Słoma z butów

Pycha, próżność, kompleksy lub mania wielkości wyłażą z człowieka w ten czy inny sposób.

1. „Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili”. Jezus miał na pieńku z faryzeuszami, ale nie stronił od nich. Przyjmuje zaproszenie jakiegoś lidera faryzeuszy na posiłek w dzień szabatu. Goście bacznie obserwują Jezusa, ale to On widzi więcej. Patrzy w serca. Dostrzega ich problemy i wykorzystuje okazję, aby zwrócić im uwagę na dwie kwestie: skromność i hojność. To pierwsze zdanie dzisiejszej Ewangelii budzi skojarzenie z niedzielną Eucharystią. Spożywamy razem z Jezusem posiłek. Msza jest ucztą, a my wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy faryzeuszami. Być może też w pewnym napięciu słuchamy słów padających z ambony. Czym nas znowu zdenerwują? Jezus dostrzega, co jest naszym problemem. Jeśli chce na coś zwrócić uwagę, to przecież nie po to, by nam dokuczyć, ale po to, byśmy byli lepsi. Może posłużyć się nawet niedoskonałym duchownym. Niedziela to dzień spotkań – z Bogiem i z ludźmi. W kościele, w domu, na spacerze, przy grillu. Dobrze, jeśli owocem tych spotkań jest refleksja nad życiem albo wyrzut sumienia, albo inspiracja do nawrócenia.

2. Pierwsza Jezusowa lekcja dotyczy skromności. Nie chodzi tu o dobre maniery w towarzystwie. W różnych zwyczajnych życiowych sytuacjach ujawniają się nasze głębsze pragnienia. Bywa, że słoma wychodzi z butów. Pycha, próżność, kompleksy lub mania wielkości wyłażą z człowieka w ten czy inny sposób. „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”. Ktoś mógłby odczytać tę myśl jako praktyczny sposób na awans w towarzystwie. Czasem ktoś trąbi wokoło, że jest nikim, że jest taki zwyczajny i na niczym mu specjalnie nie zależy, ale robi to tylko po to, by ktoś zaprzeczył i potwierdził jego wartość. To błędny trop. Rada Jezusa ma wydźwięk eschatologiczny. W królestwie Bożym docenieni zostaną ludzie skromni, cisi, ubodzy. Pokora jest królewską drogą synów i córek Boga. Ktoś, kto zna swoją wartość w oczach Bożych, nie musi ani sobie, ani innym niczego udowadniać. Dobro jest pokorne, lubi skromność. O wartości człowieka nie decyduje miejsce w jakiejś hierarchii społecznej. W świecie nie brak walki o stołki, popularność, sukces, uznanie. Nieraz to walka mordercza. Jezus radzi: zachowaj dystans, nie włączaj się do tego wyścigu, nie zabiegaj o uznanie pyszałków, dobro obroni się samo. Jeśli nie teraz, to w wieczności.

3. Druga rada Jezusa to zaproszenie do hojności i otwartości na innych. Często planujemy jakieś spotkania, starannie dobieramy towarzystwo. A potem okazuje się, że impreza była śmiertelnie nudna. Nie da się zaplanować szczęścia. Ono przychodzi zawsze jako dar, niespodzianka. Często pozytywnie zaskakują nas ludzie, których skreśliliśmy z naszej listy. Jezus przestrzega przed traktowaniem ich w sposób przedmiotowy czy interesowny. Co ja z ciebie będę miał? Tak myśli egoista, a nie uczeń Jezusa. Warto dziś pomyśleć o kimś konkretnym: ubogim, chorym, samotnym z mojego otoczenia. I postanowić: zadzwonię, odwiedzę, zapytam, jak pomóc, zaproszę. Bez liczenia na oklaski czy wdzięczność. 

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Ppp
    01.09.2019 12:13
    Szczęścia nie można zaplanować, ale można zaplanować i wykonać wzrost jego prawdopodobieństwa. Pojechałem do pewnej doliny i trafiłem na rewelacyjna pogodę, rzadką w tym miejscu. Pogody zaplanować nie mogłem, ale gdybym tam wtedy nie pojechał, to też bym niczego nie zobaczył. Pozdrawiam.
  • tomak
    01.09.2019 17:30
    Msza święta jest bezkrwawą ofiarą Pana Jezusa składaną za nas Bogu Ojcu. Uczta to jest u kalwinistów, którzy w ogłe nie uznają Ciała i Krwi Pana Jezusa w hostii ukrytej. Katolik nie jest kalwinistą!!!
  • Łukasz
    02.09.2019 10:48
    Hej Tomak. Coś się tak zacietrzewił przy niedzieli ? :-)
    1/ Ks.Tomasz jak rozumiem potraktował to określenie symbolicznie w nawiązaniu i przez podobieństwo do uczt na które faryzeusze zapraszali Jezusa
    2/ Co się czepiać innych wierzących? Choćby kalwinistów. Że pobłądzili? A my nie? Lepiej skoncentrowac się na pomocy niewierzącym nawet jeśli praktykującym. Słowo Boże tak dobitnie mówi o ofierze złożonej RAZ na zawsze, że pozwól ludziom zaufac Bogu i Jego Słowu. Jesli świadome to może jednak lepsze i milsze Bogu niż rytualne chodzenie wielu praktykujących na czary połaczone z sekwencją gestów, przyklęknięć i powstań co poprzez wywołany tym ból kolan i kręgosłupa połączony z wrzuceniem 2zł na tacę daje poczucie złożenia jakiejś ofiary "mojej i waszej". I tu analaogia ks.Tomasza rytuałów współczesnych wierzących i rytuałow faryzeuszy jest bardzo trafiona.
    3/ Ja akurat mam z tym problem gdy w liturgii lub innych tekastach słyszę, że my się wyrywamy aby Bogu cos ofiarować, choć raczej tylko deklaratywnie. A co ja czy (z całym szacunkiem) ty możemy Bogu ofiarować? To On nam wszystko czego potrzebujemy ofiarował, a my mamy problem z przyjęciem, więc zamiast z pokorą i wdzięcznością przyjąć to się zamiast tego z pychą wyrywamy do werbalnego dawania.
    W pełni zgadzam się z podtytułem rozważań ks.Tomasza - pycha, próżność, kompleksy, mania wielkości..
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.