Rozważania

TURA IV ETAPU IV




Ze względu na wyjątkowy czas, który będziemy przeżywali, również zadanie tym razem nietypowe:
Proszę rozważyć Liturgię Słowa z Wielkiego Piątku oraz Wielkanocy i napisać własne refleksje i przemyślenia.
Może to być kilka zdań, a może być kilkanaście, czy kilkadziesiąt. Punktowany będzie sam fakt nadesłania własnych refleksji (po 14 pkt. za rozważanie). Nie będzie oceniana natomiast ani ich treść ani objętość.


NIEKTÓRE Z NADESŁANYCH ROZWAŻAŃ:




I. Wielki Piątek


Od Kajfasza zaprowadzili Jezusa do pretorium. A było to wczesnym rankiem. Oni sami jednak nie weszli do pretorium, aby się nie skalać, lecz aby móc spożyć Paschę. Dlatego Piłat wyszedł do nich na zewnątrz i rzekł: «Jaką skargę wnosicie przeciwko temu człowiekowi?» W odpowiedzi rzekli do niego: «Gdyby to nie był złoczyńca, nie wydalibyśmy Go tobie». Piłat więc rzekł do nich: «Weźcie Go wy i osądźcie według swojego prawa!» Odpowiedzieli mu Żydzi: «Nam nie wolno nikogo zabić»1. (J 18,28-31)

1. Żydzi rękami Rzymian ukrzyżowali Jezusa. W imię czystości religii, której najważniejsze święta mieli właśnie celebrować. Spieszyło im się usunąć z drogi wysłańca Bożego, by móc nadal trwać w sztywnych schematach, pustych rytuałach, wiekowych zwyczajach.

Jak często cudzymi rękami usuwam z mojego życia Bożych wysłańców… Pozostaję „czysta”, bo to ktoś inny wydaje wyrok, wykonuje egzekucję. A ja sobie mogę nadal trwać w moich „ramkach”, z których Bóg siłą mnie nie wyrwie, jeśli sama nie będę pragnęła z nich wyjść.

2. Piłat pytał Żydów, o co oskarżają Jezusa… A oni nie wysilali się na wnoszenie szczegółowego oskarżenia. Wystarczyło użyć mocnego argumentu: „To złoczyńca!”. Zburzył ich „święty spokój”, głosił naukę, z którą nie chcieli się zgodzić, zmieniał ich fałszywy obraz Boga. Ale Piłat nie zrozumiałby tego. Więc trzeba mu dać właściwą odpowiedź, by wyrok został wykonany.

Jak często traktuję jak złoczyńcę tego, kto burzy mój „święty spokój”… Przerzucam na innych odpowiedzialność za wyrok wykonany na kimś, kto mi zawadza na drodze realizacji fałszywych idei, MOJEJ woli. Zanurzam się w moje bagienko, mój ciepły światek i biada temu, kto mi w tym chce przeszkodzić.

3. Jezu, uznany za złoczyńcę i wydany Rzymianom dla wykonania wyroku: udziel mi łaski przyjmowania Twoich wysłańców, którzy na Twój rozkaz burzą moje domy na piasku budowane i prowadzą mnie ciernistą drogą prawdy.


II. Niedziela Zmartwychwstania

A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono». Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, [które mówi], że On ma powstać z martwych.(J 20, 1-9)

1. Wpatruję się w Marię Magdalenę, jak przejęta odkrywa, że grób jest pusty. Widzę ją biegnącą do Apostołów, by im opowiedzieć o tym odkryciu. Patrzę na jej zmieszanie, gdy tłumaczy im, co zastała przy grobie. Apostołowie zniecierpliwieni biegną, by sprawdzić tę wiadomość. Biegną, bo może kobiecie coś się przywidziało. Biegną, bo się boją, że ciało Jezusa wykradziono. Biegną – bo pozostali nie mieli odwagi pójść z nimi. Biegną, bo tęsknią za Jezusem.

Jak często doświadczałam w życiu szczególnej bezradności… Biegłam wtedy do najbliższych mi osób, by szukać porady, pociechy i ukojenia w bólu. Biegłam, bo w biegu człowiek przestaje myśleć o swoim problemie, skupia się na wysiłku, na celu. Ma nadzieję. Ten bieg jest jakimś działaniem, nie pozwala popaść w depresję. Jest początkiem wychodzenia z kryzysu.

2. Piotr wszedł pierwszy do wnętrza grobu. Ujrzał płótna i zwiniętą chustę. Co było w tej chuście, w tych płótnach tak charakterystycznego, że dopiero widząc je – uwierzył? Po czym rozpoznał, że to właśnie zmartwychwstanie?

Egzegeci mają na to różne wytłumaczenia. Dla mnie jednak najważniejsze jest pytanie: jak ja rozpoznaję zmartwychwstanie? Jak rozpoznaję działanie mocy Bożej? Czy tęsknię za Nim na tyle mocno, by pobiec, gdy usłyszę Dobrą Nowinę?

3. Zmartwychwstały Jezu, ucz mnie wyczulenia na znaki Twojej obecności i daj gorliwość, by za nimi podążać.

* * *






Liturgia Wielkiego Piątku... Własne refleksje na jej temat to byłaby książka sporych rozmiarów, zwłaszcza, że za każdym razem te refleksje, te przemyślenia są inne. Ale spróbuję to jakoś skrócić, póki jeszcze jest to takie świeże. Może będą bardzo czy nawet zbyt osobiste, ale chyba nie chodzi o teologiczny komentarz.

Od dawna teksty Izajasza o cierpiącym Słudze Jahwe były dla mnie słowami wywołującymi wewnętrzny niepokój. Żaden obraz, żaden film, choćby najbardziej realistyczny, nigdy nie przemówił do mnie tak, jak ta wizja sprzed wieków. Kiedy w tym roku słuchałam tych słów, szczególnie wyraźnie widziałam, jak dokładnie się sprawdziły podczas męki Chrystusa. Ale tak naprawdę to najbardziej mnie szokuje, że to wszystko zostało wcześniej zaplanowane? przewidziane? zobaczone? Historia zbawienia skurczyła się do tych paru godzin. Całe długie wieki to było oczekiwanie a zarazem przygotowanie tych godzin, które stanowiły i stanowią o losie całego świata. O moim losie. W tym świetle zobaczyłam tez swoje przygotowania do Świąt. Długie godziny, myślenie, planowanie i bieganina od domu do kościoła (przygotowywaliśmy Grób Pański). I w pewnym momencie pomyślałam: po co to wszystko? To przecież tylko na parę dni. A jednak. Właśnie to ma sens, bo jeśli wcześniej nie będzie tych długich godzin, to te kilka dni będzie tylko kilkoma dniami.

A skoro wszystko zostało tak szczegółowo zobaczone i opisane, dlaczego nie zostało rozpoznane? Dlaczego ci wszyscy mniej i bardziej uczeni nie rozpoznali w Jezusie tych wszystkich zapowiedzi? A może one są takie czytelne dopiero teraz, dla nas, którzy mamy za sobą doświadczenie wiary? Może trzeba przeżyć Wielką Niedzielę, a potem Pięćdziesiątnicę, żeby zrozumieć Wielki Piątek?

Jak to dobrze, że Kościół w swej mądrości na Wielki Piątek przewidział opis Męki Pańskiej wg św. Jana. „Mąż boleści oswojony z cierpieniem”? „Nie miał wdzięku ani też blasku”? Tak, ale zarazem Król, powalający na ziemi jednym „Ja Jestem”. „Oto Człowiek” i „Tak, Ja jestem Królem”. I znów: czy gdybym żyła w tamtych czasach, potrafiłabym rozpoznać w pobitym, oplutym i zakrwawionym Człowieku – swojego Boga? Czy uwierzyłabym w Jego Królestwo, które nie jest z tego świata? Łatwo dzisiaj krytykować apostołów, uczniów mniej czy bardziej wierni. Ich postawa (lęk? tchórzostwo? ostrożność) też chyba była wpisana w ten wielki Plan i sens ma dopiero teraz.


Wielkanoc. Od dawna nie potrafię myśleć o tym dniu wyłącznie jako o Niedzieli Wielkanocnej. Liturgia Słowa Wielkanocy to Liturgia Wigilii Paschalnej i Niedzieli wzięta jako całość. W tym roku nie tylko słuchałam tych wszystkich czytań, ale je naprawdę przeżywałam. Może nigdzie więcej tym się nie podzielę, ale naprawdę byłam przy stworzeniu świata i obserwowałam mijanie kolejnych dni. Niemalże śledziłam kroki Abrahama idącego z Izaakiem, czułam lęk chłopca i widziałam wiarę Abrahama. Własne dziecko dać na ofiarę? Zabić własną ręką? A jeśli będę poddana podobnej próbie – czy któreś z dzieci umiałabym aż tak ofiarować? A potem Morze Czerwone i ci wszyscy Izraelici wchodzący w nie z lękiem i nadzieją zarazem, a potem wychodzący na drugi brzeg, jeszcze z niedowierzaniem, a już z radością. „Gdy Izraelici widzieli wielkie dzieło, którego dokonał Pan wobec Egipcjan, ulękli się Pana i uwierzyli Jemu oraz Jego słudze Mojżeszowi.” A mi się wydaje, ze musieli już wcześniej wierzyć i że to wiara ich wprowadziła między zastygłe fale morskie. To do mnie potem wołał Izajasz: „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko!”. Naprawdę był tej nocy bardzo blisko i pozwalał się znaleźć. I naprawdę stał się Małżonkiem i mówił jak do porzuconej żony młodości. I dlatego, kiedy wreszcie przyszedł czas na Ewangelię, byłam niejako przygotowana na to, co się musiało stać. Zmartwychwstanie musiało nadejść. Po tylu cudach, po tylu znakach niemożliwe było, aby tym razem śmierć zwyciężyła. I tak bardzo cieszyłam się, że pierwszymi świadkami zmartwychwstania były kobiety i że ja jestem w ich rzędzie. Jakoś tam, mniej czy bardziej udolnie, ale mogę świadczyć o tym cudzie cudów. I o ile w Wielki Piątek był czas pytań i poszukiwań, to teraz jest czas odpowiedzi, a właściwie tej jednej jedynej Odpowiedzi, która tłumaczy wszystko. Nie jest ważne, jak zachowałabym się gdzieś i kiedyś. Ważne, żebym tu i teraz świadczyła – nie z mównicy, ale w domu, dzieciom, mężowi, sąsiadom. „Daleka bądź od trwogi, bo nie masz się czego obawiać, i od przestrachu, bo nie ma on przystępu do ciebie.”

* * *






Centrum liturgii wielkopiątkowej stanowi adoracja krzyża, Syna Bożego, który oddał życie za zbawienie wszystkich ludzi. Liturgia Słowa, w której naczelne miejsce zajmuje opis Męki Pańskiej wg św. Jana.
„W ręce Twoje powierzam ducha mego” (Ps 31,6). Jezus podczas Męki odczuwał nie tylko poniżenie i ból, jest świadom tego, że znajduje się w rękach Ojca, że spełnia Jego wolę, którą jest zbawienie człowieka. We wszystkich czytaniach podkreślone jest to, że Jezus jest świadom, że Bóg jest z Nim i przez Niego spieszy człowiekowi na ratunek. ”Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim twarze się zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic.” (Iz 52,3). Jezus jest posłuszny woli Ojca.
Każda ludzka droga jest pełna cierpienia. Ale tylko ci, którzy idą z Jezusem doświadczają w krzyżu zbawienia. Chrystus odszedł do Ojca, by nam przygotować miejsce, ale równocześnie pozostał z nami w postaci Chleba. Jest stale wśród nas, karmi nas do syta. Jezus umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie. Obarczył się moimi grzechami. Grzech jest obrazą Boga, dlatego domaga się zadośćuczynienia. Ofiara Jezusa dobrowolnie podjęta za mój grzech była decyzją świadomą. Jezus pokazał, czym jest grzech. Konał w opuszczeniu. Konał za mnie i Ciebie. Poprzez Swoje konanie otworzył nam drogę zbawienia. Jest to jedyna droga, którą każdy z nas powinien podążać. Nasze życie jest drogą. Czasem prostą, czasem bardzo krętą, zawsze trudną i uciążliwą. Droga ta w zamiarach Bożych zmierza do nieba. Przed nami drogę tę przeszedł Jezus Chrystus, który narodził się w ubogiej stajence, żył wśród nas, umarł na krzyżu, zmartwychwstał i wrócił do Ojca. Jako chrześcijanie przeżywamy te drogę razem z Nim. Śmierć Chrystusa jest źródłem nowego życia. Wielki Piątek jest dniem nadziei, przygotowuje „ przyjście” Chrystusa z życia ziemskiego do wieczności. Dziękujemy Mu za Jego ofiarę. Niech rozważanie Jego Męki doda nam siły do ciągłego nawracania się, abyśmy żyli dla Tego, który dla nas umarł i zmartwychwstał.


Jeszcze nie tak dawno, bo zaledwie parę dni temu przeżywaliśmy święte Triduum Paschalne, podczas którego przeżywaliśmy Ostatnia Wieczerzę i pojmanie Chrystusa w Wielki Czwartek. Potem przeżywaliśmy Jego proces, drogę krzyżową i śmierć Jezusa na krzyżu, aż w końcu zło9żenie Ciała Mesjasza do grobu. To wszystko działo się w Wielki Piątek. Złożyli Ciało Pana w grobie i zapanowała wielka cisza – taka jest wymowa Wielkiej Soboty. Aż tu nagle w nocy z soboty na niedzielę rozbrzmiewa radosne Alleluja. Zmartwychwstał, Chrystus żyje. Pierwsze czytanie z Dziejów Apostolskich mówi nam, że” Bóg Wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił ukazać się nie całemu ludowi, ale nam wybranym uprzednio przez Boga na świadków…”. Chrystus ukazał się tym, którzy zostali wtedy ochrzczeni, On pragnie się nam teraz ukazać w Eucharystii. Bóg wybrał nas do czegoś niezwykłego – do życia, ale nie takiego zwykłego, lecz do życia wiecznego, a na końcu świata do Zmartwychwstania. Do tego potrzebny był chrzest ( na tym polegało wybranie z Dziejów Apostolskich przez Boga), zanurzający nas w śmierć, jak również w Zmartwychwstanie Chrystusa. To właśnie dzięki temu wybraniu umarliśmy i nasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu – jak pisze św. Paweł w liście do Kolosan. Autor tego listu zachęca nas do dążenia ku górze, gdzie jest Jezus, a kiedy upadamy i dążymy do tego, co na ziemi, czyli dążymy do grzechu w Imię Zmartwychwstałego Chrystusa, otrzymujemy odpuszczenie grzechów. Wspomniałem już, że Zmartwychwstały Chrystus pragnie objawić się nam – tak jak objawił się uczniom. To prawda!!!. Chrystus objawia się nam w przaśnym Chlebie – Chlebie czystości i prawdy jak jest to napisane w 1 liście do Koryntian. Chrystus Zmartwychwstały objawia się podczas każdej Eucharystii, właśnie pod postacią przaśnego Chleba. Pytanie – czy my w tą obecność Zbawiciela w Chlebie wierzymy. Uczniowie po przybyciu do grobu uwierzyli. Pomimo, że nie rozumieli jeszcze pisma – jak mówi Ewangelia wg św. Jana, ale uwierzyli. A my czy wierzymy w obecność Zmartwychwstałego pod postacią Chleba i Wina podczas każdej Eucharystii?. Pierwszy dzień tygodnia – Każdego tygodnia – niedziela jest świętem Zmartwychwstałego i tych, którzy w Niego uwierzyli. Zaliczasz się do tej wierzącej grupy?.


Marcin Woźniak


«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja