Nie umiem przenosić gór. Może i dobrze.
Jezus czeka, bym, przyszła do Niego z moim poczuciem bezradności, bym oddała Mu, to, co we mnie słabe, nędzne. Bym oddała Mu swoje zranienia
Mimo, iż Jezus był w łodzi wraz z nimi, nie zaufali Mu. Wpadli w panikę, choć widzieli niejeden Jego cud.
Poszukiwanie Boga w obliczu ludzkiej bezradności jest jak pragnienie wody na pustyni...
Ona przypomina, że Jezus potrzebuje naszej bezradności, naszej słabości. Pragnie, byśmy chcieli na Niego liczyć...
By móc zaufać, trzeba uznać swą bezradność i stanąć przed Bogiem jak żebrak.
Jezus zwycięża, a my możemy zwyciężać w Nim i z Nim nasze lęki, ciemności, bezradność i duchowe strapienia.
Między chwałą i odrzuceniem. Między poczuciem siły i kompletną bezradnością. Między Bożą radością i ludzkim bólem. I dodatku ciągle w drodze.
Doświadczenie spotkania z Biblią, często tylko na Mszy św., kończy się dla niektórych ludzi poczuciem bezradności wobec tekstu świętego. Potrzeba więc coraz bardziej takich inicjatyw jak koła biblijne, konkursy i maratony.
„Idę łowić ryby” to wyznanie bezradności wobec nowego, wielkiego zadania. Łowić ryby to było coś, na czym się znał. Zajęcie, które mogło pozwolić normalnie żyć. Ale gdy zobaczył Jezusa na brzegu rzucił się w wodę.
Człowiek czasami kieruje się pragnieniem własnej chwały, nie zważając na chwałę Bożą.
O Bogu, o człowieku i o nadziei. W rytmie czytań roku liturgicznego.
Garść uwag do czytań na V niedzielę Wielkiego Postu roku C z cyklu „Biblijne konteksty”.
Komentarze biblijne do czytań liturgicznych.