O co chodzi w chrześcijaństwie?

Bez Osoby Chrystusa postawionej w centrum Kościół zamienia się w jeszcze jedną społeczną organizację pracującą nad ulepszaniem świata.

1. Kim jest właściwie Jezus? To kluczowe pytanie, o które chodzi w chrześcijaństwie. Dlatego Pan ciągle stawia je swoim uczniom. Jeśli przestaniemy przejmować się tym pytaniem i odpowiedzią na nie, a skoncentrujemy się na innych, rzekomo ważniejszych sprawach, wtedy tracimy rację bytu jako Kościół. Bez Osoby Jezusa Chrystusa postawionej w centrum Kościół zamienia się w jeszcze jedną społeczną organizację pracującą nad ulepszaniem świata. Gubi swoją oryginalność, traci swój smak. Pokusa zapominania o Jezusie lub odsuwania Jego Osoby na dalszy plan pojawia się w Kościele raz po raz. Dziś także. Wszelka odnowa Kościoła nie jest jednak możliwa bez powrotu do Chrystusa, bez wyznawania Go z mocą wiary jako Zbawiciela świata. Odnowa Kościoła dokonuje się zawsze przez przylgnięcie do Chrystusa, a nie przez dostosowanie się do świata w imię nowoczesności, postępu czy medialnego wizerunku. Chrześcijaństwo nie jest bowiem filozofią, systemem etycznym, filantropią czy ekologią. Jest życiodajną więzią z Chrystusem ukrzyżowanym, zmartwychwstałym, żyjącym w Duchu Świętym pośród nas.

2. Jezus stawia dwa pytania. Najpierw pyta o opinie innych, a potem o to, co myślą Jego uczniowie. Ta dwustopniowość daje do myślenia. Opinie ludzi wyrażają tylko jakąś część prawdy. Ludzie kojarzą Jezusa z fenomenem prorockim. To słuszna intuicja, ale nie wystarczająca. Poznanie Jezusa może być powierzchowne. Można uznawać Go za jedną z wielkich religijnych osobowości w dziejach, stawiając obok innych postaci, jak Konfucjusz czy Budda. Jezusowi zależy jednak na odkryciu pełnej prawdy o Nim. On nie jest bowiem „jednym z proroków”. Jest kimś więcej. „Ty jesteś Mesjasz” – wyznaje Piotr. Zauważmy, to już nie jest czyjaś opinia, ale osobiste, angażujące wyznanie ucznia. Słowa Piotra są owocem jego bycia blisko Jezusa, należenia do Jego szkoły, przyjaźni z Nim. Piotr zna Jezusa osobiście. To ważne. Nie da się poznać w pełni Jezusa, bazując tylko na opinii innych. Aby poznać prawdę, trzeba Go spotkać, zaprzyjaźnić się, pokochać. I stać się Jego uczniem, być z Nim w drodze.

3. Wydaje się, że Piotr zdał egzamin. A jednak nie do końca. Choć apostoł wyznał wiarę w Jezusa jako Mesjasza, to jednak myśli wciąż po swojemu. Jest gotów pójść za Nim, ale na swoich warunkach. Dlatego Jezus mówi twardo: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku”. Wyznanie wiary w Jezusa nie może być jakąś martwą formułą. Oznacza ono gotowość pójścia za Jezusem tam, gdzie On prowadzi. Czyli także na krzyż. Jezus zawsze nas wyprzedza. Nie wolno nam wyprzedzać Jego. Kiedy próbujemy to robić, dokonując korekty Ewangelii wedle własnego widzimisię, słyszymy twarde słowa Pana: „Zejdź mi z oczu”. Kto uznaje Jezusa za Mesjasza, ten musi wytrwale, dzień za dniem, dostosowywać swoje myślenie do Jego prawdy, swoje życie do Jego życia. Poznanie Jezusa dokonuje się w pielgrzymce wiary, przez kroczenie po Jego śladach – gdy dotykamy Jego ran jak wątpiący Tomasz; gdy zapraszamy Zmartwychwstałego jak uczniowie z Emaus: „Zostań z nami, Panie, bo ma się ku wieczorowi”. Nie inaczej. 

«« | « | 1 | » | »»