Pionek Jonasz

Kręgi w zbożu odciskają podobno kosmici, a kręgi wokół Niniwy zakreślają oblaci i zachęcają do zbierania Eugeniuszy. W tym szaleństwie jest metoda. Ewangelizacji!

Rzuć kostką! Zewangelizuj Niniwę! – zachęca Oblackie Duszpasterstwo Młodzieży NINIWA, które wydało grę planszową „Jonasz. Wstań i idź do Niniwy”. W niecodziennej rozgrywce może rywalizować od dwóch do pięciu osób powołanych do nawrócenia niniwitów. Przemieszczają się po polach tworzących kręgi wokół wyspy, które obrazują drogę biblijnego proroka do grzesznego miasta. Zanim dotrą do celu, czeka ich jednak wiele niespodzianek.

Każdy z graczy wciela się w jedną z postaci – rowerzystę NINIWA Team, uczestnika Festiwalu Życia, wolontariusza misyjnego, niniwitę lub mieszkańca Kokotka. Każda z ról niesie ze sobą określone przywileje.

Kiedy gracz ciągnie kartę oznaczoną kolorem pola, na którym stoi jego pionek, często znajduje zabawne opisy nieraz autentycznych przygód i sytuacji, jakie kiedyś przy różnych okazjach przydarzyły się członkom wspólnoty. Może zdarzyć się więc np. przebita opona czy huragan zmiatający pole namiotowe podczas festiwalu. Każde takie wydarzenie łączy się z odpowiednią akcją na planszy.

Część kart stawia jednak zadanie przedstawienia w kalamburach znanych z Ewangelii przypowieści lub cudów. Zaprezentowanie wesela w Kanie Galilejskiej czy miłosiernego Samarytanina wbrew pozorom wcale nie musi być łatwe. Za poprawne pokazanie i odgadnięcie hasła uczestnicy otrzymują tzw. eugeniusze (na cześć św. Eugeniusza de Mazenoda, założyciela zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej), czyli żetony pozwalające wykonywać ruch pionkiem o jedno pole więcej. Do poruszania się po planszy nie jest bowiem potrzebna kostka. Pięć zebranych eugeniuszy przenosi gracza do kolejnego kręgu.

Agnieszka Tyczka nie należy do NINIWY, ale z sympatii do wspólnoty często odwiedza Kokotek i wydarzenia organizowane przez stowarzyszenie. – Podoba mi się nowoczesny sposób, w jaki NINIWA prowadzi ewangelizację na miarę XXI wieku. Gra „Jonasz” pokazuje nasze słabe strony. Musiałam na przykład milczeć przez cały czas pobytu w jednym kręgu, co uświadomiło mnie, jak bardzo jest to trudne – wspomina. – Planszówka to świetny pretekst do spędzania wolnego czasu nie tylko ze znajomymi, ale i z Bogiem. Dzięki temu łatwiej przekonać tych, którzy nie mają zbyt zażyłej relacji z Kościołem, że wiara to niekoniecznie powtarzanie nudnych formułek – zachęca.

– „Jonasz” to niezwykła gra, która nie tylko sprawia przyjemność i integruje, ale również próbuje przemycić ważne wątki – twierdzi Magdalena Wieczorek, nauczycielka w jednej z tarnogórskich szkół podstawowych. – Można dowiedzieć się wiele o NINIWIE i działaniach oblatów, ale także zajrzeć do Pisma Świętego, by przypomnieć sobie jego fragmenty, a w dzisiejszych czasach, niestety, coraz rzadziej ludzie do niego sięgają. Gra i cytaty umieszczone na kartach skłaniają również do dyskusji i refleksji na temat danego fragmentu. Gra łączy przyjemne z pożytecznym i nadaje się do wykorzystania na lekcjach religii czy zajęciach kółka biblijnego – ocenia.

– Grę zrealizowaliśmy samodzielnie na podstawie autorskiego pomysłu, który podyktowały życie i nasze doświadczenia formacyjne – tłumaczy Krzysztof Zieliński ze stowarzyszenia NINIWA. O jakość wykonania elementów i druku zatroszczył się największy w Polsce producent gier planszowych. Nakład wyniósł 1000 egzemplarzy i do tej pory rozeszło się już kilkaset sztuk.

Premiera gry odbyła się przy okazji musicalu „Jonasz”, wystawianego w lutym w katowickim Spodku. Teraz jest dostępna w oblackich duszpasterstwach młodzieży. – W porównaniu z konkurencyjnymi produktami tego typu cena gry nie jest wygórowana, atrakcyjna dla zasobności młodzieżowego portfela – przekonuje Krzysztof Zieliński.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja