Power radykalnych chrześcijan

Garść uwag do czytań na VI niedzielę wielkanocną roku A z cyklu „Biblijne konteksty”.

Reklama

Ci, którzy kochają Jezusa zaproszeni są.... może nawet mocniej... już są wszczepieni w Trójcę. Jezus zresztą rozwinie też tę myśl w kolejnej części swojej mowy, gdy będzie mówił, że jest jak krzew winny, a uczniowie jak latorośle. Gdy uświadamiamy sobie, że ta mowa jest swoistym testamentem Jezusa musimy przyjąć, że ta prawda musiała być dla Jezusa niezwykle ważna. Chrześcijanin – jeśli kocha Jezusa – już żyje w jedności z Trójcą. Już ma życie, podobnie, jak ma je Jezus. Teologowie i mistycy mówiąc o zjednoczeniu wierzącego z Bogiem, mówiąc o jego przebóstwieniu nie biorą tej prawdy z sufitu. Jezus tu wyraźnie o niej mówi...

Trudno nie zauważyć, że opowieść pierwszego i wskazania drugiego czytania są jakąś konsekwencją tej prawdy. Odwaga i moc, z jaką działał Filip, Piotr i Jan,  wielkoduszne znoszenie krzywd, do którego zachęca św. Piotr, biorą się chyba właśnie z tego przeświadczenia, że skoro jesteśmy zjednoczeni z Bogiem, to nic dla nas nie jest niemożliwe. A krzywdy, które na nas spadają, to niewarte przejmowania się drobiazgi. Tym bardziej że...

Proszę mi wybaczyć pewien podstęp. Przytaczając tekst Ewangelii tej niedzieli poprzedziłem ją trzema zdaniami z Ewangelii św. Jana bezpośrednio ją poprzedzającymi. Pierwsze z  nich – jak tłumaczyłem – to ostatnie zdanie z Ewangelii ostatniej niedzieli Ale dwa kolejne dobierający czytania po prostu opuścili. Nie było ich przed tygodniem, nie ma ich w tej niedzieli. A są ważne. Brzmią: „A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”.

Te dwa zdania z abstrakcyjnej prawdy o zjednoczeniu chrześcijanina z Trójca czynią konkret. Nie ma dla was rzeczy niemożliwych. Wszystko o co byście nie poprosili, stanie się. Filip, Piotr i Jan z pierwszego czytania właśnie tego doświadczają. Pierwszy wypędza złe duchy i leczy chorych. Dwaj następni wkładają na ochrzczonych Samarytan ręce, a Duch Święty na nich zstępuje. Moc jaką mieli dziwiła nawet Szymona Maga, który przecież niejeden cud zdziałał. Gdy to sobie człowiek uświadamia przestaje dziwić, że pierwsi chrześcijanie mieli w sobie tyle zapału, że działali tak niestrudzenie. Oni wręcz nie mogli być inni. Jak niby, gdy doświadczali w sobie takiej mocy?

W tekście nie sposób nie zauważyć i innych jeszcze tematów. Pomińmy już sprawę relacji Ojca, Syna i Ducha. Z bardziej praktycznych...

  • Jezus nazywa Ducha Świętego „Duchem prawdy” i „Pocieszycielem”. Co oznacza pierwszy tytuł? Być może po prostu Ducha Jezusa. Jezus jest przecież Prawdą. Ważniejsze jednak wydaje się wyjaśnienie Jego misji: „On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”. Duch nie przynosi nowego objawienia. Przypomina Prawdę i prawdę, nauczanie Jezusa, pomaga je zrozumieć i zastosować w różnych nowych sytuacjach, w których przyjdzie się uczniom Jezusa znaleźć.

    A Pocieszyciel? Greckie Parakletos oznacza obrońcę, adwokata, kogoś wezwanego do wspierania oskarżonego, który przemawiał w jego imieniu. Duch Święty ma więc wspierać uczniów w trudnych sytuacjach, ma dodawać im odwagi i mądrości, gdy będą musieli się bronić. Także przez przypominanie nauki Jezusa i umiejętność zastosowania jej w różnych nowych sytuacjach.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama