Fakty i Słowa

Prezentujemy fragmenty tej książki :. dzięki uprzejmości Wydawnictwa PETRUS :.

Dlaczego tak jest, zrozumieć łatwo. Życie i jego prawa poznajemy coraz lepiej. Coraz lepiej umiemy odczytywać jego zawiły i nieraz splątany deseń. Żyjąc coraz bardziej świadomie, coraz lepiej znamy prawa, na których opiera się rzeczywistość dzisiejsza. Te wszystkie prawa, które dostrze­gamy w naszym życiu, w naszej teraźniejszości, tkwiły i w przeszłości, „były w mocy” i dawniej, jakkolwiek nie były przez człowieka rozpoznane i nazwane. Dziś, z no­wymi narzędziami w ręku, możemy lepiej ową przeszłość pojąć. Dlatego nie tylko możemy, ale i musimy do niej wra­cać. Inaczej odrywamy się od własnej bazy i zapomniawszy dnia wczorajszego, nie rozumiejąc go, zaczynamy mgliście i mętnie widzieć także i dzień dzisiejszy.
I tak, badając już wielekroć zbadane fakty, nie tylko od­krywamy ich coraz nowe oblicza, ale także dostrzegamy strony dotąd pozostające w cieniu; także owe fakty, ową przeszłość niejako utrzymujemy przy życiu.
Bo fakty, wydarzenia minione, mają w sobie pewną dziw­ną własność: mogą albo trwać, albo zamierać. Oczywiście, nawet owe „obumarłe” pozostaną faktami „zdarzonymi”. Są niewymazalne. I na odwrót: także owe „żywe” tkwią nadal w przeszłości, są z nią związane ściśle określonym miejscem i określonym czasem. Niemniej jedne, odrętwiałe, mają już tylko wartość muzealną, inne, stając się materiałem naszych myśli i pożywką uczuć, mają wartość drożdżowego zaczynu.
Ale na to, by żyły, muszą fakty minione być ciągle przez nas oglądane. Muszą się stale konkretyzować w naszych umysłach. Gdy o nich zapominamy, przestajemy myśleć, sta­ją się dalekie i mgliste. Odmaterializowują się. Jest to zresz­tą zjawisko dość znane, znane zwłaszcza artystom. Malarze i pisarze wiedzą dobrze, jak łatwo obrazy, postacie, wyda­rzenia przesłaniają się w ich oczach mgiełką, jak błękit­nieją i jak nagle to, co było wizją konkretną i ostrą, to, co było doskonale widzialne, niemal dotykalne, odfruwa gdzieś w „siną dal”. Nie na dobrych anielskich skrzydłach odla­tują od artystów ich wizje, a od ludzi widzialność faktów. Są to złe nietoperze skrzydła, które odrywając człowieka, odrywając artystę od ziemi i jej rzeczywistości, odrywają go tym samym od sztuki i od prawdy.
A jednak jakżeż często gardzą ludzie faktami. Nieraz lek­ceważą ich nudną i szarą monotonię. I często nad szczegó­łowe, wiele pokory wymagające ich badanie, przekładają, ileż lepiej ich pychę sycące, uogólnienia i syntezy. Tylko że ci ludzie, którzy pomiatają przyziemną drobnicą faktów, nie spostrzegają, że chcąc obejmować „szerokie horyzonty”, pa­trzą najczęściej w złudy i majaki, a chciwie sięgając po wnioski – znajdują pianę frazesów. Droga do prawdy pro­wadzi przez konkret. A początkiem poznania i początkiem mądrości jest rzeczywistość i jej wycinek – fakt.
Takie są prawa myśli człowieczej, takie także są prawa myśli chrześcijańskiej. Wiele mądrych ksiąg napisano o re­ligii chrześcijańskiej, wiele zbudowano doskonałych chrze­ścijańskich teorii i systemów filozoficznych. A jednak żadna z tych mądrych i uczonych ksiąg nie równa się, nie może się równać, z mądrością i głębią prostych książek napisa­nych przez ludzi, którzy mówili – „widziałem”.
W Ewangeliach spisana historia życia Jezusowego była – i na zawsze pozostanie – fundamentem chrześcijańskiej my­śli i chrześcijańskiego życia. I kto chrześcijaństwo chce po­znać, kto chce się nim przejąć i nim żyć, musi zawsze i stale wracać do Ewangelii, musi powtarzać sobie opowiedzianą w nich historię, musi stale patrzeć w zawarte w nich fakty i stale słuchać powtarzanych przez nie słów Chrystusowych. Bo tylko tak czyniąc może poznawać Chrystusa.
Jahwe nie pozwalał patrzeć na swe oblicze. Ukrywał się w krzaku z ognia i w słupie z mgły. Ale Chrystus oblicza swego nie zasłania. Przeciwnie, pokazuje je i pozwala – co więcej, żąda i nakazuje – byśmy w nie patrzeli pilnie, by­śmy owo Jego ziemskie życie starali się poznać i zbadać w najdrobniejszych szczegółach, byśmy stale odczytywali so­bie historię owych trzydziestu paru lat, które spędził na zie­mi, jako człowiek nam podobny, zbratany z nami w pracy i cierpieniu. Tę to historię uczynił fundamentem naszej religii.
I chce, byśmy z dzieł Jego historyków wyczytali, ciągle wyczytywali, ową prawdę najwyższą, którą ustawicznie gło­sił, a którą z takim trudem i tak niedokładnie rozumieli współcześni: prawdę Jego Bóstwa. Chce także, byśmy „wy­znając Go Bogiem” patrzeli na Niego jako na człowieka. Byśmy nigdy, ani na chwilę, nie zapominali, że był nim naprawdę, że przyjąwszy „ludzką postać” przyjął tej postaci wszelkie uwarunkowania. Chce, byśmy widzieli i nie zapo­minali, że chodząc po wybrzeżu jeziora zwykły ludzki ślad na jego mokrym piasku wyciskał, że będąc głodny ludzki chleb spożywał, a gdy gorączka wysuszyła Mu usta, mówił jak każdy z nas – „Pragnę”. Chce, byśmy wiedzieli i rozu­mieli, że słone ludzkie łzy po twarzy Jego spływały i że na skałę Golgoty kapała prawdziwie ludzka, czerwona i go­rąca Jego krew.
Chce, byśmy wiedzieli i pojmowali, jak wszystko było ludzkie w tej przejmującej historii Boga–Człowieka. Jak pro­ste, serdeczne stosunki łączyły Go z Matką, jaka przyjazna życzliwość z dalszą rodziną i przyjaciółmi. Chce, byśmy ro­zumieli, że po ludzku, po naszemu, spodziewał się, trwożył i cierpiał, że po ludzku, po naszemu, boleśnie odczuwał zdu­miewającą zmienność tłumów, niewierność uczniów, ospa­łość apostołów. Chce, byśmy wiedzieli, jak bardzo po ludz­ku, po naszemu, będąc stale otoczony, zawsze był samotny, samotny w swej pracy, w świadomości swej misji, samotny w cierpieniu – i w śmierci.
To wszystko opisali biografowie Jezusa i to wszystko znać i wiedzieć mamy. W to wszystko mamy ustawicznie patrzeć. Ówczesną prawdę palestyńską, prawdę Jezusowego życia, mamy czynić prawdą naszą. Prawdą naszego życia, każdej jego okoliczności, każdej chwili. Musimy tę przeszłość wi­dzieć w całej historycznej odrębności, w uwarunkowaniu miejsca i czasu, w których się rozgrywała. Ale także równo­cześnie mamy i musimy pojmować ją dzisiejszym naszym zrozumieniem, przeżywać dzisiejszymi naszymi uczuciami. Musimy ją – odległą i jednorazową – napełniać własną żywą treścią. Tylko w ten sposób możemy ją poznać i nią żyć.
Ewangelie czytujemy nieraz. Czytujemy nawet często. Słuchamy ich co niedziela. Umiemy całe ich fragmenty na pamięć. Każde wyczytane czy usłyszane zdanie od razu pod­suwa następne, każde słowo wywołuje konieczne, swojskie skojarzenia. I gdy słyszymy zdanie czy słowo, opowiadanie „leci” dalej samo, jak nakręcona mechaniczna zabawka. I ponieważ czytanie lub słuchanie idzie tak łatwo, na tak małe, tak żadne natrafia opory, więc nasza myśl idzie „za labę”. W uchu gra melodyjka zbyt znana, by mogła przykuć uwagę. Przed oczami przesuwają się dobrze znane, wielekroć oglą­dane obrazy: czyż można w nich zobaczyć jeszcze coś cie­kawego? coś nowego? Umysł nasz nie znajduje w tej lek­turze czy w tym słuchaniu żadnej pożywki dla swej od­krywczości – więc usypia lub wędruje w krainy mniej wy­eksploatowane.
A podczas gdy roztargniona myśl nasza tak obiega splą­tane ścieżki świata – my czytamy dalej. Dalej słuchamy. Czytamy, jak czytujemy zresztą bardzo często. Zaledwie odrobinę gorzej. Bo to, że wszyscy umiemy czytać, że jest to sztuka aż tak bardzo rozpowszechniona – jest wielką blagą naszej współczesności; owszem, abecadło znamy wszy­scy. Wszyscy znamy sztukę sylabizowania. Ale czytać... Nie zawsze posiadamy prawdziwie ową sztukę, której uczyli nas już w pierwszej powszechnej. W każdym razie rzadko i tyl­ko wyjątkowo umiejętnością tą się posługujemy.
Znają dobrze ów dziwny analfabetyzm czytelniczy pisarze. Wiedzą, jak rzadko się zdarza, by ludzie wyczytali w ich książkach to, co w nich powiedzieli, co – jak im się zdaje – powiedzieli tak jasno, tak wyraźnie. I gdyby można jakoś zmierzyć wagę myśli i uczucia, które w swą książkę kładzie pisarz, a wagę tego, co w nich znajduje czytelnik, przeko­nalibyśmy się, że jedna ma się do drugiej tak, jak waga ciężka do wagi muszej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama