Na długich dystansach Bożych planów

Andrzej Macura

publikacja 15.12.2017 14:00

Garść uwag do czytań na mszę wigilii Bożego Narodzenia z cyklu „Biblijne konteksty”.

Narodziny Boga Narodziny Boga
Bóg i w prozie naszego życia potrafi ten swój plan realizować. Nam pozostaje ufać, że o nas nie zapomina
Józef Wolny /Foto Gość

Dlaczego trzeba tak długo czekać? Czemu Bóg nie może swoich planów realizować zaraz, natychmiast?  Trudno powiedzieć. Może chodzi o to, żeby człowiek do nich dojrzał? W każdym razie czytania wigilii Bożego Narodzenia są właśnie o tym. O urzeczywistnianiu się dawnych zapowiedzi Boga. Nie zapomniał. Co zapowiedział – tak się stanie.

1. Kontekst pierwszego czytania Iz 62, 1-5

Czytany  w kościołach tego wieczoru fragment Księgi Izajasza pochodzi z ostatniej jego części. Uważa się ją za dzieło TritoIzajasza – jakiegoś proroka z kręgu uczniów Izajasza, ale żyjącego znacznie później. Bo kontekstem działalności „pierwszego Izajasza” były wydarzenia związane z upadkiem Państwa Północnego, Izraela, i zagrożenie Państwu Południowemu, Judzie przez Asyryjczyków. Drugi Izajasz (DeuteroIzajasz) to czasy, gdy zagrożeniem  i faktyczną niszczycielką Judy stała się Babilonia. Trzecia część księgi wskazuje zaś na inny jeszcze kontekst historyczny. To czasy po powrocie z niewoli babilońskiej.

Koniec niewoli. Powrót do domu. Fajnie nie? Pełna euforia.... Otóż nie. Rzeczywistość okazała się dość trudna. Po kilkudziesięciu latach niewoli zwyczajnie nie było do czego wracać. Ziemię podzielili między siebie ci, których do niewoli nie zabrano. Domy które przetrwały wojnę też zasiedlili. Zresztą bez nowych gospodarzy przez ten czas dawno popadłyby w ruinę. Pojawili się też obcy... Wszystko było inaczej. Inaczej niż opowiadali przodkowie, bo przecież pewnie niewielu powracających w ogóle stare dzieje pamiętało z autopsji. Powracający mogli czuć się intruzami.  I tak też traktowali ich obecni mieszkańcy kraju. Rodziły się niesnaski, napięcia... Nic dziwnego, ze w takiej sytuacji wielu zrezygnowało z powrotu. Tam gdzie żyli zdążyli się już jakoś urządzić. A skoro sprawy w Judzie i Jerozolimie nie wyglądały dobrze, to po co mieli skazywać się na poniewierkę?

W tym kontekście jasnym jest cel misji proroka: przekonać i jednych i drugich, że warto. Że trud odbudowy własnych siedlisk, Jerozolimy i  wiątyni ma sens. I że Bóg jest z nimi.

Przez wzgląd na Syjon nie umilknę, przez wzgląd na Jerozolimę nie spocznę, dopóki jej sprawiedliwość nie błyśnie jak zorza i zbawienie jej nie zapłonie jak pochodnia.

Wówczas narody ujrzą twą sprawiedliwość i chwałę twoją wszyscy królowie. I nazwą cię nowym imieniem, które usta Pana określą.

Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni twego Boga.

Nie będą więcej mówić o tobie „Porzucona”, o krainie twej już nie powiedzą „Spustoszona”. Raczej cię nazwą „Moje w niej upodobanie”, a krainę twoją – „Poślubiona”. Albowiem spodobałaś się Panu i twoja kraina otrzyma męża.

Bo jak młodzieniec poślubia dziewicę, tak twój Budowniczy ciebie poślubi, i jak oblubieniec weseli się z oblubienicy, tak Bóg twój tobą się rozraduje.

W kontekście realiów historycznych tamtej epoki wszystko jest dużo jaśniejsze, prawda? Co tu mamy? Tak mniej więcej... .

To jasne wezwanie dla wygnańców, by się nie martwili. Że póki co wydaje się, że ich powrót nie ma sensu, ale Bóg kiedyś ten ich wysiłek ubogaci swoją łaskawością.

A w kontekście narodzenia Pana Jezusa? Ono też odbywało się w lichym otoczeniu. Jakaś stajenka, pasterze. A przecież rodził się wtedy jako człowiek Pan całego stworzenia! Ale okazało się to dopiero po czasie. Po długim czasie. I nawet wtedy najpierw była klęska krzyża, a dopiero potem zmartwychwstanie i wstąpienie Jezusa do nieba czyli obwołanie Jezusa królem całego świata.

Tak, wierność w małych rzeczach przygotowuje Bogu grunt pod rzeczy wielkie. A następujący po czytaniu psalm opiewa wierność Boga...

2. Kontekst drugiego czytania  Dz 13, 16-17. 22-25

Czytanie to wzięto z Dziejów Apostolskich. To fragment mowy św. Pawła w synagodze w Antiochii Pizydyjskiej. Paweł wyjaśnia zgromadzonym tam Żydom, że oto właśnie spełniły się zapowiedzi proroków. Że nadszedł oczekiwany Mesjasz. Całe przemówienie jest bardzo ciekawe, bo jest streszczeniem całej historii Izraela i pokazuje, że pewne zapowiedzi proroków doczekały się spełnienia dopiero w Jezusie Chrystusie. Jednocześnie Paweł odwołuje się tu do konkretnych wydarzeń z życia Jezusa, które mają uprawomocnić jego interpretację tego co się stało. Jeśli jako czytanie w wigilię Bożego Narodzenia wybrano tylko jego fragment to zapewne dlatego, żeby pokazać, że Bóg ciągle realizuje swój plan zbawienia, a swoje apogeum osiągnął on, gdy na świat przyszedł Boży Syn, Jezus Chrystus. Ale cała ta mowa jest znacznie ciekawsza, więc przytoczmy ją w całości. Tekst czytania – pogrubioną czcionką.

Wstał więc Paweł i skinąwszy ręką, przemówił: «Słuchajcie, Izraelici i wy, którzy boicie się Boga!  Bóg tego ludu izraelskiego wybrał ojców naszych i wywyższył lud na obczyźnie w ziemi egipskiej i wyprowadził go z niej mocnym ramieniem. Mniej więcej przez czterdzieści lat znosił cierpliwie ich obyczaje na pustyni. I wytępiwszy siedem szczepów w ziemi Kanaan oddał im ziemię ich w dziedzictwo, mniej więcej po czterystu pięćdziesięciu latach. I potem dał im sędziów aż do proroka Samuela. Później poprosili o króla, i dał im Bóg na lat czterdzieści Saula, syna Kisza z pokolenia Beniamina. Gdy zaś jego odrzucił, powołał na ich króla Dawida, o którym też dał świadectwo w słowach: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę.

Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu.
A pod koniec swojej działalności Jan mówił: "Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach".

Bracia, synowie rodu Abrahama, i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu, bo mieszkańcy Jerozolimy i ich zwierzchnicy nie uznali Go, i potępiając Go wypełnili głosy Proroków, odczytywane co szabat. Chociaż nie znaleźli w Nim żadnej winy zasługującej na śmierć, zażądali od Piłata, aby Go stracił.
A gdy wykonali wszystko, co było o Nim napisane, zdjęli Go z krzyża i złożyli w grobie. Ale Bóg wskrzesił Go z martwych, a On ukazywał się przez wiele dni tym, którzy z Nim razem poszli z Galilei do Jerozolimy, a teraz dają świadectwo o Nim przed ludem. My właśnie głosimy wam Dobrą Nowinę o obietnicy danej ojcom: że Bóg spełnił ją wobec nas jako ich dzieci, wskrzesiwszy Jezusa. Tak też jest napisane w psalmie drugim:

Ty jesteś moim Synem,
Jam Ciebie dziś zrodził.

 A [to], że Go wskrzesił z martwych i że nie miał już nigdy ulec rozkładowi, tak wyraził:

Wypełnię wierne, święte sprawy Dawida.

Dlatego i w innym miejscu mówi:

Nie dozwolisz, aby Twój Święty uległ skażeniu.

Dawid jednak, zasłużywszy się swemu pokoleniu, zasnął z woli Bożej i został złożony u boku swych przodków i uległ skażeniu. Lecz nie uległ skażeniu Ten, którego Bóg wskrzesił. Niech więc będzie wam wiadomo, bracia, że zwiastuje się wam odpuszczenie grzechów przez Niego: Każdy, kto uwierzy, jest przez Niego usprawiedliwiony ze wszystkich [grzechów], z których nie mogliście zostać usprawiedliwieni w Prawie Mojżeszowym.

Baczcie więc, aby nie sprawdziły się na was słowa Proroków:

Patrzcie, szydercy, zdumiewajcie się i odejdźcie,
bo za dni waszych dokonuję dzieła,
dzieła, któremu byście nie uwierzyli,
gdyby wam ktoś o nim mówił».

Ciekawy wywód, prawda?  Może nas, mało obeznanych z historią Izraela trochę nużyć, ale dla tych, dla których przeszłość narodu i jego oczekiwania były całym życiem, musiało to być bardzo mocne. Nie wchodząc w szczegóły i uwypuklając zwłaszcza te fragmenty mowy Pawła, które zostały wzięte do owego drugiego czytania Mszy wigilii Bożego Narodzenia trzeba powiedzieć, że przesłanie tekstu jest jasne, a streścić je można chyba w dwóch punktach

Niech tyle wystarczy.

3. Kontekst Ewangelii Mt 1, 1-25

Ewangelia wigilii Bożego Narodzenia to pierwszy rozdział dzieła św. Mateusza. To też początek tzw. Ewangelii Dzieciństwa tego hagiografa. Cała składa się z rodowodu Jezusa i pięciu innych scen. Każda z nich opowiada o jakimś wydarzeniu z dzieciństwa Jezusa i jednocześnie wskazuje na konkretne proroctwo Starego Testamentu (czasem to kompilacja różnych zapowiedzi), które w tym wydarzeniu się spełniło. Wymowa całości jest oczywista: chodzi o pokazanie, że Jezus jest tym, którego zapowiadali prorocy; tym na którego przez wielki czekał Izrael.

Przytoczmy może tekst czytania

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.

Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Esroma; Esrom ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida.

Dawid był ojcem Salomona, a matką była dawna żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.

Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

Tak więc od Abrahama do Dawida jest w sumie czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak.

Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.

Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do Siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, on bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «oto dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami.

Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus.

4. Warto wiedzieć

W tekście wyraźnie widać dwie części. Może więc najpierw o pierwszej, o rodowodzie Jezusa.

Ewangelista Mateusz rodowód Jezusa wywodzi od Abrahama. Inaczej zrobi w swoim dziele św. Łukasz, który wskaże na praojca ludzkości, Adama. Skąd ta różnica? Ano św. Łukasz podkreślał, że Jezus chce zbawić wszystkich ludzi. Św. Mateusz natomiast – jako się już rzekło – chciał pokazać na spełnianie się obietnic danych Narodowi Wybranemu, w tym jego praojcu, Abrahamowi.

Bibliści wskazują, że w rodowodzie tym istnieją pewne nieścisłości. Bez wchodzenia w szczegóły warto spytać, skąd się wzięły. Ano, chodzi o to „czternaście”. O dopasowanie tego rodowodu do trzy razy czternaście pokoleń. Dlaczego? Rodowód Jezusa nie jest dziełem historyka, a teologa. Podobno w języku hebrajskim liczbę 14 zapisuje się tak samo, jak imię Dawid. Nie chodzi więc o samą liczbę 14. Chodzi o wykrzyczenie: „Dawid! Dawid! Dawid!” O pokazanie, że Jezus jest zapowiedzianym niegdyś w słynnym proroctwie Natana (z 7 rozdziału 2 Księgi Samuela) potomkiem Dawida. Tym, który miał po jego śmierci zasiąść na jego tronie i którego królestwo miało trwać wiecznie. Rodowodem tym Mateusz wskazuje więc na Jezusa jako zapowiadanego potomka Dawida. Jednocześnie jednak, jako potomka Abrahama, czyni go spadkobiercą wszystkich obietnic danych temu patriarsze i całemu Narodowi Wybranemu. Proste? Dla nas może nie, ale dla Żydów czasów Nowego Testamentu zamysł Mateusza był czytelny.  

A druga cześć tej Ewangelii? Uważny słuchacz pewnie zauważył, że jest to ta sama Ewangelia, którą czyta się w IV niedzielę Adwentu roku A. Z małym dodatkiem. W czwartą niedzielę Adwentu nie czyta się ostatniego pół zdania tej powieści: „lecz (Józef) nie zbliżał się do Niej (Maryi), aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus”. Proszę wiec wybaczyć, że posłużę się w tym miejsc tym, co napisałem wcześniej.

Najpierw parę wyjaśnień.

Najważniejsze: Przypominam, że Ewangelia Dzieciństwa Mateusza zawiera, prócz rodowodu, pięć scen z życia Jezusa, w których miały spełnić się zapowiedzi proroków. To pierwsza z nich.  W niej, zdaniem Ewangelisty, spełnia się  zapowiedź Izajasza o Pannie, Dziewicy, która pocznie Emmanuela. Znak został dany: Dziewica porodziła.

Zwraca uwagę, iż ów Emmanuel nie ma być jakimś królem, który przywróci dawne królestwo Izraela. Będzie tym – jak mówi anioł do Józefa – który „zbawi lud od grzechów”. Czyli nie chodzi o uleczenie ran zadanych Izraelowi przez polityczne potęgi. Ale o uleczenie rany, jaką zadało nieposłuszeństwo pierwszych rodziców. I wcale nie tylko potomków Abrahama wedle ciała. „Jego ludem” – jak pisze św. Paweł – są przecież ci, którzy jak Abraham uwierzyli...

5. W praktyce

Czytania Mszy Wigilii Bożego Narodzenia każą nam przede wszystkim dostrzec, że Bóg potrafi w krzywych linijkach ludzkich wyborów realizować swoje odwieczne plany.  Zwłaszcza plan zbawienia człowieka. W naszym życiu rożnie bywa. Wydaje się czasem, że Bóg o nas zapomniał albo i machnął na nas ręką. Bo droga wyboista, wszystko nie tak jak człowiek chciał albo sobie wyobrażał. Ale Bóg i w prozie naszego życia potrafi ten swój plan realizować. Nam pozostaje ufać, że o nas nie zapomina. I co by się nie działo, jesteśmy bezpieczni w Jego ręku.

Świetnie tę postawę uosabia św. Józef. Przyjmuje Boże plany i pozwala im się ziścić, choć pewnie nie przystają do tego, co planował i o czy marzył. Ale czasem tak właśnie jest: dla większej sprawy trzeba zrezygnować ze swoich...