Miłość – konkret, nie pusta idea

Garść uwag do czytań na XXX niedzielę zwykłą roku A z cyklu „Biblijne konteksty”.

Reklama

Stary kawał. Stalin, dziecko i radiowy komentator. Dziecko do Stalina: towarzyszu Stalin, dajcie cukierka. Towarzysz Stalin do dziecka: Won, wynocha!!!! Komentator: A mógł zabić!

Po co to przypominam? Zdarza się, że ludzie bywają tak przekonani o czyjejś albo swojej doskonałości, że za jej przejaw uważają nawet takie zachowania, które wyraźnie jej przeczą. Jak zarozumialcy grubiańsko wyśmiewający innych, przekonani o swoim świetnym poczuciu humoru. Jak chwalący się mówieniem zawsze prawdy, gdy trzeba raczej milczeć. W czytaniach tej niedzieli pojawia się podobny problem. To przedstawienie konkretnych dobrych czynów, które łączy jedna idea miłości, a jednocześnie przypomnienie, że nie ma mowy o miłości tam, gdzie nie ma tych konkretnych dobrych czynów. Tam może być tylko zakłamane samozadowolenie.

1. Kontekst pierwszego czytania Wj 22, 20-26

Pierwsze czytanie tej niedzieli rozgrywa się pod Synajem. Bóg zawiera ze swoim ludem przymierze. On obiecuje, że będzie się nimi opiekował, oni mają zdecydować, czy przyjąć warunki, jakie w tym przymierzu im stawia.... Ale może trochę szerzej.

Zawarcie przymierza między Bogiem a Izraelem na Synaju to jeden z kluczowych momentów historii zbawienia. Bez niego właściwie trudno zrozumieć dalszą historię Narodu Wybranego. Dlaczego? Cała dalsza część Starego Testamentu bardziej czy mniej wyraźnie odwołuje się do ustalonych wówczas reguł. Dlaczego Bóg walczy za swój lud? Dlaczego czasem karze Izraela? Wszystko wynika z tego przymierza.

Przypomnijmy: Izraelici mieszkali w Egipcie i byli tam traktowani jak niewolnicy. Bóg zlitował się nad nimi i powołał Mojżesza, by ich wyzwolił i zaprowadził do ziemi, którą niegdyś obiecał ich przodkom. Wyjściu towarzyszą nadzwyczajne znaki i cuda, dzięki którym Izrael nie tylko ucieka, ale i rozpoznaje jak wielki „Jest Ten, który jest”. Teraz są w drodze do Ziemi Obiecanej, na pustyni. A Bóg, ten mocny i potężny, który dla nich tyle zrobił, ma dla nich nową ofertę. Proponuje układ. On będzie się nimi już zawsze opiekował, oni mają zachowywać Jego prawo.

Oferta na pewno jest kusząca. Widzieli, jak potężny jest ten ich Bóg. Teraz słuchają jakich wymagań mieliby przestrzegać. I za chwilą zdecydują: „wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy”. A następnego dnia Mojżesz, na znak zawartego przymierza, pokropi krwią ofiarnych zwierząt zarówno symbolizujący Boga ołtarz, jak i sam lud. To pewna symbolika:  „jeśli nie będę wierny przymierzu, niech mi się stanie jak z tymi zwierzętami”.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Pierwsze czytanie tej niedzieli to właśnie niewielki fragment prawa, które Izrael miał przestrzegać. Bo to nie tylko dziesięć przykazań. W „Kodeksie przymierza” znajdują się takie tematy jak prawo o ołtarzu, prawo dotyczące niewolników, zabójstw, pobić i zranień, kradzieży zwierząt, przestępstw wymagających odszkodowań, gwałtu na dziewicy i jeszcze paru innych (nagłówki z Biblii Jerozolimskiej).... Wszystkie one są rozwinięciem dekalogu, jego uszczegółowieniem. By nikt nie mógł powiedzieć, że skoro grzmotnięty przeze mnie młotkiem dycha, to nic się nie stało, bo nie zabiłem. 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama