O ujarzmianiu osła

Cichą, pełną życzliwości pokorą Chrystus więcej zyskuje aniżeli inni megabitami perswazji, gróźb i nachalnej moralizującej propagandy.

Reklama

Rzadko które wezwanie do radości w Biblii brzmi równie wiarygodnie jak to pochodzące z Księgi Zachariasza. „Raduj się wielce (…)”, „wołaj radośnie (…)”. Cóż w tym takiego pocieszającego dla nas? Otóż „Król twój idzie do ciebie (...). Pokorny”. Słowo to spełniło się, gdy Jezus przed swoją męką przybył do Jerozolimy. Wiwatowano na Jego cześć po królewsku, choć nie przybył na wspaniałym rydwanie czy rączym koniu, jak generałowie z pola bitwy czy politycy po wygranych wyborach. Przybył na osiołku. Osiołek to poczciwe zwierzę, choć w Biblii symbolizuje ludzką wolę. Przed Jezusem, jak opowiada Pismo Święte, osiołka dosiadali wcześniej patriarcha Abraham oraz przewrotny prorok Balaam. Gdy Bóg zażądał od Abrahama ofiary z jego syna Izaaka, ten o świcie osiodłał osła, po czym wraz z synem i najemnikami ruszył w stronę wskazanego mu przez Boga miejsca ofiary. Tyle że dobrej woli starczyło Abrahamowi jedynie do połowy drogi. W pewnej chwili – gdy dopadł go duchowy kryzys motywacji – powiedział do najemników: „Zostańcie tu z osłem, ja zaś i chłopiec pójdziemy tam, aby oddać pokłon Bogu” (Rdz 22,5). Podobnie Balaam wybrał się wczesnym rankiem na ośle, by na życzenie moabskiego króla Balaka przekląć zbliżający się lud Boży. Osioł Balaama „zbaczał z drogi i szedł w pole” (Lb 22,23), wyraźnie niechętny wspieraniu inicjatywy przewrotnego proroka. Ludzka wola jest taka: czasem nie chce poddać się ewidentnie dobrym Bożym wyrokom; czasem próbuje opierać się grzechom, do których zmusza ją głupi ludzki rozum. Tymczasem Chrystus przybliża się do nas jako Król i Pan ludzkich pragnień i aspiracji. Tylko On jest w stanie zapanować nad naszymi wewnętrznymi dążeniami. I to nie pod przymusem, ale – jak mówił św. Augustyn – siłą delectatio victrix, czyli przyjemności ogarniającej duszę i pokonującej w niej wszelki opór. Łaska bowiem działa poprzez soavitas amoris, innymi słowy: miłość Bożą uwodzącą człowieka w stronę dobra.

Jakim cudem Bóg jest w stanie osiągnąć ten efekt w ludzkim wnętrzu? Siłą swej pokory. „Król twój idzie do ciebie (...). Pokorny (...). On pokój ludziom obwieści”. O święta pokoro Chrystusa! – mówił św. Sylwan z góry Athos. Miałby On wiele do powiedzenia w sprawie naszej podłości i obłudy. On tymczasem na nasze złości odpowiada łagodnością i miłością. Tysiąc razy doznaje naszych nieprawości i tysiąc razy nam je przebacza. Cichą, pełną życzliwości pokorą Chrystus więcej zyskuje aniżeli inni megabitami perswazji, gróźb i nachalnej moralizującej propagandy. Takiego upartego osła jak ja może ująć tylko słodki Chrystus.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama