Mądrze czy na ślepo?

Najwięcej w dziejach Kościoła zdołali osiągnąć niedorajda Franciszek z Asyżu, jąkała Mojżesz, apostoł Paweł ze zwichniętą przeszłością czy stary Jan XXIII z nowotworem w żołądku.

Reklama

Napełnij róg oliwą i idź – powiedział Bóg do Samuela. I, jak się okazało, wskutek wylania zawartości rogu zstąpił na świat Duch Święty, oddziałując na młodego Dawida.

Scena ta kojarzy się z przypowieścią Jezusa o pannach mądrych i głupich. Ileż to głupich panów i panien w naszym Kościele, co dumnie potrząsają świętymi przedmiotami, a kiedy przyjdzie co do czego, okazują się próżni… Nie mają ducha. Na nikogo go nie przeleją. „Kto zaś nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy” (Rz 8,9).

Z pełnym rogiem oliwy, będącym symbolem otwartości na łaskę, wiąże się zdolność patrzenia. Samuel jest pokorny, nie ufa sobie. Dlatego wnet pozna, że „nie tak człowiek widzi, jak widzi Bóg”. Nie będzie się upierał przy swoim, ale da się korygować swemu Panu.

Między mądrością i głupotą istnieje podobny dystans jak między Bożym i ludzkim sposobem patrzenia na świat i życie. Dlatego tyle postępowania „na ślepo” w naszych codziennych wysiłkach: ślepe akcje duszpasterskie, ślepe programy wychowawcze… Wielkie pieniądze i nakłady sił, a mały efekt. Potężne inwestowanie w nasz katolicki aktywizm propagandowy, a ludzi to niewiele obchodzi. Tymczasem najwięcej w dziejach Kościoła zdołali osiągnąć niedorajda Franciszek z Asyżu, jąkała Mojżesz, apostoł Paweł ze zwichniętą przeszłością czy stary Jan XXIII z nowotworem w żołądku, którego wybór na papieża prasa skomentowała jako „przymusowe lądowanie Ducha Świętego”, wypadek przy pracy.

Ci ludzie spowodowali wielkie przełomy w Kościele, bo kierowali się metodologią otwartych oczu, Bożą metodologią. A jaka ona jest? „To ten! – mówi Bóg do Samuela. – Wstań i namaść go!”. Taki młody, wątły, kruchy? Taka owieczka, ciamajda?

Ewangelizacja nie znosi filozofii sukcesu i wydajności. Zbyt często ulegamy w naszym duszpasterskim działaniu nerwicy zapotrzebowania na oglądanie od razu wielkich drzew, okazałych efektów naszych starań. Tyle że pożądanie sukcesu nieraz każe nam troskę o osoby mylić z troską o statystyki. Tymczasem ziarno Bożego słowa potrzebuje powolnego wzrostu i sprzyjających warunków przemiany. Tego wymaga dobro osoby, która daje się kochać Bogu.

«« | « | 1 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama