Odkryć na nowo własny chrzest

Rozważanie na Niedzielę Chrztu Pańskiego (Iz 42,1-4.6-7; Dz 10,34-38; Mk 1,6b-11)


Fragment książki "Od Ewangelii do życia", który zamieszczamy za zgodą Wydawnictwa "Jedność"


W Jordanie to nie woda uświęciła Jezusa, lecz Jezus uświęcił wodę. Nie tylko wodę Jordanu, ale także wodę ze wszystkich chrzcielnic świata.

Uroczystość Chrztu Pańskiego to doroczna okazja, aby zastanowić się nad własnym chrztem. W opinii wielu ludzi jest on rozumiany jako wstąpienie do pewnego zrzeszenia - Kościoła - którego wszystkich poglądów jednak się nie podziela. Jest widziany jedynie w wymiarze horyzontalnym. Stąd wiele kryzysów i porzuceń, a dziś nawet żądań usunięcia swego imienia z rejestru ochrzczonych. Tymczasem chrzest jest czymś nieskończenie większym. Stanowi wejście w trwały związek z Bogiem Ojcem jako Jego dzieci, z Jezusem jako członkowie Jego ciała, z Duchem Świętym jako Jego świątynia. Dziecko otrzymuje chrzest w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, nie w imię papieża, biskupów czy kapłanów!

Pytanie, które ludzie często sobie zadają w kwestii chrztu brzmi: dlaczego chrzcić dzieci, gdy są małe? Dlaczego nie zaczekać, aż dorosną i same swobodnie zdecydują? Jest to poważne pytanie, ale może kryć w sobie pewną pułapkę. Czy rodząc dziecko i wydając je na świat, rodzice proszą wcześniej o pozwolenie? Przekonani, że życie jest ogromnym darem, słusznie zakładają, iż dziecko pewnego dnia będzie im za to wdzięczne. Nie proszą o pozwolenie danej osoby, gdy chodzi o ofiarowanie jej daru, a chrzest jest zasadniczo właśnie darem życia podarowanym człowiekowi dzięki zasługom Chrystusa.

Oczywiście wszystko to zakłada, że rodzice są rzeczywiście wierzący i pragną pomóc swojemu potomkowi rozwinąć dar wiary. Kościół uznaje ich decydującą rolę w tej dziedzinie i nie chce, aby dziecko było chrzczone wbrew ich woli.
Nikt zresztą nie mówi dziś, że przez zwykły fakt nieotrzymania chrztu ktoś będzie potępiony i pójdzie do piekła. Dzieci, które umarły bez chrztu, podobnie jak osoby żyjące bez swej winy poza Kościołem, mogą się zbawić (te ostatnie, oczywiście, jeśli żyją zgodnie z głosem własnego sumienia). Zapomnijmy o teorii limbus puerorum, świata bez radości i bez kary, gdzie miałyby trafiać nieochrzczone dzieci. Ich los nie różni się od losu Świętych Niewiniątek, których uroczystość obchodziliśmy zaraz po Bożym Narodzeniu. Wynika to stąd, że Bóg jest miłością i „pragnie, aby wszyscy byli zbawieni", zatem Chrystus umarł także za nich!

Inny jest przypadek tych, którzy nie przyjmują chrztu jedynie z lenistwa lub przez zaniedbanie, choć w głębi sumienia mają świadomość jego znaczenia i potrzeby. W tym przypadku całą swą powagę zachowują słowa Jezusa: tylko „ten, kto uwierzy i chrzest przyjmie, będzie zbawiony".

Coraz więcej jest w naszym społeczeństwie ludzi, którzy z różnych powodów nie zostali ochrzczeni jako dzieci. Aby zaradzić tej sytuacji, współczesny Kościół przywiązuje wielką wagę do tak zwanego „wtajemniczenia chrześcijańskiego dorosłych". Daje ono nieochrzczonemu młodemu czy starszemu wiekiem człowiekowi okazję, by zdobyć wiedzę, przygotować się i podjąć decyzję z pełną swobodą. Chrzest wyraża swoje pełne znaczenie właśnie wtedy, gdy jest chciany i osobiście wybrany jako wolne i świadome przylgnięcie do Chrystusa i Jego Kościoła. Niemniej absolutnie nie należy umniejszać ważności i daru, jakim jest chrzest udzielany dzieciom - z powodów, które wyjaśniłem wyżej. Osobiście jestem wdzięczny moim rodzicom, że ochrzcili mnie w pierwszych dniach życia. Nie jest tym samym przeżycie dzieciństwa i młodości z łaską uświęcającą lub bez niej!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama