Ludzie księgi

Z małej garstki powstała w Dębicy spora grupa czytających Pismo Święte i modlących się jego słowami.

Reklama

Rok Wiary. Jak zaznaczyć wyjątkowość tego czasu? – Siostry tyle robią dla dzieci i młodych, a dla dorosłych? – zapytała mnie mama jednej z dziewczynek – mówi s. Karoliana Buksa, służebniczka dębicka. Od rozmowy do rozmowy – w końcu stanęło na tym, żeby w domu generalnym służebniczek dębickich zorganizować spotkania z Biblią. – Cieszę się, bo drzwi naszego klasztoru są otwarte, starsze siostry modlą się, żeby ludzie mogli przyjąć słowo Boże, a siostry w kuchni przygotowują coś do kawy po medytacji, więc cały dom generalny jest włączony w te spotkania. Na początku było 27 osób, ale potem przychodziło ich coraz więcej – ponad 100. Mam nadzieję, że życie tych ludzi stanie się żywą księgą biblijną, którą inni będą czytać – mówi s. Mieczysława Pyśkiewicz.

Doświadczenia z Pismem
Na spotkania z Biblią przychodzą ludzie, którzy wcześniej mieli niewielki kontakt z Pismem Świętym. – Moje spotkania z Biblią sprowadzały się tylko do słuchania czytań na Mszy św. W momencie kiedy spotkałam s. Kasię, zbliżyłam się do Boga. Zaczęłam pomagać w duszpasterstwie dzieci, prowadząc grupę DSM. Zaczęłam też przychodzić na Spotkania z Biblią – opowiada Małgorzata Zima. Podobne doświadczenie ma Jan Ziajor, który kilka lat temu nie znał Biblii poza czytaniami usłyszanymi na niedzielnej Mszy św.

  s. Karoliana Buksa – Dziękujemy za spotkania z Biblią. Prosimy o więcej – mówią moi rozmówcy
– Przygoda z Biblią zaczęła się dwa lata temu, po rekolekcjach Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Odtąd częściej czytałem Pismo Święte, a nawet robiłem to każdego dnia – mówi. Wśród uczestników dębickich spotkań wielu jest jednak takich, którzy już od dzieciństwa sięgali po Pismo Święte. Niektórzy pamiętają stare wydania Biblii, która bywała czytana przez rodziców. – Przed klasztorem, a było to 43 lata temu, mieliśmy w domu Pismo Święte z obrazkami, które gdzieś pożyczone, już nie wróciło. Pamiętam smutek mamy, że Biblia zaginęła. Owszem, staraliśmy się zapamiętać czytania z niedzielnych Mszy św., ale w domu lektury Biblii już nie było. Pamiętam jednak, że moja mama czasem powtarzała z pamięci różne cytaty z Pisma Świętego. Pierwsze otrzymałam dopiero na pierwszej placówce od siostry przełożonej. Ten egzemplarz mam do dzisiaj. To był najpiękniejszy prezent, jaki otrzymałam w życiu – opowiada s. Mieczysława. Impulsem, by zapamiętać przynajmniej to, co było czytane na Mszy św., byli rodzice.

– Pytali mnie, co było w czytaniach, zawsze była na ten temat dyskusja – wspomina Lidia Kosiba, która na studiach zetknęła się z Duszpasterstwem Akademickim na Miasteczku w Krakowie, uczestniczyła w szkole nowej ewangelizacji i różnych kursach, co wzbudziło w niej – jak mówi – entuzjazm dla Pisma Świętego. Czasem pytaniem o treść niedzielnych czytań zawstydzał ksiądz katecheta. – Raz zapytał: „O czym była Ewangelia?”. Było mi wstyd, że nie pamiętałam, podobnie jak inni rówieśnicy. Odtąd zaczęłam uważniej słuchać w kościele – wspomina s. Karoliana.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama