Klasztor św. Katarzyny u stóp Synaju

Pośrodku dużej sali zauważyłem kosz pełen starych pergaminów, które były przeznaczone na podpałkę. Bibliotekarz powiedział, że spalono już dwie sterty takich zapleśniałych ze starości papierów…

Reklama

Jakież było moje zdumienie, gdy w stosie papierów znalazłem znaczną liczbę stron greckiej kopii Starego Testamentu, w moim przekonaniu jednej z najstarszych, jakie kiedykolwiek widziałem” - tak wspomina jedno z największych odkryć archeologii biblijnej niemiecki uczony Constantine Tischendorf. Dokonał go w 1844 roku w klasztorze św. Katarzyny u stóp Synaju.

Badacz wyruszył do starożytnych klasztorów Bliskiego Wschodu w poszukiwaniu manuskryptów z tekstami Biblii. Wydobywając zauważone w koszu karty manuskryptu, dołączył do nich te, które znalazł w bibliotece. W sumie 129 kart! Gdy mnisi zorientowali się, że może chodzić o cenne znalezisko, nie pozwolili badaczowi kupić ich wszystkich. Mógł wywieźć z Egiptu tylko 43.

Podarował je królowi Saksonii, przez co trafiły do biblioteki w Lipsku. Kiedy kilka lat później Tischendorf powtórnie trafił do klasztoru św. Katarzyny, nie mógł znaleźć ani jednej karty manuskryptu, który widział wcześniej. Powrócił tam w 1859 r. i odnalazł dzieło. W dwa miesiące skopiował niemal całość i nakłonił opata, by podarował księgę carowi Rosji.

„Tak będzie bezpieczniej” - myślał. Car przyjął cenny dar, a w 1933 r. sowiecki rząd sprzedał go Muzeum Brytyjskiemu. Kodeks Synajski pochodzi z IV wieku i jest dziś jednym z najcenniejszych zabytków piśmiennictwa biblijnego.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama