Pochwała (?) nieuczciwości

Co powoduje, że Jezus stawia nam za wzór „roztropność” nieuczciwego rządcy? Dlaczego tak negatywnie wypada ocena postępowania „synów światłości” w relacjach z bliźnimi?

Reklama

MOTTO:
„Czy kochacie ideę namiętnie, krwią? Czy idea nie pozwala wam spać? Czy czujecie, że dla niej ryzykujecie życiem?"
(A. Camus)

Jakże przedziwną postać nieuczciwego rządcy oraz równie zaskakującą ocenę jego postępowania stawia przed nami ten fragment Ewangelii według Św. Łukasza – można doprawdy gubić się, nie tyle w domysłach, co możliwościach interpretacyjnych, egzegetycznych. Warto poszukać zatem odpowiedzi na podstawowe dla tego tekstu pytania oraz ich osadzenie w ówczesnych realiach życia, zależnościach społecznych, wyznacznikach etycznych oraz religijności Izraelczyków.

Kim był ów rządca? Na czym zasadzało się jego postępowanie? Co powoduje, że Jezus stawia nam za wzór „roztropność” nieuczciwego rządcy? Dlaczego tak negatywnie wypada ocena postępowania „synów światłości” w relacjach z bliźnimi?

Rządca był upoważniony do podpisywania umów w imieniu swojego pana. Jego praca polegała na zarabianiu pieniędzy dla swojego chlebodawcy. Wielu zamożnych właścicieli ziemskich miało rządców, którzy pełnili pieczę nad ich majątkiem. Owi administratorzy lub rządcy mogli być niewolnikami  lub ludźmi wolnymi. Wydaje się, że wspomniany rządca  z Ewangelii łukaszowej był właśnie człowiekiem wolnym – gdy rozważa perspektywy swojego życia po wyrzuceniu ze służby u bogatego pana, wymienia dwie opcje: „Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę”. Zarówno żebranie, jak i kopanie były uważane za zajęcia niegodne. Do kopania byli zwykle używani niewolnicy lub ludzie nie posiadający innych umiejętności - czynność ta była uważana za najcięższą pracę, niestosowną dla człowieka wolnego.

Taka sytuacja ogranicza możliwości planowania dalszego losu i uświadamia rządcy trudność w znalezieniu godnego i godziwego zajęcia, co z kolei silnie motywuje go do wdrożenia nader inteligentnego planu darowania dzierżawcom – w imieniu swojego pana – znaczącej części ich zobowiązań. Dzierżawcy mogli być winni właścicielowi pewną stałą część zbiorów. Nie musieli jednak regulować zobowiązań przed czasem żniw.

Ilość oliwy z oliwek (100 beczek, około 40 hektolitrów) odpowiadała produkcji z blisko 150 drzew oliwnych i miała wartość około 1000 denarów, co było sumą niebagatelna. Ilość pszenicy (100 korców, również około 40 hektolitrów) odpowiadała produkcji z około 100 akrów ziemi i była warta około 2500 denarów. Procent umarzanych długów jest różny, lecz w każdym przypadku darowano podobną kwotę (około 500 denarów). Wszystkie te zmiany zobowiązań wymagały jedynie dodania zmiany kilku małych znaków w dokumentach, sporządzonych przez samych klientów.

Trwonienie majątku należącego do kogoś innego, uważano za przestępstwo godne szczególnej pogardy (por. Łk 15,13). Ewangelista dwukrotnie wymienia sumy, które byli winni właścicielowi. Nic nie wskazuje na to, by rządca był skłonny zrzec się swojej prowizji. On pragnie odpłacić swemu panu za widmo zwolnienia, jego własnym  kosztem. Anuluje część lichwiarskiego zysku pana i tym samym osiąga obydwa założone cele: wdzięczność dłużników, skłonnych w nieodległej przyszłości odwzajemnić tak znaczącą przysługę (wszyscy dzierżawcy byli ludźmi stosunkowo zamożnymi, mogli więc zatrudnić sprytnego rządcę). Ponadto, przewidujący rządca, nie tyko zdobył sobie publiczne uznanie, ale również wsławił swego pana, jako hojnego dobroczyńcę; w ciężkich czasach panowie umarzali czasami cześć długu, spisując ją na straty, w zamian za społeczny splendor i podwyższenie statusu społecznego.

Gdyby pan go teraz ukarał, ludzie mogliby odnieść wrażenie, że czyni to z powodu jego dobroczynnego postępowania. Rządca mógł trafić do więzienia, jednak sprytnie stawia wszystko na jedną kartę honoru swego pana, jako człowieka szczodrego. Często w starożytnych opowieściach, wpływowe osoby doceniają i nagradzają ludzi sprytnych, nawet jeśli wykorzystali swój spryt przeciwko nim (por. Wj 1,10). „Przymiotnik phronimos odnosi się do działania zmierzającego do osiągnięcia określonego celu. Nie ma on nic wspólnego z cnotą w bardziej ogólnym znaczeniu - sprawiedliwości".

Nader ciekawy aspekt tego tekstu podnosi Alessandro Pronzato: „bez wątpienia cała sympatia Pana jest po stronie ‘roztropnego rządcy’. ‘Roztropny’, a nie ‘nieuczciwy’, jak mówiono przez wiele wieków, to określenie, które mu się prawnie należy. Bardziej dociekliwi egzegeci wykryli, że określenie „nieuczciwy” miało być jakby dodatkiem, rodzajem osobistego poglądu Łukasza-moralisty, ale że okazało się rzekomo zupełnie obce duchowi przypowieści. Natomiast krytyczna uwaga Jezusa skierowana jest ku tym, którzy nie potrafią naśladować rządcy. Natrafiamy na zdanie, które smaga nas jak biczem: „synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie, niż synowie światłości’”. Używanie inteligencji przez chrześcijanina zostało podniesione do rangi cnoty i staje się dla nas obligacją, nałożoną przez Pana, niczym niezbywalny imperatyw: myśl! Ten wyostrzony obraz nieuczciwego, ale inteligentnego, myślącego rządcy, szukającego rozwiązań w sprawach małych, pozostaje dobitnym wezwaniem do gorliwości tym większej, że chrześcijanin zabiega przecież o sprawy najważniejsze – sprawy ducha, zbawienia, miłości, królestwa Bożego. Warto zatem na zakończenie powrócić do motta, zaczerpniętego z twórczości Alberta Camus: „Czy kochacie ideę namiętnie, krwią? Czy idea nie pozwala wam spać? Czy czujecie, że dla niej ryzykujecie życiem?"

---------------------------

Źródła:

Hearing the Parables of Jesus, P. Perkins,  [MY, 1981] 166
J.D.N. Derrett, AT5 7 (1960-1961) 198-219.
Katolicki Komentarz Biblijny, prac. zbiorowa, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2001
Historyczno Kulturowy Komentarz do Nowego Testamentu, Craig S. Keener, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 2000
Niewygodne Ewangelie, Alessandro Pronzato, Poznań 1990
Albert Camus


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • gut
    30.10.2011 20:28

    Dzięki za tekst, właśnie niedawno zastanawiałem się nad tą kwestią z pewną osobą, z tego teksu też m.in wynika; "Ironia Pana Boga czy raczej pochwała ironii ze strony Boga jakby to ująć". Bóg też lubi żartować :-). Pozdrawiam! :-)

  • zraz
    31.10.2011 14:39
    Dla mnie to przypowieść o "twórczym" podejściu do swego grzechu. Rządca doskonale wie , że zawinił i spodziewa się słusznej i surowej kary. Nie roztrząsa jednak swej winy, nie pogrąża się w rozpaczy , bo taka postawa byłaby brakiem wiary w miłosierdzie Pana. Nie rzuca się też by pokutować nieustannie za swój czyn, nie planuje podejmować nieustannej odpłaty bo to z kolei byłoby zbytnim zaufaniem swoim możliwościom, byłoby wiarą , iż sam może się zbawić. On podchodzi do swej winy twórczo, uznaje ją, uznaje jej ewentualne konsekwencje, jednak postanawia, zdając się na Boże miłosierdzie, żyć dalej, wie że nie może zrobić nic co zrównoważyłoby jego winy, wiec godząc się na ich konsekwencje planuje jednak dalsze życie.
    Dla mnie ta przypowieść to przypowieść o nadziei , o możliwości dalszego życia mimo wielkich win, którym nie jesteśmy w stanie zadośćuczynić i o zaufaniu do Boga
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama