4. Dobry Chlebodawca



W przypadku następnej – wyłącznie Mateuszowej – przypowieści trzeba ponownie zmienić punkt widzenia. Tradycyjnie nazywa się ją przypowieścią "o robotnikach w winnicy", co sprawia, że zasadniczy akcent interpretacji tekstu pada na "nierównomierne wynagrodzenie pracowników winnicy" lub na "niezasłużony dar dla najmniej pracujących". Pomija się – wbrew podwójnemu pouczeniu – główną postać opowiadania, tj. Właściciela i Gospodarza Winnicy – "Dobrego Chlebodawcy" (J. Jeremias).

Czytaj!
Mt 20, 1-16

Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam". Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?". Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy". A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych". Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?". Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi.

Rozważ!

Dobroć Boża nie kieruje się ludzką miarą, ma własny sposób postępowania, który przerasta nasze wyobrażenia i próby opisu. Nawet Jezus w rozmowie z "bogatym młodzieńcem" nie pozwolił nazywać siebie "dobrym", rezerwując niejako ten atrybut dla Ojca, który jest w niebie: "Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg" (Mk 10,18). Bóg jest bowiem najwyższym Dobrem i źródłem wszelkiego dobra. Taka Dobroć jest kolejnym powodem zachwytu.
Kontekst przypowieści jest bardzo wymowny: ostatnia zapowiedź męki i zmartwychwstania, a więc zbliżające się najważniejsze wydarzenia zbawcze. Wobec takiej perspektywy potrzeba "odkryć w pełni" oblicze Boże: Kim jest oczekiwany Bóg? "Jaka nagroda czeka na Jego wybranych?" (Mt 19,27-30) oraz "W czym wyraża się Jego władza" (Mt 20,24-28).
Obraz Winnicy jest bardzo znany i popularny w Piśmie Świętym. Wiele razy pojawia się jako alegoria narodu wybranego, który wymaga wiele pracy i wysiłku ze strony Właściciela i Jego robotników, aby wydała pożądany owoc.
W zdziwienie wprawia sposób najmu kolejnych "ekip pracowników Winnicy". Dlaczego Gospodarz nie najął od razu większej ilości pracowników? Dlaczego wielokrotnie wychodził, aby najmować nowych "szukających pracy w Winnicy Pańskiej"? W czasie winobrania trzeba było się śpieszyć z uprzątnięciem całego zbioru przed nocą, kiedy temperatura spadała i mogła zniszczyć plon. Stąd też krótko przed zachodem słońca miała miejsce oczekiwana wypłata.
Płaca za pracę niewykwalifikowaną – najemną była od dawna ustalona. Gospodarz był jednak na tyle uczciwy i rzetelny, że umawiał się z robotnikami na konkretną sumę: "po denarze za dniówkę". Każdy wiedział z góry ile otrzyma pieniędzy za wykonaną pracę. Płaca ta pozwalała zapewne na utrzymanie całej rodziny. Gospodarz Winnicy okazuje się więc troskliwym "chlebodawcą", który nie tylko dba o swoje Dobra, ale również troszczy się o byt wszystkich ludzi żyjących niejako z Jego Własności. Jest to ewangeliczny przykład rozwiązywania ówczesnych problemów społecznych. Owi "bezczynni" (bezrobotni) byli w krytycznym położeniu: nikt ich nie najął, nie mieliby więc za co żyć, ani utrzymać rodziny. Gospodarz Winnicy okazał się dla nich Wybawcą, a oni byli nawet gotowi pracować za "niższą cenę". Z nimi jednak Właściciel nie zdążył się umówić na konkretną zapłatę.
Wieczorna wypłata jest szczytem całego opowiadania. Jest to zapowiedź sądu ostatecznego. W scenie tej znów ujawnia się specyficzna pedagogia Boża znana z innych przykładów ewangelicznych: "ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi". Oczywistą sprawą jest to, że ci, którzy pracowali w Winnicy Pańskiej otrzymają pewną wypłatę, a jednak budzą emocje reakcje "ostatnich" i "pierwszych".
Ewangelista pomija tych "ostatnich" – ich reakcje wydają się oczywiste – całą zaś uwagę koncentruje na tych "pierwszych".

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |