Nie do wiary!

Nie mów, że to głęboka metafora. Powiedz: nie wierzę w to. Będzie uczciwiej.

Reklama

Jak się nazywa dziecko dzisiaj urodzone? Zdziś.

Zaczynamy więc od cytatu „z dziś”: „I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami” (1 Kor 12,28)

I proszę, nie mówcie, że to głęboka metafora. Że dziś Duch zstępuje inaczej, że Jego płomień wygasł, że „dar czynienia cudów” jest błędem translatorskim czy opowieścią z mchu i paproci. Nie dorabiajcie pobożnej ideologii do słów: „tym zaś, którzy uwierzą, takie znaki towarzyszyć będą”. Powiedzcie raczej: nie wierzymy w to. Będzie uczciwiej.

Od kilku lat chodzi za mną pewien werset: „Będą okazywać pozór pobożności, ale wyrzekną się jej mocy. I od takich stroń” (2 Tm 3,5). Biblia nie podpowiada: podyskutuj sobie z nimi na forum (a nuż któregoś przekonasz?), pobaw się w słowną szermierkę. „Od takich stroń”.

Dlaczego Jezus, wskrzeszając dwunastoletnią dziewczynkę, wyprosił kpiącą gawiedź, która na słowa „nie umarła, tylko śpi”, zareagowała rechotem? („A oni wyśmiewali Go. Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała”).

Dlaczego Piotr w domu zmarłej Tabity wyprosił z pokoju „pogrążone w bólu i żałobie” wdowy? („Po usunięciu wszystkich Piotr upadł na kolana i modlił się”).

Wielokrotnie widziałem, w jaki sposób działa szyderstwo (znakomicie maskujące zazwyczaj naszą niewiarę). Widziałem, jak obecność jednego kipiącego ironią faceta „zatrzymało” modlitwę kilkudziesięcioosobowej wspólnoty.

Mój Bóg jest Bogiem cudów. To dla Niego wznoszę ręce. Łatwo wykpić tę rzeczywistość. Przez wiele lat miałem ogromne opory, by w czasie modlitwy podnieść ręce do góry („Boże, co ludzie powiedzą!”), więc… kpiłem z tego ile wlezie. Wiecie dlaczego teraz je podnoszę?

Bo się… poddaję.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • freedom22
    16.09.2014 20:37
    By zachować trzeżwość i życie ,poddaje sie jeśli idzie o kościół .To co tam głoszą jest nieprawdą.Ale jestem za miłoscia pokojem i pojednaniem.Wielu ludzi posiada takie cechy,nie wiem czemu Bóg ich nie posiada.
  • gut
    16.09.2014 21:15
    Ja też się poddaję... :)
  • issewen
    17.09.2014 12:52
    Zgadzam się w Kościele panuję jakieś dziwne rozdwojenie, swoista schizofrenia.

    Jest wiele grup charyzmatycznych, osób uzdrawiających, działających cuda. Z drugiej strony kościół-hierarchia nie propaguje tych ruchów wystarczająco, a często podchodzi do nich z nieufnością.

    Kościół nie działający cudów to kościół upośledzony, jak gdyby wykastrowany z części ważnych organów dających życie. Skoro kapłani i biskupi w większości nie angażują się w ruchy charyzmatyczne, powinni je przynajmniej z całych sił wspierać i rozpowszechniać wiedzę o nich.
  • Mowgly
    17.09.2014 14:47
    Panie Marcinie
    Nie chodzi o to, że ktoś nie wierzy... Chodzi o to, że ktoś widzi daremne modlitwy i głuchego Boga, który nie słucha pacierzy. (Tak, tak zawsze można wtrącić: "modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie"). Nawet siostra Faustyna miała wizję Chrystusa opuszczającego kościół - zatrzymała go i odniosła do tabernakulum. A co jeśli Chrystus z kilku kościołów sobie poszedł, bo nie miał kto Go zatrzymać?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama