego czytania Hi 19,1.23-27a

Księga Hioba (w starszych wydaniach Biblii Tysiąclecia nazywanego Jobem) nie jest księga historyczną. To znaczy nie opowiada jakiejś faktycznej historii konkretnego człowieka. To księga dydaktyczna, mądrościową. Warto przywołując jej treść nie mówić tak, jakby mówiło się o jakimś faktycznie istniejącym kiedyś człowieku. Bo postać i dylematy... hmmm... może nie tyle są zmyślone, co nie można ich przypisać jakiejś konkretnej osobie. W pewnym uproszczeniu... Hiob uosabia w niej wszystkich, którzy zmagają się z problemem niezawinionego cierpienia. A przyjaciele, którzy do niego przychodzą, reprezentują wszystkich przyjmujących obowiązujący przez długi czas w Izraelu pogląd, że cierpienie jest karą za grzechy. Dokładniej, że konkretne cierpienie konkretnego człowieka to kara za jego grzech (ewentualnie grzech jego przodków).

Bo właśnie problem niezawinionego cierpienia to główny temat Księgi Hioba. Nie ma chyba sensu przypominać tu całej treści księgi, z rozmowami szatana z Bogiem, zabraniem Hiobowi najpierw bogactwa oraz dzieci, a potem zdrowia. Nie jest to chyba w kontekście pierwszego czytania pierwszej Mszy Dnia Zadusznego tak istotne. Ważne jeśli pamiętamy, że Hiob jest udręczony. Przeżytym cierpieniem, oskarżeniami bliskich o jakiś grzech (bo przecież cierpienie to kara za grzechy), brakiem odpowiedzi dlaczego Bóg to wszystko na niego dopuszcza. Nawet własna żona odwraca się od niego. I w tym kontekście Hiob wyraża dość zaskakującą jak na Stary Testament myśl.

Hiob powiedział: „Któż zdoła utrwalić me słowa, potrafi je w księdze umieścić? Żelaznym rylcem, diamentem, na skale je wyryć na wieki? Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. Potem me szczątki skórą odzieje, i oczyma ciała będę widział Boga. To właśnie ja Go zobaczę”.

Jasne? Wydaje się że tak. Najpierw skarga na przemijanie. Zrozumiała u człowieka, którego szczęście odeszło w przeszłość. Potem wyrażenie nadziei na zmartwychwstanie ciała. Sęk w tym, że w Starym Testamencie wiara w życie po śmierci pojawia się dopiero w ostatnich, najpóźniej powstałych księgach. Wcześniej jest tylko jakiś szeol, wielkie „nie wiadomo co”. Czy Hiob wierzy już w zmartwychwstanie?

Wypowiedzi Hioba nie trzeba koniecznie rozumieć dosłownie. To może być też poetyckie wyrażenie nadziei, że Bóg jego, właściwie już umarłego, kiedyś jeszcze przywróci do życia; że wróci radość, wróci szczęście. Podobnie jak my przybici jakimś nieszczęściem nieraz mamy nadzieję, że nasze udręki wcześniej czy później się skończą i znów wrócą jasne dni. W przypadku Hioba tak zresztą faktycznie się stało. „Pan przywrócił Hioba do dawnego stanu” – pisze autor natchniony opowiadając o tym jak to bliscy znów się do niego zbliżyli, wróciło bogactwo, a i dzieci u jego boku nie zabrakło. Ale...

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama