Uzdrowienie trędowatego

na tle tradycji judaistycznej

Przekonanie Izraelitów, że to sam Bóg Jahwe leczy choroby ludzkie, znalazło swój wyraz w przestrodze zapisanej na kartach Księgi Wyjścia: „Jeśli wiernie będziesz słuchał głosu Boga, Jahwe [...] nie ukarzę cię żadną z plag, jakie zesłałem na Egipt, bo Ja, Pan, chcę być twoim lekarzem” (Wj 15, 26). Zawarto tu silne przeświadczenie Izraelitów, że uzdrowienie dokonuje się dzięki modlitwie, a jego autorem jest zawsze sam Jahwe. Ponieważ w mentalności semickiej utrwalił się silnie związek pomiędzy cierpieniem fizycznym a grzechem, stąd również i trąd rozumiany był jako konsekwencja bądź nawet sankcja za przekroczenie Bożego Prawa. Trąd wyłączał nie tylko ze wspólnoty z Bogiem, lecz także ze społeczności ludzkiej, ponieważ jest chorobą zakaźną. Markowe opowiadanie o uzdrowieniu człowieka trędowatego przez Jezusa (Mk 1, 40–45) należy widzieć przez pryzmat takiej właśnie mentalności. Pewną, dość daleką paralelę tego opowiadania znajdzie czytelnik na kartach Drugiej Księgi Królewskiej (5, 1–19). Z oczyszczeniem z trądu związany był dość skomplikowany rytuał, szczegółowo opisany w księdze Tory. Doczekał się on także interpretacji rabinicznej, owszem, późniejszej niż czasy Jezusa, jednak zapewne już na przełomie er funkcjonujący w ustnej chalaka. Narracja Markowa należy do tradycji taumaturgicznych, spełnia więc wszystkie warunki aretalogii biblijnej. Zostanie więc przedstawiona na szerokim tle żydowskich przekonań, przepisów kultycznych i wzmianek rabinicznych, gdyż wydaje się, że taka jej prezentacja pogłębić może jej interpretację.

1. Syryjczyk Naaman

Jedno z najbardziej znanych opowiadań o uzdrowieniu w Starym Testamencie prezentuje 2 Krl 5, 1–19. Autor przedstawia scenę oczyszczenia z trądu Naamana, wodza syryjskiego, który zasłużył się w wojnach dla swojego kraju. Choroba, na którą popadł, nie pozwalała mu dłużej na pozostawanie na dworze królewskim; w Izraelu podobna sytuacja powodowała wyłączenie ze wspólnoty (Kpł 13–14). Propozycja służącej żony Naamana oddaje żydowskie przekonanie, że choroba fizyczna jest również „zniewoleniem”, dziewczyna bowiem, mówiąc o uleczeniu, używa hebrajskiego czasownika oznaczającego „uwolnić” (2 Krl 5, 3). Król Joram, który otrzymuje od Naamana list zawierający prośbę o uzdrowienie, w dramatycznym geście rozdarcia szat wyraża panujące wśród Izraelitów przeświadczenie, że jedynie Bóg uwolnić może z trądu (2 Krl 5, 7). Bóg dokonuje tego jednak przez proroka Elizeusza, który nawet nie wyszedł, aby powitać przybywającego doń dostojnika królewskiego, lecz przez posłańca nakazał mu siedmiokrotne zanurzenie w Jordanie. Wydaje się, że ów jawny brak szacunku okazany w pominięciu gestów gościnności spełnić miał funkcję upokorzenia Naamana, przed którym jego podwładni bili pokłony[1]. Taką interpretację potwierdzają słowa samego trędowatego: „Przecież myślałem sobie: na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Pana, Boga swego, poruszy ręką nad miejsce [chorym] i odejmie trąd” (2 Krl 5, 11). Stwierdzenie Naamana, że „rzeki Damaszku są lepsze od wszystkich wód Izraela” (2 Krl 5, 15), znajduje swe uzasadnienie w stanie faktycznym, gdyż Abana (obecnie Barada) i Parpar były czystsze niż wody Jordanu. Nakaz zanurzenia się siedem razy ma na celu podkreślenie boskiego pochodzenia uzdrowienia: cyfra siedem łączona była bowiem z doskonałą sferą boskości. Po dokonanym cudzie uzdrowiony Syryjczyk przyznaje, że „nie ma Boga poza Izraelem” (2 Krl 5, 15), i postanawia odtąd Mu służyć, z tym jednak zastrzeżeniem, że będzie musiał towarzyszyć swojemu panu, królowi syryjskiemu, gdy ten udawać się będzie do świątyni Rimmona. Rimmon to tytuł, który przypisywano syryjskiemu bóstwu burzy Hadadowi, czczonemu w świątyni w Damaszku[2]. Naaman w dowód wdzięczności za uzdrowienie zamierzał w tej świątyni wybudować ołtarz dla Jahwe, dlatego potrzebował tyle ziemi, „ile para mułów unieść może” (2 Krl 5, 17). Decyzja ta wyrasta z przekonania, że Bóg danego narodu może być czczony tylko na swojej ziemi[3].

-------------------------

[1] W literaturze egzegetycznej pojawiły się różne propozycje wyjaśnienia ominięcia przez Elizeusza ceremonii powitalnej: jedni usprawiedliwiają to nakazem Prawa, by nie dotykać trędowatych, inni przyczyny takiego postępowania upatrują w strachu proroka przed zarażeniem, jeszcze inni twierdzą, że chodzi o tendencje aretalogiczne, podkreślające stopień cudowności uzdrowienia.
[2] Świątynia znajdowała się w miejscu, w którym w późniejszych czasach zbudowano sanktuarium Zeusowi, a na jego miejscu powstał następnie meczet umajjadzki.
[3] C.F. Keil, F. Delitzsch, Commentary on the Old Testament, III, 1 and 2 Kings. 1 and 2 Chronicles, Peabody 20012, s. 224–227. O znaczeniu narracji o uzdrowieniu Naamana na tle starotestamentowej tradycji o cudach zob.: M. Rosik, Jezus i Jego misja. W kręgu orędzia Ewangelii synoptycznych, Kielce 2003, s. 162–165.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.