Przystanki i stacje męki

Henryk Przondziono /Agencja GN Tomasz Budzyński

Bolesne tajemnice różańca rozważa Tomasz Budzyński

Modlitwa Jezusa w Ogrójcu

Pamiętam, że modliliśmy się kiedyś. Nastawiliśmy budzik i poszliśmy spać. Kiedy zadzwonił była trzecia w nocy, ubraliśmy się i poszliśmy do kuchni. Tylko ja i Natalia. Dzieci spokojnie spały w swoim pokoju.
Przed nami było morze, a za nami nadciągał faraon z wielkim wojskiem. Sytuacja po ludzku bez wyjścia. Otworzyliśmy trzy psalmy, potem czytanie na chybił trafił. Czy to, cośmy usłyszeli pomogło nam? Czy była to odpowiedź na nasze problemy? Czy było to jakieś słowo pokrzepienia? Tak!
Wszystko to usłyszeliśmy w ciszy o tej dziwnej porze. Słyszeliśmy też jak faraon zbliża się coraz bardziej, słyszeliśmy już za plecami tętent kopyt i szczęk rydwanów.
Zrobiliśmy krok, poszliśmy spać.

Biczowanie Jezusa

Pomyślałem sobie kiedyś, że skoro śpiewam piosenki o Jezusie, to odważę się i zmienię tekst. Będę śpiewał wprost: „Niech cię strzeże, niech cię wspiera Jezus Chrystus", a nie „światło", jak śpiewałem dotychczas. I zmieniłem tekst.
Na jednym z koncertów, w Łodzi, zaśpiewełem: Jezus Chrystus". A tu nagle okazało się, że założce, która przyszła na ten koncert, to się nie spodobało. Zebrali się pod sceną i zaczęli krzyczeć: „Jezus ch...", zaczęli na mnie pluć (nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało), tego typu rzeczy. Dla mnie byl to ogromny szok. Problem polegał na tym, że ja myślałem, że wystarczy wypowiedzieć to publicznie i sprawa załatwiona. Myślałem, że wszyscy to przyjmą, że wszystkim się to będzie podobać. A tu okazało się, że moje słowa spowodowały taką potężną agresję.
Moja wiara była jeszcze bardzo słaba. Oni mi straszliwie ubliżali, byłem cały opluty. Ktoś krzyczał, że Jezus to jest ch..., a mnie nagle coś tknęło i po raz pierwszy powiedziałem na głos: „Człowieku! Jezus Chrystus jest Panem!"
Powiedziałem to po raz pierwszy w życiu. A powiedziałem to nie w takiej atmosferze, że siedzimy sobie z przyjaciółmi, modlimy się i ktoś nagle mówi: ,Jezus Chrystus jest Panem", ale w warunkach zupełnie skrajnych, ekstremalnych. Myślałem wtedy: „No, teraz to mnie już chyba tylko zabiją".
Dograliśmy jakoś ten koncert do końca, ale ja zostałem zmiażdżony. Boja byłem wtedy wielką gwiazdą rocka. Dochodziło do takich przegięć, że po koncertach przychodziły dziewczynki i mówiły: „Tomek, ty masz taką moc czarodziejską, głowa mnie boli, połóż mi rękę na głowic, a mnie uzdrowisz". A ja oczywiście kładłem! Słowo honoru! A tu nagle gwiazda rocka opluta, znieważona na oczach wszystkich...
Ale - „Jezus jest Panem" nagle powiedziane zostało coś takiego! To byl przełom w moim życiu.
Dokładnie wtedy, gdy publicznie to powiedziałem i to w sytuacji, gdy zostałem zbity i zdeptany, (fragment książki Radykalni)

Cierniem ukoronowanie Jezusa

Korona cierniowa.

Nasz Król ma na głowie koronę,
bo kochał Boga całym swym umysłem

ma przebity bok,
bo kochał Boga całym swoim sercem

ma przebite ręce i nogi,
bo kochał Boga ze wszystkich swoich sił.

Słuchaj, Izraelu !

Droga krzyżowa

Widziałem prostytutki przy drodze, moje siostry ze Wschodu, w których mieszka ukrzyżowany Jezus. Ich oczy są smutne, nie są nawet zbyt ładne, stoją tak obok trasy szybkiego ruchu w tych swoich śmiesznych strojach.
Auta jadą szybko, trzeba się spieszyć, bo czas ucieka, a życie jest ciężkie. Czasem jakieś przelotne pogardliwe spojrzenie porządnego człowieka, czasem obleśny klient z wielkiej ciężarówki. Przystanki i stacje męki.
Droga krzyżowa.
Moje siostry.

Śmierć Jezusa na krzyżu

Czekam na swoją godzinę. Na to się narodziłem. Jeszcze nic nadeszła, ale ten który przyjdzie, aby mnie zabić już się narodził. Nie wiem, gdzie i kiedy.
Moje życie jest wspaniałe, niczego mi nic brak, wyleguję się na zielonych pastwiskach, mam co jeść. Tamten nic wic, co to znaczy, nic rozumie nawet o czym mówię. Bóg jest miłością???
Od dziecka słyszał tylko bluzgi od pijanego ojca, a matka miała na głowie inne sprawy niż przytulanie dziecka, które narodziło się nie wiadomo po co. Księdza widział przez szybę drogiego auta, ale to było dawno i nieprawda.
On mieszka na ulicy i nienawidzi każdego. On - mój morderca, już nie ma innego wyjścia, on nie ma, ja mam! Mogę się „rozmyślić".
I kiedy się wreszcie spotkamy, nadejdzie moja godzina. On czekał na mnie całe swoje straszne życie, nie potrzebuje pouczania ani prawienia morałów. Przyszedł mnie zabić. A gdybym się „rozmyślił", co z nim się stanie?
Co się stanic ze mną?
Boże, zmiłuj się nad nami.


 

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama