Realizm i chleb dla 150 osób

Mistrz z Nazaretu opowiada tę przypowieść, by pokazać, czym jest królestwo niebieskie, królestwo Boże.

Reklama

1. Bardzo rzadko, jeśli w ogóle, gospodyni piecze chleb dla przynajmniej 150 osób jednocześnie. Tymczasem o zaczynie i trzech miarach mąki, które starczyłyby na taki wypiek, mówi Pan Jezus w przypowieści. Warto to ukazywać, bo często zatrzymujemy się na historii o ziarnku gorczycy, które z bardzo małego nasienia staje się dostojnym krzewem, podkreślając obfitowanie tego, co Boże, Chrystusowe. Tymczasem tę samą myśl wyraża przypowieść o zaczynie.

2. W Mateuszowej Ewangelii Chrystusowe przypowieści o zaczynie i ziarnku gorczycy, niczym klamrą, otacza przypowieść o dobrym nasieniu i chwaście oraz jej wyjaśnienie dane uczniom przez Pana Jezusa. Każda z przypowieści zaczyna się od stwierdzenia, że Mistrz z Nazaretu opowiada ją – tak jak inne, np. o siewcy czy drogocennej perle – by pokazać, czym jest królestwo niebieskie, królestwo Boże. Ono jest sferą panowania Pana Boga, ale ma cztery wymiary: jest doczesne i ziemskie, ale też wieczne i niebieskie, czyli niebiańskie. To doczesność i ziemskość sprawiają, że nie wszystko tu obecnie jest doskonałe. Pełnia i perfekcja przyjdą tam, w niebie i w wieczności. Tam nie będzie miejsca dla nieprzyjaciela, tutaj jest – i niestety, to on „sieje chwast między pszenicę i odchodzi”.

3. Mowa o obecności „nieprzyjaciela” jest dowodem wielkiego realizmu Pana Jezusa, który studzi zbytni entuzjazm uczniów, zafascynowanych nauczaniem Mistrza. I oni, ale też wielu z nas dzisiaj, żyją w przekonaniu, że czasem wystarczy pokazać fantastyczne przesłanie nauczania Pana Jezusa, a „nieprzyjaciele” zmienią front, staną się gorliwymi uczniami. Tymczasem rzeczywistość jawi się zupełnie inaczej. „Nieprzyjaciel” nie tylko nie nawraca się, ale potajemnie i świadomie sieje chwast, który u swego początku nie daje się odróżnić i bardzo przypomina wschodzącą pszenicę. Dopiero gdy „zboże wyrosło i wypuściło kłosy”, okazało się, że razem z nim rośnie coś, co jest chwastem.

4. Co więc zrobić z chwastami? Żarliwość sług gospodarza każe im wyrazić gotowość pójścia natychmiast na pole, by je wyrywać. Ale tu gospodarz wykazuje realizm. Słudzy pójdą, by wyrywać chwasty, ale przy okazji podepczą i wyrwą pszenicę. Tymczasem trzeba czekać do żniwa. I dopiero gdy pokażą się owoce, trzeba będzie oddzielić dobre zbiory od złych. To ważne pouczenie, które nie tyle jest zgodą na obecność zła, ile pełnym realizmu podkreśleniem, że w królestwie Bożym – tym ziemskim, doczesnym – zawsze będzie chwast. To oczywiście rodzi jakieś poczucie niedogodności, ale jest apelem o to, by bezwzględnie niszcząc zło, nie umniejszać istniejącego dobra. Królestwo Boże, to ziemskie i doczesne, nie jest i nie będzie doskonałe. Ostateczne oczyszczenie nastąpi wtedy, kiedy przyjdzie czas, gdy królestwo Boże będzie miało tylko dwa z czterech wymiarów: wieczny i niebieski. Tam nie będzie już chwastu, bo i nieprzyjaciel tam nie wejdzie.

«« | « | 1 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama