Rozpoznać Mówiącego

O Ewangeliach – czym są, jak powstały, jak je czytać – z ks. Arturem Maliną rozmawia ks. Tomasz Jaklewicz. Ks. dr hab. Artur Malina (ur. 1965) – biblista, pracuje na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Ostatnio opublikował „Chrzest Jezusa w czterech Ewangeliach. Studium narracji i teologii”.

Reklama

Ks. Tomasz Jaklewicz: „Mów o Panie, Twój Kościół Cię słucha”. To hasło tegorocznego Tygodnia Biblijnego pochodzące z adhortacji Benedykta XVI o słowie Bożym. Jak je rozumieć?
Ks. Artur Malina: – To parafraza słów z trzeciego rozdziału Pierwszej Księgi Samuela. Młody Samuel słyszy głos, ale nie wie, do kogo należy. Kapłan Heli radzi mu, że na kolejne wołanie ma odpowiedzieć: „Mów, Panie, bo Twój sługa słucha”.

Słowo „sługa” zamieniono tutaj na „Kościół”?
– Oba słowa są blisko siebie. Bo Kościół w Biblii jest przedstawiany jako służebnica słuchająca Pana. To zdanie może sprawiać wrażenie, że inicjatywa należy do nas, że to my wywołujemy słowo Boga naszą prośbą. Jeśli pamiętamy o kontekście, to zauważymy, że tak nie jest. Samuel jeszcze nie znał Boga, on rozpoznaje głos Boga, dzięki pomocy kapłana Helego. Które słowo jest tu najważniejsze?

Powiedziałbym, że „słucha”…
– Najważniejszy jest wyraz „Panie”. Samuel myślał, że to Heli go woła. Dopiero za czwartym razem rozpoznaje Pana. I to jest sedno – poznanie Tego, który do mnie mówi, uznanie, że to Pan kieruje do mnie swoje słowa. Kościół musi ciągle odkrywać, że Bóg do nas mówi. Inicjatywa należy do Boga. Słowo „sługa” kojarzy się z tym, że Bóg chce nam dać jakieś polecenie, zadanie. A tymczasem słowo Boga jest najpierw darem. Bóg zwołuje Kościół jako wspólnotę tych, którzy rozpoznają Go jako Pana. Pierwsza jest relacja z Bogiem, a nie zadanie.

Ciągle mamy z tym kłopot, żeby rozpoznawać Biblię jako słowo żywego Boga, który mówi do mnie tu i teraz…
– Komunikat Boga nie jest czystą informacją, ale służy pogłębieniu tej więzi, która już istnieje („mów, Panie”). Zaimek „Twój” jest też istotny. „Twój sługa, Twój Kościół”. Słowo „Twój” wskazuje na zażyłą relację „ja-ty”. Staję przed Bogiem, o którym nie mówię „On”, ale do którego zwracam się „Ty”. To nie tyle słowo Pisma jest skierowane do nas, ile jest to słowo Twoje, słowo, które czyni nas Twoimi, słowo, które zmienia naszą tożsamość. To nie tyle Pismo Święte czy Biblia mówi do nas. Mamy usłyszeć „mówiące TY”, które nas uczyniło swoimi.

Nie przypuszczałem, że można odkryć w tym jednym zdaniu tyle sensów.
– Takie jest ryzyko rozmawiania z biblistą (śmiech).

Uczniowie Jezusa mogli słyszeć Go na własne uszy i widzieć na własne oczy. Mogli powiedzieć do Jezusa: „Mów do nas, Panie”. My mamy tekst, księgę, choć Pan Jezus nie powiedział: „Napiszcie Ewangelię”…
– W starożytnym Izraelu była żywa tradycja ustna, ale w pewnym momencie pojawił się tekst. Stało się tak ze względu na słabość człowieka. Ludzie potrzebowali świadectwa przymierza, potrzebowali czegoś, co by im przypominało o obietnicach Boga i o ich własnych zobowiązaniach. Tablice kamienne na Synaju są pierwszym zapisem słowa wypowiedzianego przez Boga. Inna ludzka słabość: głosiciel słowa nie zawsze potrafił dotrzeć do adresatów. Dlatego np. Jeremiasz pisze list do wygnańców żydowskich w niewoli babilońskiej. Święty Paweł, kiedy jeszcze nie może gdzieś się udać, kieruje tam swoje listy. Tak powstały pierwsze pisma Nowego Testamentu. Inną przyczyną jest umieranie świadków. Ewangelie powstają wówczas, gdy zaczynają odchodzić świadkowie i pojawia się niebezpieczeństwo zdeformowania pierwszego świadectwa. Dlatego konieczne jest zabezpieczenie tradycji apostolskiej w formie pisemnej.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama