Biblijny list przeciw samozadowoleniu

Powstał w czasie, gdy Kościół i Synagoga oddalały się od siebie.

Tradycyjnie za autora Listu uważa się Jakuba, „brata Pańskiego”, czyli krewnego Pana Jezusa, tego, który przystał do uczniów, gdy ujrzał Zmartwychwstałego, a potem przewodził chrześcijańskiej wspólnocie w Jerozolimie, gdy św. Piotr opuścił to miasto. Jakub poniósł śmierć męczeńską przez ukamienowanie krótko po roku 60.

Dość zawiła jest droga analiz w gronie biblistów, szukających rzetelnej odpowiedzi na pytanie o autorstwo tego Listu. Bez wchodzenia w szczegóły można pokusić się o następującą rekonstrukcję: Pierwotny tekst był kazaniem Jakuba, jakie wygłosił w okresie poprzedzającym jego męczeństwo w Jerozolimie. Potem ktoś z jego otoczenia zredagował tekst i rozpowszechnił oryginalne kazanie Jakuba. Przybrało ono kształt encykliki, czyli pisma rozsyłanego do wielu wspólnot, bez wskazania konkretnego adresata. Było to w późnych latach 80. lub 90. I wieku. Ten okres był czasem, gdy Kościół i Synagoga oddalały się od siebie. Obie instytucje robiły to, aby ochronić swoją tożsamość. Istotnym celem redaktora Listu, skądinąd zwolennika Jakuba, było złagodzenie napięć zaistniałych wśród judeochrześcijan, czyli chrześcijan pochodzących z religii żydowskiej. Oni szukali jakiejś harmonii między przepisami Prawa Starego Testamentu a tym, co niósł przekaz Chrystusowej Ewangelii. Do tego musieli szukać jakiejś jedności z wyznawcami Chrystusa, którzy przystali do Kościoła, będąc wcześniej poganami.

Tekst Listu św. Jakuba jest konkretny. Autor aż 119 razy używa trybu rozkazującego. Skupia się bowiem na wierze odważnej i zmieniającej codzienne postępowanie, takiej, która potrafi przetrwać wiele prób i doświadczeń, zarówno w życiu konkretnego chrześcijanina, jak i całej wspólnoty. Taka wiara jest źródłem działań, nie ma nic wspólnego z jakąś retoryką, budowaniem zawiłych rozumowań. Ale to nie znaczy, że w Liście brakuje duchowej głębi czy myśli teologicznej. Chodzi o to, że napomnienia i uwagi Jakuba mają do głębi poruszyć i wpłynąć otrzeźwiająco.

List ten jest niezwykle aktualny. Skłania do ciągłej refleksji nad stanem samozadowolenia, w którym pojawia się pokusa, że wystarczy świadomość bycia chrześcijaninem, a konkretne skutki tego faktu nie mają znaczenia. Dla autora Listu mają, i to bardzo duże...

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.