Maria Magdalena i kobieta współczesna

W ciemności wypełnionej jedynie Twoim oddechem przychodzi Chrystus.

Reklama

W czasach Jezusa kobietom nie przysługiwało wiele praw, wpierw musiały żyć pod władzą ojców, a później mężów. Wyobraź sobie, że kobieta bez zgody męża nie mogła podróżować. Nie miała prawa się kształcić. Jedyne czego od niej oczekiwano to pozostanie w domu, by rodzić i wychowywać dzieci.

Tymczasem spójrz na Marię Magdalenę: kobietę, którą Jezus uwolnił od siedmiu demonów (por. Łk 8,2); kobietę, która towarzyszyła Mu w drodze (por. Łk 8,2-3); kobietę, stojącą pod krzyżem (por. Mk 15,40), a pierwszego dnia po szabacie biegnącą do grobu (por. J 20,1) i wreszcie, kobietę będącą pierwszym świadkiem zmartwychwstania Chrystusa (por. Mk 16,9). To na pewno nie wszystko, co można o niej napisać. Zapraszam do lektury dzisiejszego tekstu.

Może będziesz czytała ten tekst wieczorem. Może czytasz go siedząc w swoim pokoju, w ręku trzymając kubek z herbatą. Za oknami już ciemno, wokół Ciebie jest cisza, a tymczasem w ciemności wypełnionej jedynie Twoim oddechem przychodzi Chrystus. Po co? Po to, by rozpalić w Tobie źródło światła (por. J 8,12). On przychodzi i rozkazuje ciemnościom, które są w Tobie: ŚWIEĆCIE! (por. o. A. Szustak). On przychodzi po to, by posłać Cię do innych ludzi (por. J 20,17-18). Dlaczego Cię posyła? Odpowiedź na to pytanie daje Benedykt XVI: „by głosić z nową siłą Dobrą Nowinę – słowem, (…) obecnością, przykładem i świadectwem, wiedząc, że nawet przy okazjonalnych spotkaniach ludzie potrafią rozpoznać człowieka Bożego i często nawet małe ziarno może na glebie żyznej wzrastać i wydać obfite owoce”.

Jednak świadomość tego, że nie pasujesz do miejsca, w którym żyjesz lub, w którym pracujesz potrafi sparaliżować tak bardzo, że nie będziesz potrafiła głosić wielkich dzieł Bożych (por. Dz 2,11), do których zostałaś powołana. Być może każdego ranka patrząc w lustro myślisz: „Jestem do niczego, więc na pewno nie nadaję się na świadka Syna Bożego”, a tymczasem stojący obok Ciebie Chrystus ze smutkiem kręci głową.

Jednak prawda jest taka, że kiedy przychodzi do dawania świadectwa o Tym, w Którego wierzysz źródłem siły nie jest wygląd zewnętrzny; ani to, w co jesteś ubrana; ani w jaki sposób się wysławiasz (por. 2 Kor 10,10), bo to wszystko zamiast przybliżać do Chrystusa, może odwracać od Niego uwagę innych ludzi, którzy zbyt mocno skupią się na danej kobiecie. Twoja skuteczność w mówieniu o Chrystusie nigdy nie zależy od Ciebie, bo jesteś posłańcem. Moc zawarta jest w przekazie, czyli w tym, co mówisz, a raczej: o Kim mówisz. Dlaczego? Bo to słowo Boże jest potężne i skuteczne (por. Iz 55,10-11). Moc i skuteczność leżą w prawdziwości przekazu (por. J 18,37); w tym, Kogo głosisz (por. 1 Kor 9,16).

Maria Magdalena otrzymała wiadomość: CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAŁ. POKONAŁ GRZECH, KTÓRY JEST PRZYCZYNĄ ŚMIERCI. POPRZEZ SWOJE ZMARTWYCHWSTANIE UDOWODNIŁ, ŻE JEST SYNEM BOŻYM (por. Mk 16,9-10). Tylko tyle, a  może aż tyle?! Odpowiedź na to pytanie zależy od tego, Kim dla Ciebie jest Chrystus? Maria z Magdali nie zostawiła dla siebie tej wiadomości, ale przekazywała ją innym (por. J 20,18). Nie chodziło o to, kim była Maria. Nie chodzi o to, kim Ty jesteś. Jedyne co powinnaś zrobić, to skupić się na Autorze przekazu, a nie na sobie. Bóg będzie wierny danemu słowu i ujawni się światu przez Twoje posłuszeństwo.

„Serce żyje zawsze w rytmie skurcz – rozkurcz: zjednoczenie z Jezusem – spotkanie z bliźnim. Jeśli brakuje jednego z tych dwóch ruchów, serce przestaje bić, staje się martwe”, pisał papież Franciszek. Bądź z Chrystusem, a będąc zjednoczona z Nim nieś Go ludziom i nie martw się o owoce swojej pracy dla Syna Bożego (por. Rz 8,31).

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama