Jezus w Ogrodzie Oliwnym

Wielki Tydzień w komentarzach Jana Pawła II

Fragment książki "Komentarz do Ewangelii" , który publikujemy za zgodą Wydawnictwa M

A kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: «Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił». Wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: «Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!» I od­szedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby -jeśli to możliwe - ominęła Go ta godzina. I mówił: «Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!» Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: «Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe». Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: «Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy, oto zbliża się mój zdrajca». (Mk 14,32-42)

Modlitwa w Ogrójcu tłumaczy się nie tylko w związku z tym wszystkim, co po niej ma nastąpić w toku wydarzeń Wielkiego Piątku, w związku z męką i śmiercią krzyżową, ale także - niemniej ściśle - z Ostatnią Wieczerzą. W czasie Ostatniej Wieczerzy Chrystus wypełnił to, co było odwieczną wolą Ojca w stosunku do Niego. Było to równocześnie Jego wolą, wolą Syna: właśnie dlatego przyszedłem na tę go­dzinę (J 12,27). Słowa ustanawiające sakrament Nowego i Wiecznego Przymierza, Eucharystię, są niejako sakramentalną pieczęcią wyciśniętą na tej odwiecznej woli Ojca i Syna, która teraz przybliżyła się do godziny ostatecznego wypełnienia.

W Ogrójcu imię Abba, które w ustach Jezusa posiada głębię trynitarną - jest to bowiem imię, którym On sam się posługuje mówiąc do Ojca i mówiąc o Ojcu, zwłaszcza na modlitwie - odzwierciedla w cierpieniach męki sens słów ustanowie­nia Eucharystii. Do Ogrójca Chrystus przychodzi, aby objawić jeszcze jeden aspekt prawdy o sobie, o Synu, zwłaszcza poprzez to słowo: Abba. Prawda ta zaś - niesły­chana prawda o Jezusie Chrystusie - polega na tym, że będąc na równi z Bogiem jako Syn współistotny Ojcu, jest zarazem prawdziwym człowiekiem. Często też nazywał siebie Synem Człowieczym. Nigdy tak jak w Ogrójcu nie objawia się rzeczy­wistość Syna Bożego, który przyjmuje postać sługi (por. Flp 2,7), stosownie do pro­roctwa Izajasza (por. Iz 53).

Modlitwa w Ogrójcu - tak jak każda inna modlitwa Jezusa, a zarazem bardziej niż którakolwiek -jest objawieniem prawdy o Nim samym o powołaniu i posłan­nictwie Syna, który przyszedł na świat, ażeby wypełnić ojcowską wolę Boga, aż do ostatniego wykonało się (J 19,30). Jest to ważne dla wszystkich, którzy wchodzą do Chrystusowej szkoły modlitwy. Szczególnie ważne dla nas, kapłanów.

Chrystus więc - współistotny Syn - staje przed Ojcem i mówi: Abba. I oto, dając wyraz - poniekąd radykalny wyraz - tego, że jest prawdziwym człowiekiem, Synem Człowieczym, prosi o oddalenie gorzkiego kielicha. Jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! (Mt 26,39; por. Mk 14,36; Łk 22,42).

Jezus wie, że to nie jest możliwe; że kielich jest po to, aby go pił i wypił do dna. A jednak mówi tak właśnie: jeśli to możliwe, niech Mnie ominie. Mówi w momencie, w którym już ten właśnie kielich, którego tak gorąco pragnął (por. Łk 22,15), stał się sakramentalną pieczęcią Nowego i Wiecznego Przymierza we krwi Baranka. Kiedy wszystko to, co zostało odwiecznie postanowione, jest już sakramentalnie ustanowione w czasie: wprowadzone w całą przyszłość Kościoła.

Chrystus, który w Wieczerniku sam dokonał tego ustanowienia, nie może chcieć odwrócenia tej rzeczywistości, jaką sakrament Ostatniej Wieczerzy oznacza. Z ca­łego serca pragnie jej wypełnienia. Jeśli tym niemniej - modli się o oddalenie kielicha, to w ten sposób ujawnia wobec Boga i ludzi cały ciężar sprawy, którą wypada Mu przyjąć na siebie za nas wszystkich: ekspiację za grzech. Ujawnia też ogrom cierpienia, jakie wypełnia Jego ludzkie serce. W ten sposób Syn Człowieczy okazu­je się solidarny z wszystkimi braćmi i siostrami wielkiej rodziny ludzkiej, od począt­ku do kresu czasów. Cierpienie jest dla człowieka złem - Jezus Chrystus w Ogrójcu odczuwa cały ciężar cierpienia, odpowiadający doświadczeniu każdego człowieka, odpowiadający jego wewnętrznej prawdzie. Przed Ojcem pozostaje w całej tej praw­dzie swojego człowieczeństwa, prawdzie ludzkiego serca, przygniecionego cierpie­niem, które przybliża się do swojego dramatycznego szczytu. Smutna jest moja du­sza aż do śmierci (Mk 14,34). Miary tego cierpienia człowieka nikt nie potrafi od­tworzyć przy pomocy samych tylko ludzkich kryteriów. W Ogrójcu modli się prze­cież do Ojca Człowiek, który równocześnie jest Bogiem, współistotnym Ojcu.

Słowa Ewangelisty: począł się smucić i odczuwać trwogę (Mt 26,37), jak też cały przebieg modlitwy w Ogrójcu, zdają się wskazywać nie tylko na lęk przed cierpieniem, ale również na ten inny - jakże znamienny dla człowieka - rodzaj lęku, który łączy się z poczuciem odpowiedzialności. Czyż człowiek nie jest tą szczególną istotą, której powołaniem jest wciąż przerastać siebie? Jezus Chrystus, Syn Człowieczy, objawia w swej modlitwie przed męką ów szczególny trud odpowiedzialności, jaka łączy się z podejmowaniem zadań, w których człowiek musi przerastać siebie.

Ewangelie wspominają wiele razy o tym, że Jezus się modlił, co więcej, noce spędzał na modlitwie (por. Łk 6,12). Żadna z tych modlitw Jezusa nie została uka­zana w sposób tak dogłębny i przenikliwy, jak właśnie ta jedna - modlitwa w Ogrój­cu. Jest to zrozumiałe. Żaden inny bowiem moment w życiu Jezusa z Nazaretu nie był tak decydujący. Żadna inna modlitwa nie wchodziła tak ściśle w to, co miało być Jego godziną. Od żadnej innej decyzji w Jego życiu nie zależało w takiej mierze spełnienie woli Ojca, który tak (...) umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (J 3,16). Kiedy Jezus mówi w Ogrójcu: nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie! (Łk 22,42), objawia Ojca i tę właśnie prawdę o Jego zbawczej miłości do człowieka. Wola Ojca - to właśnie ta zbawcza miłość. Zbawienie świata ma się urzeczywistnić przez odkupieńczą ofiarę Syna. Trudno, ażeby Syn Człowieczy, przyjmując to zadanie, nie ujawnił w swojej definitywnej rozmowie z Ojcem, że świadomie podejmuje nadludz­ki wymiar tego zadania i spełnia wolę Ojca, pozostając z Nim w najgłębszej jedności synowskiej.

Wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania (J 17,4). Ewangelista dodaje: Pogrążony w udręce jeszcze usilniej się modlił (Łk 22,44), a ta śmiertelna udręka duszy wyraziła się także krwawym potem na twarzy Jezusa (por. Łk 22,44). Jest to skrajny wyraz cierpienia, które staje się modlitwą, a z kolei wyraz modlitwy, która zna ból, towarzysząc ofierze antycypowanej sakramentalnie w Wieczerniku, przeży­tej głęboko w duchu Ogrójca, a mającej się dopełnić na Kalwarii. Na te właśnie momenty arcykapłańskiej i ofiarniczej modlitwy Jezusa pragnę zwrócić waszą uwa­gę, drodzy Bracia, w powiązaniu z naszą modlitwą i naszym życiem. (CXXVIII)

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama