Broń Jezusa

Na to odrzekł mu Jezus: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”. Wtedy opuścił Go diabeł, a oto przystąpili aniołowie i usługiwali Mu. (Mt 4,10–11)

Reklama

Jezus na pustyni pokonuje złego ducha. Odpiera wszystkie trzy pokusy i wybiera drogę wskazaną przez Ojca. Takie zwycięstwo jest możliwe dzięki intymnej więzi łączącej Go z Ojcem i Duchem Świętym. Adam w raju walczył samotnie i przegrał (por. Rdz 3,1nn). Ponadto wszedł w dialog z pokusą, ze złem. Szatan okazał się inteligentniejszy, uderzył w jego słaby punkt, w pychę.

Nowy Adam nie powiela błędów pierwszego. Nie walczy samotnie. Jezus jest pewny, silny, ma w sobie wewnętrzny pokój, bo całkowicie ufa swemu Ojcu. Wie, że ma za sobą Ojca i moc Ducha Świętego. Zarówno na pustyni, jak i w całym swoim życiu nie zmaga się z szatanem sam. Trzy Osoby Boskie, mówiąc żołnierskim językiem świętego Ignacego Loyoli, stają razem po jednej stronie barykady. Ponadto bronią Jezusa jest słowo Boże. On nie dyskutuje z szatanem, nie pozwala mu zasiać wątpliwości ani przekonać Go do swych złudnych iluzji. Natychmiast przerywa i odpowiada słowem Bożym, które ma nieograniczoną moc: „Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca” (Hbr 4,12).

Jezus nie zamienił kamieni w chleb. Jego odpowiedź szatanowi przypomina o właściwej hierarchii wartości: „Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4,4).

Zamiast czynienia cudów ekonomicznych i ograniczenia człowieczeństwa do horyzontu chleba czy dóbr materialnych przyszedł, by odkryć i zaspokoić głód duchowy. „Tak jakby odpowiadał: «Czy naprawdę myślisz, że wszystko rozgrywa się w obrębie twojego tak nędznego, tak ograniczonego horyzontu jedzenia, picia, spania i zabawiania się?»” (I. Gargano). Jeśli w przyszłości rozmnoży chleb, to jednak nie przemieni w niego kamieni. Posłuży się chlebem, który już jest (por. Mt 14,13nn; 15,32nn), „tak jakby chciał wskazać, że prawdziwym cudem jest dzielenie się tym, co mamy” (A. Pronzato). Co więcej, sam stanie się „chlebem życia” i pozwoli się rozmnażać przez wszystkie dni aż do skończenia świata (por. J 6,48nn). Jezus nie uczynił spektakularnego cudu, nie rzucił się w dół z narożnika świątyni. Przejrzał bowiem dogłębnie motywację szatana i odpowiedział mu: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Mt 4,7). Nie zstąpi również z krzyża, by wszyscy w Niego uwierzyli (por. Mt 27,39nn). Zamiast spektakularnego cudu Jezus podejmie krzyż. Jego cud polega na odmowie zejścia z krzyża, na przekór wszystkim kusicielom, którzy proponują łatwy sukces i zbawienie; polega na miłości do końca, mimo odrzucenia i unicestwienia Go przez człowieka. Benedykt XVI komentuje: „Chrystus nie skoczył w rozpościerającą się przed Nim głębinę. Nie wystawił Boga na próbę. Zstąpił natomiast w głębiny śmierci, w noc opuszczenia, w skazanie na bezbronność. Dokonał tego skoku jako aktu miłości Boga do ludzi. I dlatego wiedział, że podejmując się tego skoku, może wpaść tylko w dobre ręce Ojca”. W ten sposób pokazał również swym uczniom, że nie ma zbawienia bez niewygodnego wejścia na Golgotę; nie ma zmartwychwstania bez krzyża. Jezus nie pokłonił się szatanowi. Odpowiedział mu stanowczo i uświadomił jego miejsce: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10).

To nie szatan jest panem, któremu ma się kłaniać Syn Boży, ale odwrotnie. Jezusowi Ukrzyżowanemu i Zmartwychwstałemu „dana jest wszelka władza w niebie i na ziemi” (por. Mt 28,18). Ale Jego władza wyraża się w służbie i miłości: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mt 20,25–28). Zamiast dążyć do władzy Jezus uczy drogi cierpliwości, wolności, służby i miłości, sam godząc się na ryzyko odrzucenia. Jeśli później uklęknie, to nie przed szatanem, ale przed człowiekiem, służąc mu, umywając nogi (por. J 13,1nn). W ten sposób odwraca wszystkie kryteria ludzkiej wielkości. „Pozbawia nas również możliwości «używania» Boga do naszych egoistycznych interesów, naszych snów o wielkości i władzy. Przypomina nam, że tego imienia nie można wzywać dla wsparcia naszych małostkowych projektów i naszych ziemskich ambicji, nawet jeśli ukrywamy je pod maską dobra i motywacji religijnych” (A. Pronzato).

Pytania do refleksji:

Czy nie podejmuję dialogu z pokusami? Czym się on kończy?

Czy mam świadomość inteligencji szatana i nie walczę z nim samotnie?

W jaki sposób „wykorzystuję” słowo Boże w walce ze złem?

Jakie znaczenie ma dla mnie Eucharystia? Jak często karmię się „chlebem życia”?

Czy nie ulegam iluzji łatwego i taniego zbawienia?

Jak rozumiem ideał służby?

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki "Powiew Ducha. Medytacje biblijne". Autor: Stanisław Biel SJ. Wydawnictwo WAM.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama