Bezbronni uzbrojeni

„Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch”.

1„Przywołał do siebie” i „rozsyłał ich” – te dwa wyrażenia oddają istotę Kościoła, to jest jak bicie serca, puls życia Kościoła, skurcz i rozkurcz pompy, która zapewnia krążenie krwi. Najpierw zawsze Jezus woła nas do siebie. Gromadzi wspólnotę uczniów, których uczy, uzdrawia, napełnia mocą, zbawia. A potem posyła na świat, aby przyprowadzać do Niego innych uczniów.

2„Dał im też władzę nad duchami nieczystymi. I przykazał im, żeby nic ze sobą nie brali…” Mają nic nie brać, ale coś jednak dostali na drogę. Zostali uzbrojeni we władzę nad potęgą przeciwnika, nad mocami ciemności. Apostołowie nie mogą polegać na jakiejkolwiek ludzkiej sile. Jedyną ich bronią jest udział we władzy Boga nad światem. Człowiek jest słabszy od zła, od szatana. Nie wystarczy mu ani inteligencji, ani własnej cnoty, aby pokonać Złego. Może mieć za tarczę i miecz tylko moc Boga. Ewangelizacja nie jest spacerkiem, jest walką z mocami piekła o człowieka, o jego zbawienie.

3„Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać…” Nieraz dziwimy się, że nie wszyscy ludzie przyjmują Ewangelię. Ale przecież Pan Jezus wyraźnie to zapowiedział, posyłając misjonarzy. Co oznacza gest strząśnięcia prochu z nóg? To nawiązanie do żydowskiego zwyczaju. Kiedy pobożny Żyd udawał się do krainy zamieszkanej przez pogan, wracając, strącał proch ze stóp, aby nie przynieść do Ziemi Obiecanej nawet odrobiny pyłu z pogańskich miejsc kultu. Chodzi więc o gest prorocki, znak sprzeciwu wobec tych, którzy zamykają się na głos Boga. Można go zrozumieć też tak: „Jeśli odrzucacie Boga, zostaje wam tylko proch”. Izajasz pisał o czczących bożki: „Taki się karmi popiołem; zwiedzione serce wprowadziło go w błąd…”. Czy Kościołowi epoki dialogu nie zabrakło odwagi prorockich gestów sprzeciwu wobec niewiary, w obliczu przeróżnych form bałwochwalstwa – kultu pieniądza, polityki, kariery czy postępu? Aby taki gest wykonać, trzeba samemu być czystym, wolnym, ubogim, bezbronnym, bez niczego, mieć tylko Boga. Nic mi nie możecie zrobić, najwyżej zabić. Bóg sam wystarczy, reszta to proch…

4„Oni więc wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali”. Tak to trwa już dwa tysiące lat. Często dziś nawet w ustach pobożnych i gorliwych wierzących słychać stwierdzenia: „Ja nie chcę nikogo nawracać, chcę tylko kochać”. Hm… A oni „wzywali do nawrócenia”. Właśnie miłość do ludzi i miłość do Boga każe nam wzywać innych do nawrócenia. Nie bójmy się tego. Jeśli ktoś żyje w jakimś kłamstwie, trzeba go ostrzegać przed złem i pokazywać ratunek. Ewangelizować znaczy wyrzucać ze świata zło, leczyć choroby ciała i ducha. Dawać ludziom zdrowie, czyli wiarę w Boga. Czy nie do tego wzywa nas Jezus? Czy nie takiego misyjnego Kościoła chce papież Franciszek?

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama