Mam bardzo bogatego Ojca

- Nieraz prowokująco pytam księży: komu służą? Z reguły odpowiadają, że Panu Jezusowi. To ja mówię, żeby się nie męczyli, bo nie o to chodzi - mówił w Katowicach bp Grzegorz Ryś.

Reklama

Bp Grzegorz Ryś, wspominając niedawne rekolekcje, jakie prowadził dla 120 księży i świeckich, z którymi współpracują, nakreślił aktualne wyzwania wynikające z nowej ewangelizacji. Pierwsze – podstawowe – to głoszenie kerygmatu, czyli prawdy o miłości Bożej, grzechu oraz zbawieniu.

– Wśród tych 120. księży może 50 proc. zapytało: „Co, jeśli do tej pory nigdy nie głosiłem kerygmatu? Jak mam to zacząć robić?” – mówił, wyjaśniając, że problem nie leży w tym, jak głosić kerygmat, tylko jak się go doświadcza.

– Kerygmat jest wydarzeniem, to nie tylko proklamacja, opowiadanie – przekonywał podkreślając, że jego głoszenie jest stale aktualne, nie stoi w opozycji do teologii i jest fundamentem wyjścia do ewangelizacji.

Mówiąc o ewangelizacji, biskup wspomniał także niedawne spotkanie kard. Stanisława Dziwisza ze świeckim ewangelizatorem z Meksyku, José H. Prado Floresem, znanym jako Pepe Prado. Zapytany, kiedy poczuł wezwanie do ewangelizacji, miał odpowiedzieć: „Od momentu kiedy spotkałem Jezusa Chrystusa, mogę powiedzieć dokładnie kiedy to było: 41 lat temu”. Wtedy, podczas studiów filozofii i teologii, z poziomu rozumu, przeszedł na poziom serca. Później kardynał zapytał, z czego żyje. Pepe, wskazując palcem w górę, miał powiedzieć: „Mam bardzo bogatego Ojca”. Więcej pytań już nie było. Na tym przykładzie biskup Ryś podkreślił, jak istotne w ewangelizacji jest osobiste doświadczenie Boga. – Kto tego nie ma, niech nie idzie do ewangelizacji – mówił jasno.

Pół gęby

Drugą rzeczą w nowej ewangelizacji jest personalizm. – Ewangelizacja to proces, który się dzieje między osobą a osobą. Oczy w oczy. Jeden do jednego – tłumaczył. Trzeci element to nawrócenie pastoralne. – To przejście od modelu konserwacji tego, co jest do modelu misji permanentnej – mówił, wyjaśniając, że owocami takiego nawrócenia mogą być organizowane przez parafie seminaria odnowy wiary, kursy Alpha, kursy bierzmowania dla dorosłych. – Szukasz tych, których do tej pory nie było – wyjaśniał. A efektem tego są powstające wspólnoty mocno zaangażowane w życie lokalnego Kościoła. – Nawrócenie pastoralne jest tam, gdzie przestaje ci wystarczać to, co jest – przekonywał. Zadaniem ewangelizacji jest też troska o obecność mężczyzn w Kościele.

Bp Ryś zaznaczył, że jeśli duszpasterze otwierają się na wspólnoty, to automatycznie mają mniej pracy, bo świeccy przejmują po nich część obowiązków. Wspólnoty to także miejsca wzrostu w wierze dla kapłanów. Biskup podkreślił znaczenie gotowości przyjęcia wszystkich do Kościoła, żywej obecności i przynależności do konkretnej parafii, tworzenia wspólnoty, która pociąga innych do Jezusa. Odwołał się także do słów papieża Franciszka z adhortacji „Evangelii gaudium”, w których chrześcijan nazywa on „uczniami-misjonarzami”. – W czasie naszej wizyty ad limina apostolorum papież powiedział nam to jeszcze raz: „Bycie uczniem i misjonarzem to są dwa profile tej samej twarzy. Kiedy jesteś tylko uczniem, a nie jesteś misjonarzem, masz tylko pół gęby”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Zibi89
    14.11.2014 20:22
    Doświadczenie wiary jest wprost proporcjonalne do wybaczenia wszelkich nawet najdrobniejszych przewinień lub rzeczy nieistotnych.

    Rosja może nas dzielić wewnętrznie nie dlatego, że chce, lecz dlatego, że kalkulator uczuć wskazuje wysoki poziom wzajemnej nienawiści wewnątrz kraju. Poszukiwanie wrogów na zewnątrz własnego ja wzmaga frustrację i poziom nienawiści. Nienawiść nie jest doświadczeniem wiary, lecz bałwochwalstwem. Nie ma z wiarą nic wspólnego. Brak wybaczenia jak wiemy nie zostanie wybaczony.

    Dopiero w sytuacji przekroczenia wzajemnej, szczerej empatii, min. 1 strony, wybaczenie może się stać i na pewno tak się wydarzy, że dojdzie do zadośćuczynienia w postaci dekomunizacji. Stanie się wewnętrzną potrzebą. Dekomunizacja jest w tym sensie funkcją wybaczenia. Jego skutkiem.

    Optymalna klasyfikacja ludzkiego postępowania:
    Przyczyny duchowe --> przyczyny cielesne --> skutki duchowe --> skutki cielesne.

    Nawrócenie jest możliwe tylko w przypadku poczucia wybaczenia przez ludzi, którzy byli doświadczeni.
    Dla doświadczających i doświadczonych prześladowaniami jest/powinna być oną przyczyną autorefleksji lub refleksji wtórnej wymuszonej skutkami własnego życia.
  • Jerzyk
    16.11.2014 19:18
    - Podpisuję się pod tym obiema rękami.
    Nie można być świadkiem Jezusa, jeżeli się Go nie spotkało.
    W 2000 roku byłem na mojej pierwszej ewangelizacji "od drzwi, do drzwi", byłem świadkiem cudów podobnych do tych opisanych w ewangeliach.
  • vanitas
    17.11.2014 13:01
    św. Pius X "Pascendi":
    " Jaka tego różnica między modernistą filozofującym a wierzącym? Różnica ta, że filozof przypuszcza wprawdzie rzeczywistość pierwiastka Bożego jako przedmiot wiary, lecz ta rzeczywistość znajduje się jedynie w duszy wierzącego, t.j. jako przedmiot uczucia i afirmacji, a wskutek tego nie przekracza zakresu fenomenów; gdy tymczasem modernista wierzący uznaje i ma za pewne to, iż rzeczywistość pierwiastka Bożego sama w sobie istnieje i nie jest wytworem wierzącego. Gdy zaś kto się go zapyta, na czym polega ta pewność, odpowie, że na osobistym każdego człowieka doświadczeniu.

    W czym choć odstępują od założeń racjonalistycznych, to jednak wpadają w błędy protestantów i pseudo-mistyków. Tak bowiem rozumują: w uczuciu religijnym - jeśli je głębiej zbadamy - wykryjemy łatwo pewną intuicję serca, przez którą człowiek bez żadnego pośrednictwa doświadcza rzeczywistości pierwiastka Bożego i w ten sposób powstaje pewność o istnieniu Boga, jak również o jego działaniu wewnątrz i na zewnątrz człowieka, pewność, która o wiele przewyższa wszelkie pewniki naukowe. I to jest owo prawdziwe doświadczenie, przewyższające wszelkie doświadczenie rozumowe.

    Przyczyną zaś tego, że czasami ci i owi - racjonaliści - pogardzają ową pewnością i przeczą jej istnieniu, jest to, że oni nie chcą stworzyć wokół takiej atmosfery duchowej, która jest niezbędną do wywołania doświadczenia. Według modernistów, gdy ktokolwiek to doświadczenie osiągnie, staje się prawdziwie wierzącym. "
  • unsacerdote
    17.11.2014 20:08
    Z całym szacunkiem, ale znów Ksiądz Biskup zagalopował się egzegetycznie (pisze znów, mając na myśli wcześniejszą wypowiedź o "znaku sprzeciwu").
    Jedno zatem tylko ad vocem: J 12,26: "Kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama