Biblia w wersji YOUCAT

YOUCAT – to dziś już marka. Zaczęło się od katechizmu dla młodych, potem powstało kilka innych katechetycznych pomocy dla młodzieży. Teraz ukazała się Y-Biblia, czyli „Biblia młodych”.

Reklama

YOUCAT – katechizm dla młodzieży powstał przed ŚDM w Madrycie. Podręczny format, dynamiczna grafika, zdjęcia, rysunki, myśli na marginesach. Pomysł wyszedł z Austrii. YOUCAT okazał się strzałem w dziesiątkę, stworzył młodzieżowy format, który z powodzeniem zastosowano w kolejnych książkach (modlitewnik, podręcznik dla bierzmowanych, podręcznik nauki społecznej Kościoła). „Biblia młodych”, której polskie wydanie właśnie się ukazało, trzyma się sprawdzonego wzoru. Jest to wybór tekstów biblijnych. Towarzyszą im krótkie różnego rodzaju komentarze: są wprowadzenia w kontekst, są objaśnienia trudniejszych fragmentów, cytaty ze świętych, miniświadectwa młodych, którzy mówią, jak dane słowo ich poruszyło, są także odniesienia do katechizmu YOUCAT.

Znakomity wstęp napisał sam papież. Franciszek zaczyna od wyznania miłości... „Kocham moją starą Biblię, która towarzyszyła mi przez połowę mojego życia” – mówi. „Była świadkiem mojej radości, spadały na nią też moje łzy. Ta Biblia jest moim najdroższym skarbem. Żyję nią. Nie oddałbym jej za nic”. Papież zachęca młodych, by czytali Pismo Święte. Wspomina o męczennikach, którzy są prześladowani właśnie dlatego, że mają Biblię. W tym sensie to księga niebezpieczna. Franciszek przestrzega przed traktowaniem jej tylko jako zbioru pięknych starych historii. „Jeśli tak, to należałoby powiedzieć tym, którzy za posiadanie Biblii byli torturowani i zamykani w więzieniach: jesteście głupcami, to przecież zwykła literatura!” – zauważa Ojciec Święty. I dopowiada: „Trzymacie zatem w rękach coś boskiego – księgę, która jest jak ogień! Księgę, przez którą przemawia Bóg”. I apeluje: „Biblia to nie jest komiks! Słowa Bożego nie można czytać pobieżnie!”.

W związku z tym apelem mam jedno zastrzeżenie. Rozumiem zamysł redaktorów, ale zastanawiam się, czy pomysł zrobienia wyboru z ksiąg biblijnych (z każdej księgi po kilka rozdziałów, w sumie mniej niż połowa całości) jest właściwy. Słowa Bożego nie można czytać pobieżnie. No właśnie. Czy młodzi nie zasługują na całość Biblii, pełnię owego ognia? Dlaczego słowo Boże ma docierać do nich w wersji „the best of”? To, co jest jeszcze do przyjęcia w Bibliach dla najmłodszych, w wersji dla młodzieży wydaje się już lekceważeniem słowa Bożego.

ks. Tomasz Jaklewicz

  Biblia młodych Edycja św. Pawła Częstochowa 2017 ss. 430

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • pelek
    13.12.2017 21:09
    Zgadzam się całym sercem z ostatnim akapitem. Tytuł "Biblia młodych" jest w pewnym sensie nadużyciem, ponieważ sugeruje, że jest to całe, kompletne Pismo Św. a tu tylko bryk plus dodatki niebiblijne. Czyli cola light albo łatwy do przeżucia hamburger. "Czy młodzi nie zasługują na całość Biblii, pełnię owego ognia?"- bardzo trafnie powiedziane. Moje dzieci dostały swoje własne Pisma Św. na komunię i nawet najmłodszy jako pięciolatek idący do wczesnej ucieszył się z "dorosłej" Biblii, takiej jak ma starsze rodzeństwo, ponieważ poczuł się poważnie potraktowany. Później dostał też katechizm youcata (ten najnowszy jest zdecydowanie lepszy niż pierwszy. który miał cytaty z Gandhiego i inne cudaczności), ale nie zachwycił się nim jakoś ,mimo że ładny edytorsko - w odróżnieniu od katechizmu Gasparriego, który łykał jak młody pelikan. Jakość tzw. Biblii dla dzieci to inny temat. Są to często przedruki protestanckich opowiastek biblijnych, często nacechowane denominacyjnie, czasem wręcz dramatyczne treściowo i estetycznie. Jeszcze mam jedną refleksję. Mianowicie chyba nikt dotąd w Kościele polskim nie pokusił się o skompletowanie listy polecanej młodzieży literatury z dziedziny klasyki duchowości - na wzór kanonu lektur szkolnych. Na różne poziomy zaawansowania wiekowego czy duchowego, albo przynajmniej dla kandydatów do bierzmowania. Wbrew temu co się powszechnie sądzi, jest spory odsetek młodzieży zainteresowanej rozwojem duchowym, a nie każdy znajdzie w tej kwestii oparcie domu rodzinnym czy u katechety. Obecność na tej liście "O naśladowaniu" T.a Kempis czy nawet św.Jana od Krzyża - niektorych rzeczy przynajmniej - nie bylaby moim zdaniem zbyt dużym wyzwaniem. Tyle się mówi ostatnio o formacji młodzieży przed bierzmowaniem, ale głównie w kontekście jak im ułatwić i jak umilić, a może potraktować ich w końcu dorośle.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama