Tamar

Kobieta, która doszła swoich praw.

Reklama

Masz przed oczami drugą część tekstu (pierwszą znajdziesz tutaj) o pierwszym ogniwie w łańcuchu ziemskich przodków Jezusa Chrystusa, czyli kobiecie o imieniu Tamar, która po śmierci dwóch mężów zgodnie z decyzją teścia Judy, wróciła do domu swego ojca.

Mijały dni, miesiące i lata, a Juda nie «posyłał» po Tamar, aby poślubiła ostatniego z jego synów. Położenie kobiety nie uległo więc zmianie. Powoli zaczęła domyślać się, że Szela nigdy nie weźmie jej za żonę, bo Juda to właśnie ją obciążył winą za śmierć swoich synów. Nie wiem czy którakolwiek z kobiet będąc na miejscu Tamar nadal ufałaby Judzie? Wiecie jak to jest z zaufaniem, jak łatwo je stracić i jak trudno odzyskać. Hebrajczyk nie zareagował na zachowanie swego syna Onana, którego niemoralny czyn był grzechem przeciwko całemu domowi. Dlaczego ojciec nie dostrzegł szkody wyrządzonej jego rodzinie? Tego nie wiem. A jego zachowanie wobec Tamar? Hebrajczyk postąpił z nią niesprawiedliwie: nie tylko odmówił jej prawa do najmłodszego syna oraz opieki w swoim domu, gdy ten będzie dorastał, ale też zamknął przed nią drogę poszukiwania nowego męża poza jego rodziną tym samym skazując kobietę na życie w bezdzietności, bez szansy na poprawę losu. Mówiąc krótko: pozbawił Tamar nadziei na przyszłość. Kananejki nikt nie zapytał o jej uczucia, nikt nie liczył się z jej zdaniem. Była kobietą pozbawioną praw, z którą mężczyźni robili co chcieli. Być może Tamar na własnej skórze odczuła, że od czasu Ewy to mężczyźni mieli panować nad kobietami (por. Rdz 3,16).

Jednak Tamar nie pozostaje bierną ofiarą, co widzimy w drugiej części tekstu (por. Rdz 38,13-26), w której kobieta «bierze sprawy w swoje ręce», a jej zachowanie nie zostaje potępione w Piśmie Świętym. Bóg stwarzając pierwszych ludzi polecił, aby mężczyzna i kobieta mieli dzieci, rozmnażali się i w ten sposób zaludniali ziemię (por. Rdz 1,28). Dlatego, jeśli mężczyzna uparcie wzbraniał się przed wypełnieniem tego obowiązku, to nie znaczy, że kobieta miała postąpić tak samo (ten fragment nie jest motywacją dla kobiet, aby oświadczały się mężczyznom!). Dla Tamar nie istniał żaden kompromis; podjęła ryzyko pełnej odpowiedzialności za swoje zachowanie przed Bogiem. Jej imię było związane z płodnością, jednak ona sama nie miała dzieci i dlatego postawiła przejąć inicjatywę.

Podczas pobytu w domu swego ojca, do kobiety dociera informacja, o podróży owdowiałego już teścia do Timny. Tak, jak jego przodkowie Juda był bogatym właścicielem stad, więc w Timnie miał doglądać strzyżenia owiec. Być może było to dla niego miłe wydarzenie, zwłaszcza po tym, co przeszedł w ostatnich latach: śmierć synów i żony, ale teraz czas żałoby dobiegł końca i Juda mógł znowu spróbować zacząć cieszyć się życiem. I w tym momencie w jego życie ponownie «wkracza» Tamar. Hebrajczyk będąc w drodze zobaczył siedzącą w pobliżu miasta Enaim kobietę, a sądząc z jej ubioru była to nierządnica sakralna (por. Rdz 38,15). Jako zapłatę za swoje usługi kobieta miała otrzymać koźlątko, które mogła ofiarować w świątyni bogini płodności, której nierządnice często składały ofiary. Jednak kobieta zażądała zastawu, do czasu, aż Juda przyślę jej obiecaną zapłatę. Tym zastawem miały być: sygnet z pieczęcią, sznur i laska, czyli insygnia głowy rodu, które otrzymała bez chwili wahania. Owo «spotkanie» okazało się brzemienne w skutki: przebrana za nierządnicę Tamar zaszła w ciążę, a kiedy Juda chciał przesłać kobiecie obiecane koźlątko i otrzymać zwrot zastawu, jego przyjaciel nie mógł jej nigdzie znaleźć, nie znali jej również mieszkańcy Enaim. Dopiero wtedy Judzie zrobiło się nieprzyjemnie i zaczął zastanawiać się co powiedzą ludzie, kiedy cała sprawa ujrzy światło dzienne? Na pewno go wyśmieją – myślał, więc najlepiej będzie jeśli szybko o wszystkim zapomni. Tak też zrobił i ze spokojem wrócił do swoich codziennych zajęć.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama