Anna. Kobieta modlitwy

„Najbardziej ważni ludzie na świecie to ci, którzy się modlą. Nie mam tu na myśli tych, którzy mówią o modlitwie czy pięknie się na ten temat wypowiadają; mam tu na myśli ludzi, którzy znajdują czas na modlitwę” (S.D. Gordon).

Reklama

Jutro jest wspomnienie świętych Joachima i Anny, a ja już dzisiaj chcę Ci przedstawić pierwszą część opowieści nie o rodzicach NMP, ale o pewnej zwykłej kobiecie, która również miała na imię Anna, a której niezwykła historia zawarta jest na kartach Pisma Świętego (1 Sm 1,1-27; 2,1-21).

Imię Anna z języka hebrajskiego znaczy «łaska», jednak zaczynając czytać historię mojej biblijnej imienniczki, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że historia jej życia jest zaprzeczeniem znaczenia tego imienia.

Anna, jedna z żon Elkana wylała już morze łez. Przyczyną jej smutku jest bezdzietność (por. 1 Sm 1,2). „Bezpłodne łono nie jest dla niej ani chorą częścią ciała, ani narządem nie spełniającym swej funkcji, lecz raną zadaną jej kobiecości. Łono, ukryte w intymności ciała, jest cielesnym wyrazem intymności osoby. Cierpienie dotykające łona, jak o tym świadczy postawa Anny, staje się cierpieniem całej jej osoby” (A. Fumagalli). Smutek w duszy kobiety dodatkowo pogłębia zachowanie Peninny, drugiej żony Elkana, która dała mu zarówno synów, jak i córki, a która w Piśmie Świętym nazywana jest: „rywalką”, „współzawodniczką”, „przeciwniczką” Anny (por. 1 Sm 1,6). Skąd takie określenia?

Peninna niemal demonstracyjnie okazuje Annie swoją wyższość chełpiąc się potomstwem, przy każdej nadarzającej się okazji. Z tego powodu Anna, szczególnie boleśnie przeżywa święta spędzane w gronie rodziny podczas, których nie potrafi zapomnieć o swoim nieszczęściu i cieszyć się wraz z innymi (por. 1 Sm 1,6-7). „Najszczęśliwsze chwile życia rodzinnego, związane z coroczną pielgrzymką do świątyni w Szilo, ze świętowaniem i wspólnym posiłkiem, stają się dla Anny czasem największego smutku i rozgoryczenia” (E. Adamiak). Peninna wykorzystuje potomstwo dla polepszenia swej pozycji w małżeństwie z Elkanem, stając się przykładem osoby całkowicie utożsamiającej się z panującym ówcześnie systemem patriarchalnym, w którym o wartości kobiety decyduje jej zdolność do rodzenia dzieci. Smutne prawda? Ale niestety prawdziwe, bo również współcześnie możemy spotkać się z sytuacjami, w których bezdzietne kobiety traktowane są przez najbliższe otoczenie jako osoby «gorszego sortu», czy «drugiej kategorii». „(...) bezpłodność to rana, która przenika tożsamość osoby, a szczególnie kobiety” (A. Fumagalli). 

Zupełnie inaczej niż Peninna, postępuje Elkana, widząc ból i smutek swojej bezdzietnej żony pyta: „Anno, czemu płaczesz? Dlaczego nie jesz? Czemu się Twoje serce smuci? Czyż ja nie znaczę dla ciebie więcej niż dziesięciu synów?” (1 Sm 1,8). „Na Wschodzie kobieta niepłodna uznawana była za uschniętą i niepotrzebną gałąź, dlatego cierpienie Anny, mimo że mąż nie dawał jej tego odczuć, jest tak głębokie” (G. Ravasi). Ta scena pokazuje jednak jaką rolę w życiu Anny, odgrywa jej mąż, który nie wypomina kobiecie braku dzieci, nie obarcza ją winą za zaistniałą sytuację, nie faworyzuje drugiej żony, ale ukazuje siebie jako kogoś bardzo Annie bliskiego i cenniejszego niż liczne potomstwo. 

W czasach biblijnych winę za bezpłodność ponosiła wyłącznie kobieta, zaś jako przyczynę braku potomstwa uznawano przekleństwo ze strony Boga. Ówczesny stan wiedzy nie brał pod uwagę możliwości, że «wina może leżeć» po stronie mężczyzny. Również współcześnie wiele par małżeńskich zmaga się z różnymi problemami związanymi z przekazywaniem życia. Dla jednych poczęte dziecko staje się życiową przeszkodą na drodze do kariery i przekleństwem uniemożliwiającym realizację zamierzonych planów, dla innych brak potomstwa staje się sytuacją, z którą nie potrafią sobie poradzić i szukają ratunku w różnych «sztucznych metodach». „Z jednej strony, w sposób nienaturalny przerywa się już poczęte życia, a z drugiej, w sposób sztuczny stara się wyprodukować nowe. Nawet w czasach, gdy życie jest przedmiotem przemocy i manipulacji, pragnienie przekazywania życia jawi się z całą mocą. Jednak natura wydaje się odpłacać za rany zadane naturalnej płodności. Coraz więcej małżeństw, które pragną przekazać życie, są dotknięte bezpłodnością” (A. Fumagalli).

Myślenie Elkana wykracza poza logikę patriarchatu i Anna jest szczęśliwa z powodu słów, które do niej wypowiedział. Jednak zaczyna się zastanawiać czy mąż nie mówi tak, ponieważ stracił już nadzieję na to, że również druga żona urodzi mu dzieci? I właśnie wtedy przypomina sobie, że Abraham walczył z Bogiem o dziecko, Izaak z tego powodu modlił się wraz z żoną. Żony Abrahama i Izaaka – mimo iż późno – ale urodziły swoim mężom synów, którzy mieli wielkie znaczenie dla Narodu Wybranego. I Anna dochodzi do wniosku, że tylko Bóg, który „zamknął jej łono” (1 Sm 1,6) może ją zrozumieć i pomóc. W zaistniałej sytuacji Anna robi coś, czego nie zrobiła żadna inna niepłodna kobieta w Piśmie Świętym. Jeśli chcesz się dowiedzieć co postanowiła Anna i jakie jej zachowanie miało konsekwencje, zapraszam Cię (już jutro) do lektury drugiej części tekstu.

A na koniec tej części pozostawię Cię z kilkoma pytaniami do refleksji: W jaki sposób przeżywasz swoją niepłodność lub rodzicielstwo? Kogo obarczasz winą za brak potomstwa: Boga, siebie, czy drugą osobę? Co stanowi o Twoje wartości, jako osoby ludzkiej? Czy niepłodność nie skutkuje tym, że patrzysz na siebie jako na kogoś gorszego od innych? Kto jest dla Ciebie oparciem w trudnej sytuacji, u kogo szukasz pocieszenia? Kto okazuje Ci wsparcie w byciu rodzicem, czy wokół Ciebie są osoby, na pomoc których możesz liczyć?

«« | « | 1 | » | »»
  • Gość
    25.07.2016 16:30
    W art. został poruszony problem współczesnego spojrzenia na kobietę niepłodną (czy też parę niepłodną). Najboleśniejsze jest to, że na poziomie relacji rodzinnych brak własnego dziecka w ogóle wyklucza zabieranie głosu na temat wychowywania, a nierzadko jako stan taki przypisuje się wygodnictwu (!), nie zastanawiając się nawet, że można nie unikać potomstwa, a mimo to go nie mieć. Najboleśniejsze jest to, że takie opinie wypowiadają te, które uchodzą za dające wsparcie, tj. mamy (teściowa i własna). Co więcej, niejednokrotnie od małżonków rodzice domagają się potomstwa, jakby byli pośrednikami spełniania życzeń (w niektórych sytuacjach z domysłem co do płci ich wnuków).
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama