Realistka i idealistka zarazem

„Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony”. Zdania mówiące o chwale i uwielbieniu są trudne i tajemnicze.

Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: «Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.

Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali».


1 W Ewangelii św. Jana ten temat pojawia się wielokrotnie. Już na samym początku, gdy mowa jest o Słowie, które stało się ciałem, czytamy: „I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca” (1,14). Chwała Boża objawia się najpełniej w Passze Jezusa. Krzyż jest wywyższeniem. To, co wydaje się największym poniżeniem, hańbą, pozbawieniem ludzkiej godności, będzie momentem największego triumfu miłości Bożej, objawieniem chwały Boga. Paradoks krzyża. Chwała Boża ukryta jest w tym, co wydaje się pozbawione chwały, odarte z majestatu, nagie, bezbronne, przegrane. W naszym życiu bywa podobnie.

2„Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami”. Słowo „dzieci”, którym Pan zwraca się do uczniów, zawiera w sobie potężny ładunek czułości, wzruszenia. Jezus, syn Ojca, za parę godzin będzie wołał samotny na krzyżu: „Boże mój, czemuś mnie opuścił?”. Teraz patrzy na uczniów jak na osierocone dzieci, które musi pozostawić. Chce im przekazać swoją ostatnią wolę. Odejście kogoś bliskiego jest trudne do przeżycia, ale niesie w sobie także coś pozytywnego, zaprasza do wejścia na kolejny szczebel miłości. Następny paradoks. Boża miłość może wyrażać się także przez odejście.

3„Abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem”. Nowość tego przykazania nie polega na samym wezwaniu do miłości, ale na tym, że ma to być miłość na wzór Jezusa. „TAK, JAK JA was umiłowałem”. Jezus mówi te słowa, mając już przed oczami krzyż. Nikt z nas nie potrafi kochać tak jak On. Czyli miłością agape, pozbawionej domieszki egoizmu, miłością gotową na cierpienie i śmierć, ofiarną, wierną do końca, bez względu na wszystko. Taka miłość jest możliwa tylko dzięki łasce Jezusa, tylko dzięki temu, że On nas pierwszy umiłował. Kochać jak Jezus oznacza być gotowym dać się zabić z miłości. Przyjąć krzyż.

4„Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. Miłość wzajemna ma być papierkiem lakmusowym, znakiem rozpoznawczym Kościoła. Ale tej miłości uczymy się ciągle na nowo. Nie ma idealnych rodzin, parafii, wspólnot. Bez napięć, konfliktów, różnicy zdań. Wciąż konieczne jest NOWE przykazanie, także w tym sensie, że zaczynamy od nowa, że się nie zniechęcamy, gdy coś idzie nie tak. Jesteśmy uczniami, czyli uczymy się miłości od Jezusa. Słyszę często narzekania postępowych publicystów, że Kościół w Polsce taki okropny, bo mało w nim miłości, a za dużo polityki, podziałów. Hm... Tej krytyce nie brak słusznych racji, ale brakuje w niej czegoś. Chyba miłości właśnie, współczucia, tego Jezusowego spojrzenia („Dzieci ”). Uczę się więc kochać ten mój Kościół takim, jakim jest. Pokornie, cierpliwie, wytrwale. „Jest, co jest, mówi miłość”. Największa realistka i największa idealistka zarazem.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Gabriela
    27.04.2016 12:40

    „Jest, co jest, mówi miłość.”
    Pięknie brzmi. Poezja ... Ale też bardzo niebezpieczne podejście zarówno w życiu, jak i w wierze, ponieważ sugeruje zgodę na zło jako przejaw (istotę?) chrześcijaństwa. Przy takim założeniu zaś bardzo łatwo o czynienie z człowieka (również współwyznawcy) ofiary. A do tego nikt nie ma prawa.

  • Gabriela
    27.04.2016 12:49

    Pan wstąpił do nieba i potwierdza naukę znakami.
    Rzecz w tym, aby właściwie odczytać i naukę, i towarzyszące jej znaki. Tu naprawdę „diabeł nie śpi”. (Notabene przypominanie o tym, że Jezusa miano nie tylko za Mesjasza i Syna Bożego, ale i za diabła, powinno być zbędne).
    Nie wystarczy jedną ręką „bronić życia od poczęcia do naturalnej śmierci” (co to oznacza w praktyce - nie tylko ostatnio - jest aż nadto widoczne), a drugą skazywać człowieka na śmierć lub godzić się na nią - co na jedno wychodzi. Przecież i tak nikt nie jest bez winy, a współwyznawców niechętnych nawróceniu na naszą modłę dobrze byłoby z „Bożym” błogosławieństwem pogrzebać …
    ***
    Znaczący polski hierarcha, abp Gocłowski poważnie zapadł na zdrowiu. Na niedzielnej Mszy św. nie usłyszałam jednak wezwania do modlitwy w jego intencji. Przekazał je za to - ustami abpa Głódzia - „Fakt” (sic!). Czy to kolejny przejaw wojny polsko - polskiej, tym razem w wybitnie paskudnej wersji, bo dotyczącej sfery wiary…? To na pewno nie jest w duchu JP II.

  • Gabriela
    28.04.2016 16:09

    „Wolność to nie samowola. Czyż radość jest mniej ważna od wolności?” (K. Łęcki)
    Tylko wolność daje prawdziwą, najgłębszą radość. Kradzież czyjejś wolności w celu poszerzenia swojej jest zbrodnią. Większą niż tak jak ostro skrytykowane przez Jezusa rozszerzanie filakterii…
    Miłość nie kradnie. Tam, gdzie kradnie się wolność, miłości nie ma. Może być za to chwilowa radość z grzechu, czyli wspólnota z diabłem (kiedy człowiek grzeszy, to się diabeł cieszy). Do czasu. Diabeł będzie się cieszył dalej, człowiek już nie.
     

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.