Garść uwag do czytań na Niedzielę Chrztu Pańskiego rok A z cyklu „Biblijne konteksty”.
5. W praktyce
- Bóg jest miłością, Bóg jest dobry, Bóg jest... Być może część z nas tworzy sobie obraz Boga w ten sposób, że buduje go na podstawie takich właśnie abstrakcyjnych pojęć. A to może prowadzić na manowce. Bo to tylko moje wyobrażenia na temat miłości, dobroci i temu podobnych. Ale w Jezusie, w tym jaki był w słowach i czynach, objawia się prawdziwy Bóg. To na tej podstawie powinienem korygować swój obraz Boga. A przy okazji także rozumienie pojęć miłości, dobroci...
- Chrzest Jezusa związany z namaszczeniem Go Duchem Świętym rozpoczął jego publiczną działalność. Uczeń Chrystusa przez chrzest złączony „z kapłanem prorokiem i królem na życie wieczne”, a w bierzmowaniu namaszczony Duchem Świętym też ma swoją misję do spełnienia. Tymczasem chyba większość chrześcijan czuje się przedmiotem misji Kościoła, a nie podmiotem, który ma w tej misji uczestniczyć. Przeciwdziałamy temu stereotypowi głównie apelami o zaangażowanie, nie dbając o faktyczne zmiany w dziedzinie zwyczajów czy prawa, które te poczucie tworzą. Tymczasem... Papież Franciszek pisał swego czasu o ewangelizowaniu przez towarzyszenie. Jak wszystkim parafianom (np. 8 tysiącom) ma towarzyszyć proboszcz i dwóch wikarych? Jak młodym ma towarzyszyć sam jeden katecheta w szkole? Sami nie dadzą rady. Pasują tu słowa „żniwo wielkie, robotników mało”. Trzeba tych robotników znacznie więcej. Trzeba nie tyle może słów, ale świadectwa wielu wierzących; misjonarzy swoich środowisk. Trzeba świadomości wierzących, że jako chrześcijanin z automatu jestem już misjonarzem, a nie tym, który ma tylko dawać posłuch działaniom misyjnym "zawodowych" misjonarzy... I nie trzeba czekać z tym na żadne pozwolenia czy reformy: to głównie kwestia podejścia do sprawy każdego z nas.
- Warto przemyśleć sposób, w który Kościół prowadzi swoją misję. Czy robi to w duchu „Umiłowanego Syna, w którym Bóg ma upodobanie”, czyli „nie podnosząc głosu, nie łamiąc trzciny nadłamanej, nie gasząc knotka o nikłym płomyku”, czy strzelając z armat?
- Warto zatrzymać się nad stwierdzeniem św. Piotra, że „Bóg nie ma względu na osoby”. W kontekście jego wypowiedzi chodzi o różne narody. To przyczynek do dyskusji o częstym akcentowaniu w polskim Kościele spraw narodu, zwłaszcza w kontekście przeciwstawiania go obcym. Można by też przemyśleć kwestię uporczywego akcentowania różnic w godności między tymi a innymi członkami Kościoła. Skoro łączy nas człowieczeństwo, jeden chrzest i jeden Duch Święty, reszta to naprawdę sprawy drugorzędne. Na pewno należy te wspólne nam godności doceniać. Nie tylko teoretycznie.
- Warto też pamiętać, że miłym Bogu jest ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Nasze chrześcijaństwo nie ma być jak płaszcz, który zakłada się idąc do Kościoła, ale po przyjściu do domu lub do pracy zdejmuje. Chrześcijanami mamy być w każdej chwili swojego życia. Zawsze, o każdej godzinie dnia i nocy, mamy bać się Boga i postępować sprawiedliwie...