Synod Biskupów: Słowo Boże w życiu Jana Pawła II

wywiad z kard. Stanisławem Dziwiszem

Reklama

- 30. rocznica wyboru sługi Bożego Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową zbiega się w czasie z sesją Synodu Biskupów o Słowie Bożym, w której Ksiądz Kardynał również uczestniczy. O Słowie Bożym można by wiele mówić, dużo teoretyzować, ale mamy coś więcej: mamy przykład posługi i życia Jana Pawła II, w którym Słowo Boże objawiło się ze szczególną mocą. Jaki jest sekret tego właśnie, że słowa Jana Pawła II z taką mocą oddziaływały na ludzi?

Kard. S. Dziwisz: Jan Paweł II nie tylko czytał codziennie Pismo Święte, ale żył Słowem Bożym i dał świadectwo przywiązania i ważności Pisma Świętego w dniu ostatnim, gdy się ze wszystkimi już pożegnał. Zdając sobie sprawę, że odchodzi, poprosił żeby mu czytano Pismo Święte. Ks. Tadeusz Styczeń czytał mu dziewięć rozdziałów Ewangelii Św. Jana. To było Jego przygotowanie na spotkanie z Chrystusem, z Bogiem. Pismo Święte, z którym tak się zżył, w pewnym sensie poszło z Nim na tamten świat. Było na Jego trumnie, zamknęło się, a potem się otworzyło, bo z tym Pismem Świętym przeszedł do nowego życia.

- Wszyscy wiemy, że Jan Paweł II był bibliofilem, że dużo czytał. Czy dotyczyło to także Pisma Świętego?


Kard. S. Dziwisz: Codziennie czytał Pismo Święte. Był taki czas, że czytał je po rosyjsku. Przeczytał całe Pismo Święte w tym języku.

- A normalnie, w jakim języku czytał?

Kard. S. Dziwisz: Zawsze po polsku, oprócz tego okresu, kiedy czytał po rosyjsku. Zresztą, to nie było czytanie, to była medytacja. On jak odmawiał brewiarz, czytał Pismo Święte, to kontemplował Słowo Boże. To był dialog, to była modlitwa. Czytanie Pisma Świętego w Jego życiu było modlitwą. On wsłuchiwał się w Słowo Boże i odpowiadał swoją modlitwą, czasem półgłosem, a na pewno wielką miłością. Mam egzemplarz Biblii, który Jan Paweł II miał zawsze ze sobą. Było tam zakreślone miejsce, w którym skończył czytanie. Ten egzemplarz przechowujemy jako wielką pamiątkę.

- Dużo się mówi podczas tego Synodu o homiliach. Homilie to też wielki rozdział pontyfikatu Jana Pawła II. Jak one powstawały? Czy geniusz tych homilii polegał właśnie na inspiracji Jana Pawła II? Czy był to efekt codziennego trudu, pracy z tekstem?


Kard. S. Dziwisz: Zawsze zaczynał homilię od komentarza Słowa Bożego wcześniej przeczytanego. Jak się mówi o homilii, to zawsze przychodzi mi na myśl proklamacja Słowa Bożego, czytanie Pisma Świętego w czasie liturgii i tu widzę braki. Mówi się o homilii, a przecież wcześniej jest Słowo Boże i musi być ono przeczytane jako wielka proklamacja. Ludzie, którzy czytają Pismo Święte, lektorzy powinni być przygotowani zarówno duchowo, jak i od strony dykcji, żeby to Słowo nie było tylko przeczytane, ale żeby czytając artykułowano Jego treść.

- Czy Jan Paweł II pod tym względem na przykład przygotowywał się do swoich homilii? Czy przygotowywał się do samego wygłoszenia tych homilii? Mówi się, że Jan Paweł II był wielkim aktorem. Czy pracował też nad homilią z tego punktu widzenia?

Kard. S. Dziwisz: Zamiłowanie Jana Pawła II do teatru było ogromne, czuł go w sobie, jednak odszedł od niego tak jak Brat Albert od sztuki. Ale to mu potem posłużyło w proklamacji Słowa Bożego i w wygłaszaniu przemówień. On się nie przygotowywał z dnia na dzień, On żył Słowem Bożym, a homilie były wyrazem Jego ducha, dlatego się nigdy nie powtarzał.

- Kolejny aspekt Słowa Bożego w życiu Jana Pawła II to właśnie brewiarz. Ksiądz Kardynał wspomniał, że towarzyszył mu do końca. Czy tak było przez całe życie? Czy to był ważny punkt w życiu Karola Wojtyły?

Kard. S. Dziwisz: Nigdy nie opuścił brewiarza. I tu też nie chodziło tylko o jego odmawianie. To była medytacja, to było jakieś głębokie spotkanie ze Słowem Bożym, z Panem Bogiem.

- A w jakim języku się modlił? Jakiego brewiarza używał?

Kard. S. Dziwisz: Bardzo długo używał łaciny, również po Soborze. Gdy się zestarzał, łatwiej Mu było czytać w języku polskim. Zawsze odmawiał cały brewiarz, wszystkie godziny, nawet antycypował, to znaczy, godzinę czytań medytował dzień wcześniej. W tę ostatnią sobotę Jego życia też antycypował brewiarz na niedzielę, tak, że odszedł do Pana Boga już z odmówionym rannym brewiarzem z niedzieli.

- Księże Kardynale, jak to możliwe, że słowa Jana Pawła II miały taką moc, iż nawet, jeśli nie cytował słów Pisma Świętego słuchacz miał wrażenie, że stoi za tym jakiś większy autorytet. Chciałoby się nawet powiedzieć, że są to słowa Boże, tak przecież André Frossard zareagował na pierwsze wezwanie Jana Pawła II: „otwórzcie drzwi Chrystusowi”. Mówił: „to nie człowiek z dalekiego kraju, to człowiek z Galilei, przez tego człowieka Piotr przemawia”. Gdzie tkwi sekret tej mocy?


Kard. S. Dziwisz: Te słowa były autentyczne. Głosił je człowiek, który wierzył w te słowa. Wierzył i kochał.

Rozm. K. Bronk/rv

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama